literki Zabawa

Oglądasz posty znalezione dla frazy: literki Zabawa





Temat: Kocham Czytać - dziecko 3-letnie
Oto moje doświadczenia z czytaniem- mam dwuletniego synka (dokładnie 27 m-cy).
Zaczęlismy latem zabawę w czytanie bardziej z chęci sprawdzenia jak to jest niz
własnych ambicji.Pomysł wzięłam z zabaw fundamentalnych. Kto nie wie co to
jest, wystarczy wbić w wyszukiwarkę - załączone są tam wyrazy napisane dużą
czcionką)mały bardzo to polubił i sam prosił "mama
ba" co znaczyło poczytajmy i podchodził do półki, gdzie je położyłam. Chciał,
by później rozkładac wyrazy na podłodze a ja
pytałam gzie jest napisane...itd. Gdy skończyły sie wyrazy z zestawu zrobiłam
dodatkowe np słowa, które nauczył sie już mówic, a czasem bywało też tak ,że
zaczynał wymawiać jakies słowo, bo pokazałam mu je napisane. Nieprawda jest, że
dziecko zapomina szybko od czasu do czasu pokazuję mu dawne wyrazy czasem nawet
te sprzed miesiąca i pamięta albo szybko sobie przypomina. Ostatnio chciał żeby
literować mu wyrazy- on pokazuje, ja mówię i tak stopniowo bez przymusu i
wysiłku nauczył sie prawie wszystkich liter. Ja mu tez troche pomagałam przy
tym zaangażować wyobraźnie mówiąc np. c podobne jest do rogalika itd.Ważne
żeby była to zabawa, a nie przymus. Obecnie zna już prawie wszystkie literki i
zadziwia mnie jak z radością wykrzykuje "mama e" pokazując na konkretną literkę
podczas gdy czytam mu bajkę. Mózg dziecka nie jest taki ograniczony, jak
zwykliśmy uważać. Dwulatek jak najbardziej ma prawo do zabawy, rzecz w tym
rodziców, by podsuwać mu różne pomysły na nią- a nóż mu sie spodoba...
Teraz chciałabym kupić zestaw do odlewu literek z gipsu, zabawa chyba byłaby
niesamowita, przygotowanie, malowanie, no i niesamowicie edukacyjna, co nie
znaczy, że moje dziecko non stop ma się tylko uczyć i zaspokajać moje ambicje.
Przecież nauka może byc zabawą, w tym wieku z takimi rzeczami nie może byc
przymusu, należy zachęcać dziecko do poznawania świata, nigdy zniechęcać.
A książeczek nie widziałam, ale jestem chiogromnie ciekawa.
Pozdrawiam






Temat: nauka SŁÓWE----->>> Jakie metody dla dzieci?????
Bardzo polecam książkę Here is Patch 1lub 2 firmy Macmillan,
zwłaszcza książkę nauczyciela- swietnie opisane cwiczenia, mnóstwo
pomysłów na zajęcia dodatkowe. Wlasnie ucze takie maluchy i jeszcze
mniejsze dzieciaczki od 2 do 11 roku zycia

to co ci moge polecic na szybkiego to np;

1.wizualizacja słów za pomoca kart obrazkowych, jak flashcards nie
są dolączone są do podrecznika to proponuje ci pogrzebac w Necie, a
napewno cos znajdziesz
2. Stosowanie przerw w siedzeniu np- zabawa ruchowa nawet z
12latkiem , to rozladuje napięcie i zwiekszy koncentrację np zabawa
dotknij koloru na swoim ubraniu lub w pokoju, piosenka Head
shoulders..., zabawy typu mime; udajemy zwierzeta, zawody- zgadnij
kim jestem? , whispering game- kladziesz przed uczniem karty
obrazkowe ruszasz jedynie ustami a uczen ma zgadnąć co mówisz
3. Dzieciaki w tym wieku uwielbiaja rozwiązywac krzyżówki, proste
rebusy, gre w memory, karty, dopasowywanie , word searching itp

4. jak masz dostep do sieci to napewno znajdziesz jakieś gry online
podczas których mozna utrwalic słownictwo
5. wprowadź muzyke na swoje zajęcia. ja np jestem zachwycona
piosenkami zawartymi w podreczniku SKY 1 Longmana, piosenki sa
proste, na rózne tematy- a zadaniem ucznia jest np uzupelnic luki,
mozesz równiez wykorzystać podczas spiewania karty obrazkowe- uczen
ma zapamietac słowa typu keys i wskazac je na obrazku oraz
powtórzyć
6.zrób kostkę na ciczenie słówek- moze to być pudełko tekturowe w
formie szescianu, naklej rózne obrazki lub litery alfabetu i pobaw
sie z uczniem w ten sposób- rzucamy kostka ,a na jaka litere
wypadnie lub na jaki obrazek wypadnie trzeba nazwać obrazek lub
wymyslic słowo na dana literke
7. Jak uczysz np o zwierzętach, jedzeniu- to fajnie jest przynieść
figurki zwierząt, pradziwe lub plastikowe owoce, opakowania po
produktach spozywczych np jogurtach, herbacie, ryzu - figurki do
nabycia w kazdym sklepie z zabawkami i pobawic się w zabawę Whatis
in my bag?Uczen zgaduje i gromadzi jak najwiecej figurek,
produktów , lub owoce plastikowe wtedy mozecie pobawuic sie w sklep,
pocwiczyc uzycie some, any, to have.
8.Narysuj smieszne potworki z kilkoma glowami, rekoma, oczami
itp.popros ucznia o ich opisanie- utrwalenie słów- części ciała. jak
masz kostke na części ciala mozecie wyrzucać i malowac swojego
potworka tj bedzie on mial tyle głów i rąk ile wypadnie podczas
rzucania kostką
Wiekszośc pomysłów znajdziesz w podręcznikach 1-3 i pre-school, ale
liczy sie także twoja pomysłowość.Pamietaj najlepszy spoób na nauke
to zabawa, piosenka oraz ruch
Pozdrawiam
G





Temat: " dziwne " zachowania trzylatka w przedszkolu...ra
powiedzcie mi jeszcze na prykladch o co chodzi z tymi schematycznymi
zachowaniami...albo stereotypiami...bo moze ja patrze i czegos niewidze...nie
chce niczego przegapic zwlaszcza ze chodze od lekarza do lekarza i wszyscy mowia
ze ok a w tym przedszkolu wiecznie problem...i rehabilitantka tez sie
czepia...zabawa schematyczna co to znaczy? czy jeseli kazda zabawa jest inna bo
on co chwilke wymysla inny dalszy ciag to znaczy ze nie jest to schemat?..on
nieprzepada za zabawami ruchowymi...ale zatanczy..pobawi sie ze mna w
pociag..nawet pilke ostatnio kopie..jak mu zrobilam tor przeszkod w swieta to
byl zachwycony....ja myslalam ze to turlanie i pokladanie on przyniosl z
przedszkola bo wczesniej takiego zachowania niebylo..on lubi grac ze mna w
gry...domino czy grzybobranie..uwielbia ksiazeczki z naklejkami...ciastoline
lubi...lubi jak mu sie czyta bajki..ostatnio udaje pania zprzedszkola i chce
zebym byla mamla kasia i mnie karmi..wymysla mi zabawy..probuje
rymowac...pisoenki uklada np spiewa o tym ze jedzie do babci a za okenm idzie
piesek..no na biezaco..zadaje setki pytan...nie zauwazylam zadnych
zdolnosci..literki cyferki..uczenie sie sylabek od logopedy idzie nam
mozolnie..ukladanki uklada ze mna..potrafi powiedziec co bylo w przedszkolu..za
co byl ukarany...i dlaczego...choc czasami trzeba to z niego wyciagac...zawsze
jak wraca maz chwali sie mu co aktylanie robi..zbudowal narysowal..zauwaza
zmiany..pomalowane litery w windzie..zawsze go interesuje co robia inni...ludzie
w windzie..dlaczego jakies dziecko placze..itd..jest
niezgrabny...leworeczny...kredke chwyta prawidlowo od miesiaca...mial problemy u
psyhologa z nawleczeniem koralika...ona mowila ze to jedyne czego moze sie
przyczepic...slow uzywa adekwatnie do sytuacji..np powiedzial babci przez
tele..." mama nielkupila sobie kalensarza w tesco bo w tym gownianym tesco
niebylo kalendarzy"...diagnoze z centrum aytyzmu mamy...zaburzenia
rozowju...stan po cytomegali i sepsie...dysfunkcje ukladu nerwowego...cokolwiek
to znaczy..zalecono rehabilitacje i logopede...tyle...jezeli chodzi o bunt...jak
czegos niechce zrobic...poplacze po chwili robi..nie ma jakies strasznych
histeri...wiec chyba normalny bunt..zreszta te wszystkie nudne cwiczenia u
logopedy...te wszystkie brzuszki u rehabilitantki...czy testy u psyhologa..to i
tak chyba duzo jak na 3 latka...wiec jak czasami domowi wykonani jakiegos
cwiczenia choc po chwili za namowa i tak je wykonuje..to chyba nie jest tragedia..



Temat: czy to moze byc zespol aspergera?
czy to moze byc zespol aspergera?
synek ma 2 lata 8 miesiecy...wesoły kontaktowy mowi duzo ale nie zawsze mowi o
sobie ja...jak mial 2,5 roku mowil synek t synek tamto by sie do niego tak
zwracalismy..dopiero kolezanka zwrocila mi uwage ze to zle i zaczelam mowic o
sobie ja...i teraz moj syn mowi duzo o sobie ja..tak pol na pol...niepokoi
mnie jeszcze fakt ze duzo zdan po mnie powtarza...dzis na placu zabaw podeszla
pani i mowila" kubeczki z lodow sa super do zabawy w piasku" a moj syn
dokladnie to wpowtorzyl...to samo jest jak odpowiada na moje pytanie..."chcesz
soczku"...to odpowie "chcesz soczku" albo "nie chcesz soczku"..w zaleznosci
czy chce czy nie...jak chce soku to powie mamo albo nie i powie "chesz
soczku"..ja mowie " ja nie chce" i on wtedy sie poprawia i mowi "daj
mi"...albo ja chcem"...jak mu powiem ze zle mowi to tez sie poprawi...jak
zaczyna opowiadac np " byles na hustawkach..." ja sie wtrace " bylem"...to od
powie "bylem i hustalem sie..."czyli pozniej juz czasownik dobrze odmieni...to
powtarzanie nagle nie wiem skad...co ciekawe bylo zle dwa miesiace
temu...pozniej jakby mu przeszlo a teraz od dwoch dni znow duzo
powtarza...jezeli chodzi o zabawy to bawi sie normalnie zabawkami..autami
jezdzi...tankuje banzyne,kupuje w sklepie frytki...raz lisc jest biletem w
autobusie a innym razem frytkami..czyli w zabawy udawane sie bawi...gotuje
zupe z piasku i lisci i karmi mnie i tate...nie ma szczegolnyh
zainteresowan..nie interesuje sie literkami cyferkami,pociagami..na zmiany
reaguje bez problemu..z dnia na dzien zmienilismy mu lozko..cieszyl sie
strasznie..caly tydzien bawil sie w swoim pokoju i kazdemu kto przyszedl
pokazywal lozko...acha i nie uzywa zwrotow typu "choc.daj"...tylko mama
przyjdzie tu zobaczyc autko...mama zobaczy misia..i musze isc i zobaczyc bo
spokoju mi nie da...jak sie udezy to przychodzi i sie skarzy..jak ja mowie ze
cos mnie boli to przybiega i glaszcze albo sie tuli..jak maz kiedys udawal ze
placze to on sie tez rozplakal..."daj mi" mowi od niedawna...zaczynaja sie w
jego mowie pojawiac zdania typy "zrob mi herbatke"...albo mamo
popatrz...dzieci raczej zauwaza..bawi sie z sasiadki corka..z kolezanki
synem..jezdza autakmi..duzo sie przy tym ekscytuje...wykonuje taki ruch cialem
jakby lokciami pocieram o brzuch...to samo jest jak sie strasznie
cieszy...wczoraj bylismy u okulisty wykonal wszystkie jje polecenia az byla w
szoku..wodzil wzrokim za dlugopisem...zgadywal pokazywal...reaguje na imie
zawsze...nie wiem co jeszcze jest wazne...czy powinnam sie martwic...w
przytszlym tyg mamy wizyte u neurologa..



Temat: Czy Forum to dobre miejsce .....
radca napisał:

> Gość portalu: Fore napisał(a):
>
> > Ja tak z innej beczki. A trochę z tej samej;)
> > Spokojniej i z większym zroumieniem czyta się takie posty , jak ten, Radco
> .
> Bez
> >
> > wielkich liter, bez patosu.
> > Pozdrawiam Ciebie serdeznie.
> > Atomskeigo też pozdrawiam:)))
>
> Widze,ze jednak nie minela "moda na prostowanie mnie " ?. Dziwie sie,ze tak
> Ciebie draznia i draznily te tzw. "duze litery" ?. Czy te niby "duze litery "
> byly ,az tak okropne ?

Nie drażniły, naprawdę się to trudniej czyta.
Ten post był inny od twoich poprzednich, przukuł moją uwagę.
Wielkie litery nie są okropne, po prostu jest mi łatwiej się skupić na tekście
ciągłym, bez wielkich liter. Mam po prostu wrażenie, że czasami jest za dużo
wielkich słów. To wszystko.

>Czy np. uzywanie roznych tz. "bluzgow " i wyzwisk - nie
> draznily ?

Drażnia strasznie, ale staram się bardzo nie reagować na takie wpisy.
Bo taka reakcja zawyczaj do niczego nie prowadzi.

>Lecz jesli "radca " cos napisal "duzymi literami" - to "PSUL
> FORUM " ? ZAKLOCAL FORUM ? ZAJMOWAL KOMUS MIEJSCE NA FORUM ? CZYNIL OGROMNE
> SZKODY FORUM ?

Nigdzie czegos takiego nie napisałam.
Nie wiem dlaczego to do mnie piszesz. Nie wiem czy w ogóle do mnie.
>
> Gdzie jest tutaj TOLERANCJA ?

A gdzie w moim poście Radco poczułeś brak tolerancji?

> Przypomina to cos w rodzaju "SWIETEJ INKWIZYCJI FORUM ".
>
> no... coz :(((

Nie miałam i nie mam zamiaru uczestniczyc w żadnej inkwizycji.
Po prostu napisałam, że przyjemniej jest mi czytać post bez wielkich liter i
zbędnego patosu.

> a mialem takkie checi odpowiedziec dzis atomskiemu na Jego posty.

Nie wiem dlaczego zrezygnowałeś.

> Widze,ze "INKWIZYCJA FORUM " - wiele juz "wyjasnila ".

A tego akurat nie rozumiem ogóle.
>
> ......

> ps. atomski nie gniewaj sie,ale byc moze nadarzy sie okazja innym razem do
> odpowiedzi .Od tej pory mozna uruchomic "inkwizycje forum przeciwko "radcy ".
> MOga byc i "te duize litery i te male - moze byc rowniez i ewangeila
cytowana "
> -
> zycze udanej zabawy.
> ......

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego w taki sposób zareagowałeś na mój post.
Jestem zdziwiona.




Temat: Cechy autystyczne a autyzm(?)
do grazarub
Michał ma też 4,5 roku ale jak pisałam ma pierwszą diagnozę-autyzm dziecięcy.Tu
w grę wchodziło : opóźnienie mowy i rozwoju,zaburzenia emocjonalne,zaburzenia
społeczne i jak pisała rytr sztywność zainteresowań i myślenia, a do tego
problemy gastrologiczne. I tak po kolei,moge przytoczyć do każdego przykłady;
mowa na etapie kilku wyrazów, ale posługuje sie nimi we własciwy
sposób,próbując nawet układac mini zdania,oczywiście też nazywa po swojemu
jakies rzeczy,część wyrazów ogranicza sie do pierwszej litery(sylaby),mowe
rozumie i zawsze rozumiał,super pokazuje swoje potrzeby lub cos co nie jest w
stanie powiedzieć na migi(rzadko kiedy nie jestem wstanie go zrozumieć),dalej
nie rozumie pewnych norm zachowania się w społeczeństwie ,w sklepie w kościele,
na ulicy, równie dobrze może uderzyć dziecko jak i obcą dorosłą osobę i nie
robi to dla niego różnicy i choć rozumie co się tłumaczy mu to wcale nie
przyjmuje tego do wiadomości,w sklepie potrafi mnie kopac ,bić a jak tłumaczę
to nie dociera wtedy jest tylko wrzask i muszę czym predzej uciekać ze sklepu,u
niego własciwie wszystko co nie po jego myśli przejawia się krzykiem,rzucaniem
czym popadnie,biciem,gryzieniem,płaczem.Takie cechy jak odkładanie wszystkiego
na miejsce, podnoszenie czegos co upadło,zbieranie zabawek po zabawie do
pudełka,itp.pedantyczne zachowania już minęły, nie zwraca na to uwagi.Nie stoi
już w mleczach i nie zrwywa do ostatniego, nie rozgniata grudek ziemi czy
piasku, co jeszcze w zeszłym roku robił,ale dalej nie rozumie że dzieci na
podwórku chcą robic to co chcą a nie to co on chce żeby robiły.Z dziećmi woli
sie kręcic na karuzeli czy ślizgac ze ślizgawki i mógły to robić godzinami, ale
gdy innym to sie już nudzi i zmieniają zabawę to pozostaje tylko
histeria,wrzask,tupanie i na nic moje tłumaczenie .Czekam az sie uspokoi albo
po prostu mówie że jak sie nie uspokoi to idziemy do domu i faktycznie idziemy
i dopiero wtedy jest widowisko.Szkoda mówić.Najbardziej mnie męczy to że zamyka
sie w świecie ulubionych superbohaterów,gdy chce być spidemenem i potrafi nim
być(ale na szczęcie nie chodzi po ścianie) to wtedy juz nie jest Michałem,broń
Boże wtedy wołac do niego Michał, tylko spidermen.Nie rozumie że to tak jest w
zabawie i wchodząca do domu babcia mówiąc do niego Michał,powoduje że ten
wrzesczy,rzuca czym popadnie, bo nie jest Michałem.Tylko on może odwołać ze nim
nie jest.Podobnie jest gdy chce byc czymkolwiek psem,kotem i tak trzeba go
wołać.Narazie kończę,bo dł€żej nie mogę pisać.Ale widzisz u mnie stwierdzono
autyzm.



Temat: Kiedy zuważyłyście pierwsze objawy?
Moja córka rozwijała się trochę inaczej, ale na początku myślałam, że to taki typ.
Tak jak napisała Tijgertje - pewne objawy mogły byc niepokojące, ale można je
tak ocenić dopiero z perspektywy czasu.

Ruchowo córka zawsze była do tyłu - usiadła samodzielnie mając dopiero 11
miesięcy, chodzić zaczęła po skończeniu 16 m.
Mając rok potrafiła bardzo długo zająć się sama sobą - budować coś z klocków
albo wkładać kubeczki jeden w drugi. Cieszyłam się wtedy, że nareszcie daje mi
trochę pożyć (dla odmiany okres niemowlęctwa był strasznie męczący - córka źle
spała, bardzo dużo płakała itd.).
Po skończeniu roku przyszedł okres fascynacji literkami, a raczej klawiaturą. :)
Mieliśmy starą, niepotrzebna klawiaturę, którą córka dostała do zabawy - bo
zawsze się dobierała do naszej. :) Najpierw nauczyła się, gdzie jest spacja i
enter, a potem wystarczyło jej pokazać "tu jest M jak mama" i zapamiętywała.
Wtedy oczywiście nie sądziłam, że to może być niepokojące - dla zabawy
pokazywałam jej kolejne literki i ona je potem bezbłędnie pokazywała,
przyprawiając znajomych o opad szczęki.

Później był okres, kiedy dzieci pytają "dlaczego" - ona nie pytała nigdy. Pytała
jedynie "co to?", ale dlaczego - nigdy. Zaczęła zadawać takie pytania dopiero w
szóstym roku życia.

Tak na serio zaczęłam myśleć o autyzmie dopiero wtedy, kiedy zauważyłam, jak
wyglądają jej relacje z dziećmi - mając 4 lata traktowała inne dzieci jak
powietrze. Nawet gdy jakieś dziecko podeszło do niej na wyciągnięcie ręki i
zaczynało coś mówić, ona patrzyła "przez nie" albo ponad nim. Nie reagowała w
ogóle. To i później echolalia zaniepokoiło mnie na tyle, że szukałam pomocy tu,
na forum.
Z ciekawości poszukałam mojego pierwszego postu tutaj (sprzed prawie pięciu
lat!) i proszę, oto objawy, które mnie zaniepokoiły :)
forum.gazeta.pl/forum/w,10034,22426129,22426129,Gdzie_pojsc_zeby_rozwiac_niepokoje_.html




Temat: W co się bawić z 1,5 roczniakiem
Oto zabawy w które bawię się z moją 1,5 roczną córeczkę:
- budowanie wierzy z klocków, specjalnych kubeczków dla dzieci i często
przypadkowych przedmiotów
- udawanie zwierzątek ( raczkuje i wydaje z siebie różne dźwięki hau hau, miał
muuu + efektu dodatkowe np. łaszenie się (kotek))- córka to uwielbia, czasem
przyłącza się do mnie
- jazda na kocu ( u nas stary śpiwór- śliski) córa siada lub kładzie się a ja
ją ciągnę po ziemi. Ale uwaga bo nasza bardzo to polubiła i czasem nie daje
spokoju Jak jest tata to z koca robimy hamak i huśtamy ją w nim
- "czytanie" książeczek - moja najbardziej lubi wierszyki Tuwima i Brzechwy,
książki muszą mieć duże obrazki w miarę realistyczne. Córa lubi książeczki z
wieloma wierszykami. Pokazuje palcem obrazek i pyta "toto" (co to) lub literki
i musze wtedy przeczytać jej wierszyk (choć rzadko dotrwa do końca)
- zabawa misiem lub lalą (głaskanie, czesanie, całowanie, przytulanie, kapanie,
usypianie itp.) W ogóle dzieci w tym wieku lubią naśladować dorosłych więc
wszystkie takie odtwórcze zabawy im się podobają np sprzątanie (mycie podłogi)
- wspinanie się po poduchach. Na środku pokoju układam stos poduch a ona się
wdrapuje albo rzucam nią (oczywiście delikatnie) na nie.
- tańczenie. Puszczamy muzykę i robimy "oj dana dana" Tańczymy do różnej muzyki
do tanecznej jak na dyskotece, do poważnej odprawiam balety Bardzo lubi
tańczyć tango na rękach, ale to trochę męczące
-czasem lubi jak jej śpiewam z pokazywaniem "mam chusteczkę haftowaną"
lub "moja Ulijanko" ale ostatnio coś jej się to nudzi więc chyba muszę zmienić
repertuar
- rysowanie. Kupiłam jej kredki świecowe nie toksyczne i czasem lubi sobie nimi
trochę "pobazgrać".
Więcej mi nie przychodzi do głowy ale jak sobie coś jeszcze przypomnę to
napiszę, pozdrawiam



Temat: Długie karmienie a socjalizacja...
Dziękuje za odpowiedź. Winiłam siebie, że go za bardzo przywiązałam do siebie mleczną pępowiną. A może własnie "ten typ tak ma". Pisałam że rzadko chodzimy gdzieś , miałam na mysli znajomych z dziećmi. Kuba codziennie, w miare jak pozwala na to pogoda, jest na placu zabaw. z tym, że tak jak pisałam - zachowuje się jak sam w kosmosie, hihihi. Jutro znowu idziemy na takie miniprzedszkole, zobaczymy jak będzie. Cały tydzień tańczylismy "kółko graniaste", "baloniku nasz malutki", "mam chusteczke haftowaną..." itp. Podobało mu się bardzo.
Ile ma Twój synek?

Ja nie pisałam chyba wyżej o tym, że ja mam jeszcze drugiego syna - 7 lat, ale maciek nigdy nie garnął się do młodszego brata. zachęcałam, starałam się organizowac zabawy, ale to na nic. Nie bił nigdy, a ni nie dokuczał Młodszemu, ale też nie chciał się nim zająć. Nie chodzi mi oczywiście o to, że ona miał Młodszego zabawiać w zastępstwie za mnie, ale to miała być jakas forma pomocy mamie. Czasem czuję się jakbym była mamą dwóch obcych chłopaków, oddzielnie czas poświęcić jednemu i drugiemu. Bawić się z Maćkiem nie muszę, ale musze go dopilnowac z lekcjami, pomóc w nauce. Ma też zajęcia dodatkowe pozaszkolne.
Ostatni trochę jakby próbuje w stronę Kuby coś działać, ale na razie to są jakies wygłupy raczej ( bo Młodszy wtedy się smieje ) niz jakas zabawa, która może Kubę czegoś nauczyć.
Maciek w wieku Kuby ( 26 m-cy ) bardzo dużo rzeczy już wiedział, znał kolory, potrafił wskazac bezbłednie literki i cyferki, powtarzał za mną fragmenty książeczek. A Kubę trudno mi nakłonić żeby usiadł koło mnie, żeby porysował lub poukładał klocki. Dopiero zaczyna coś tam mówić, więc dogadać się jest trudno. I nie wiem czy w tym nawale obowiązków ( cały dom, wszystko na mojej głowie - mąż "zarabia" więc raczej małe ma pojęcie o obowiązkach domowych, chociaż z dzieciakami się dużo bawi ), gdy tyle rzeczy na głowie - Kuba nie został trochę zaniedbany. Albo po prostu będzie wolniej sie uczył, może dopiero przyjdzie czas na szybszą naukę. Nie wiem. Czekam na wizyte u psychologa, niech mi podpowie jak mogę go jeszcze stymulowac. Kurdę, zeszłam z tematu..

Dziekuję za odpowiedzi i pozdrawiam




Temat: Zabawki manualne dla 13-miesięczniaka?
Moja starsza córka (teraz pięciolatka) od zawsze bardzo lubiła wszelkiego
rodzaju zabawy łapkami, czego efektem jest dziś sprawne wycinanie, niezłe
rysowanie i to, że np. potrafi dość równo napisać drukowanymi literami swoje
imię i nazwisko. Jej ulubione zabawki kiedyś to sorter kształtów (ale taki
sześcienny z trzema kształtami na każdej ścianie), wszelkiego rodzaju puzzle
małe i duże - papierowe (w tym wykonane przeze mnie z pocztówek), plastikowe,
piankowe (np. miała kiedyś taką fazę, że średnio raz na godzinę wyjmowała
wszystkie cyferki z piankowej maty, a potem je wkładała na miejsce), nawlekanie
guziczków (zwłaszcza o różnych "dziecięcych" kształtach), lepienie z czego się
da, produkcja ciastek - prawdziwych (to z babcią) i na niby, wydzieranki i
naklejanki, chociaż to może jeszcze trochę później. Oczywiście rysowanie też
czym się da (uwaga, zaczął się sezon na rysowanie kredą lub starymi świecowymi
kredkami na chodniku/asfalcie). A z zabawek sklepowych jeszcze bardzo się
kiedyś ucieszyła z takiej planszy z dziurkami, w które się wkłada
takie "grzybki" i można z tego tworzyć obrazki (kiedyś tworzyła sobie jakieś
linie i inne proste wzorki, czasem razem ze mną obrazki, później sama zaczęła
układać kwiatki, trawki, słonka, domki, a dziś już umie ułożyć obrazek taki jak
w załączonej do zabawki książeczce). Są tych zabawek różne rodzaje, o różnych
kształtach i wielkości "grzybków". Na podobnej zasadzie mamy też planszę z
cyferkami i literkami. Później była faza "Sznurków i dziurek" Granny. Ostatnio
wprawdzie zabawka się znudziła, ale to dlatego, że dziecię dorwało u babci
zestaw "Mała hafciarka" do nauki haftu krzyżykowego (przewracający się tam
jeszcze od mojego dzieciństwa) i teraz wyszywa prawdziwą igłą i nitką prawdziwe
wzorki. Ale to jeszcze chyba trochę później. MAmy tez zestaw takich
plastikowych słomek z łącznikami do budowania różnych rzeczy. A tak w ogóle
pownieważ tata też majsterkowicz zapalony, ulubioną zabawą moich dzieci było,
jest i chyba będzie podawanie śrubek, wkrętów, spaksów, gwoździ, haków itp.
plus bieganie z metrówką po domu i mierzenie wszystkiego, co się da. I jeszce
przyglaanie sie, jak mama produkuje czasem (ostatnio rzadko) pseudo-chińskie
bransoletki z muliny lub dzierga ciuszki dla lalek.
Pozdrawiam. Miłej zabawy. Ania



Temat: jak bawicie sie z półtoraroczniakami?
Maciuś ma 16 m-cy; siedzę z nim w domu, nie pracuję, więc mamy mnóstwo czasu dla
siebie;
Z zabaw takich typowo bobasowych:
- Maciek potrafi się ładnie sam bawić, ale często robimy to razem
- czytamy książeczki, najbardziej lubi taką ze zwierzątkami i o każde pyta "co
to jes?" "to tes?", opowiadamy sobie jak robi krówka, jak robi piesek itd
- układamy takie układanki - nie wiem jak to sie nazywa, masz deskę z wyciętymi
kształtami i drewniane np autka, autobusy etc kótre trzeba włożyć w odpowiednie
miejsce; na początku nie kumał, ale teraz potrafi już całą układankę ułozyć sam
- jeżdzimy na plastikowym koniu i wołamy - no raczej ja: wio koniku wio
- bawimy się autkami rzecz jasna, pokazujemy światełka, kółka itd
bawimy się piłką (rzucamy do siebie i po mieszkaniu)
robimy pluszakowy teatrzyk
ostatnio próbujemy się uczyć pić z kubka a nie butli więc maciuś daje pić
konikowi, misiowi itd
- bawimy się w chowanego; ostatnio maciek myśli, że jak zakryje oczy rękami to
go nie widać
- siadamy razem nad kartką i rysujemy; maciek lubi jak mu rysuję różne rzeczy a
potem pyta mnie co to jest; sam też coś tam gryzmoli, oczywiście zachwytom nie
ma końca
- poznajemy literki i liczby; nakleiłam mu na poziomie jego wzroku na szafie
cyfry 0-9 i wykorzystuję jego zainteresowanie kiedy pyta co to jest czytam mu po
kolei, co pokazuje; ma tez wyklejone z liter swoje imię, pokazuję mu na palcach
liczby 1-10, a literki piszę na kartce przy okazji rysowania

A przede wszystkim każda rutynowa domowa czynność stanowi okazję do zabawy.
Ładowanie pralki i jej włączanie - robimy to razem, dzieki temu juz się nie boi
pralki (głosno chodzi bo stary grat); Wieszamy pranie razem - dzięki Maćkowi nie
muszę się schylać do miski bo mi wszystko podaje, jak go poproszę; ale najlepsze
jest odkurzanie - maciek uwielbia mi pomagać, bierze rurę i smiga po dywanie; i
tyle ma z tego radości; czasem śmieję się, że jeszcze trochę maćka poduczę i mąż
pójdzie w odstawkę, bo i tak już mniej robi w domu niż maciek

Jeszcze dużo mogłabym pisać, ale myślę, że coś z tego Cię zainspiruje; życzę
powodzenia



Temat: KULTOWE KSIĄŻKI Z DZIECIŃCTWA PRL
Kubuś Puchatek, Skazki i kartinki, Nils Paluszek
Nie podoba mi się hasło o kultowych w zestawieniu z "dla mnie"
Kultowe - to ma jakiś wymiar społeczny. I z wpisów gołym okiem widać, że kiedy
na hasło "książki z dzieciństwa" odruchowo odpowiadam "Szklarski, Bahdaj,
Niziurski, Nienacki, a z komiksów Tytus i Kajko&Kokosz", to nie jestem
oryginalny, że to właśnie można uznać za kultowe - książki, które zna i pamięta
większość mojego pokolenia (przynajmniej tej części, które w ogóle czytała
książki).
Jakoś umknęła chyba uwadze przedmówców Chotomska.

Natomiast pisząc o sobie - i o dzieciństwie sensu stricto, przedszkolnym i
wczesnoszkolnym, dorzuciłbym jeszcze psio-kocie książki Jana Grabowskiego, a nad
wszystkim góruje Kubuś Puchatek, choć pochodzenie ma przedwojenne.
Do tego Lokomotywa, przez której okładkę przeszedłem od odczytywania po
literkach do czytania, na pierwszej stronie były trzy pociągi, jeden wiózł
litery, po jednej na wagonie.
L O K O M O T Y W A
drugi miał pięć wagonów z sylabami
LO KO MO TY WA
a trzeci napis na dymie parowozu:
LOKOMOTYWA.
Swoją drogą ciekawe, jak by chrześniak którejś z przedmówczyń odebrał
"Lokomotywę". Widział przecież lokomotywy i wcale tak nie wyglądały.

Skazki i kartinki, ech. Zbiór bajek, wydany w Sowietach, ale jedyny akcent
ideologiczny to opowieść o liście do Dziadka Mroza. W większości występowały
zwierzęta, często pojawiał się jeż. Do dziś lubię jeże. W każdej była wyraźna
acz nienachalna pochwała kolektywu. I obrazki z mnóstwem szczegółów. Świetna
pożywka do zabawy.

Nils Paluszek. Zbiór opowiadań Astrid Lindgren. Często z motywem innego świata,
z wejściem przez dziurę w ziemi, przez mysią norkę... lub świata, którego
przedstawiciele przychodzą tutaj i od razu jest lepiej.
"Dalej nie mogę chodzić. Ale to nie ma znaczenia w Krainie Zmierzchu. Bo w
Krainie Zmierzchu można latać".




Temat: Czy Harry Potter to film dla dzieci?

Nie wiem czy wogole kiedyś dorosniesz do tego aby zostac nawet hipotetycznym
tatusiem a co dopiero realnym. Uwazam ze jestes do kitu a twoje mysli do ...

mushanakoji napisał:

> dnia pierwszego stycznia przestąpiłem próg kina i oczom mym ukazał sie tłum
> tatusiów i mamuś ze swymi większymi i mniejszymi brzdącami, przy tym widok
> dziecięcia 4- czy 5-letniego nie był rzadkością, a wręcz przytłaczającą
> wiekszością.
> i jak widzę pytanie redakcji tyczy sie tego czy dla tych milusińskich druga
> część przygód czarodzieja-okularnika nie okaże zbyt brutalna i krwiście-
> bzdurna... na pytanie moge jedynie w ten sposób odpowiedzieć: gdybym był
> tatusiem [a nie jestem] to mego [hipotetycznego] dziecka do kina bym nie
> zabrał. nei dlatego, że byłbym [bo nie jestem] złym [zakładając] ojcem. po
> prostu Harry numer zwei straszy nie na żarty, przeraża na serio i różdżką
> magiczną ani trochę nie oczarowuje. marketingowy szum robi jednak swoje i
nie
> wypada fanom książek narzekać na miłego okularnika.
> a to przecież film szalenie nuuudny. moje hipotetyczne dziecko zakładam, że
> zachwycone było pierwszą przygodą nieśmiałego Pottera, natomiast pokaz
> obecnych przygód przyprawić może o ból pęcherza, częste opady powiek i
> utyskiwanie, chrząkanie, kręcenie się, spoglądanie na widzów dookoła [moje
> hipotetyczne dziecko jest podobne do innych dzieci, a innych dzieci na sali
> dźwiękoobrazowni było w brud]. dziecko hipotetyczne niczym nie jest
> zaskakiwane [bo znów odgrzewają ten sam kotlet, do tego na tej samej
patelni].
>
> moje hipotetyczne dziecko z pewnością nie pokocha bazyliszka i jego
> wydłubanych ślepi. nie pokocha tez Pottera, który z donośnym krzykiem wbija
> swój mały mieczyk w jego gardziel [die, die, die my darling!], przebijając
sie
> przez mózg robala aż wystąpi na czoło wężyska fontanna krwi.
>
> sama urocza postać Zgredka moje hipotetyczne dziecko mogłaby zachwycić, w
> końcu dowcip goni dowcip. składając literki w zdania troszkę inaczej widać
> świat [przynajmniej nie tak brutalnie]. cała sala porykiwąła się ze smiechu
> gdy Zgredek w akcie skruchy i w ramach pokuty przypalił swoje biedne
paluszki
> żelaskiem [sic!! razy dwa do tego!].
>
> jesli moje hipotetyczne dziecko ma byc zachwycone tego typu wyśmienitą
zabawą
> to ja na zawsze pozostane hipotetycznym tatusiem...




Temat: Protest przeciwko budowie apartamentowców
Protest przeciwko budowie apartamentowców
Walczą o słońce i wodę na Kabatach

Na Kabatach mają powstać dwa kolejne apartamentowce. Inwestor nie może zacząć budowy, bo ta została oprotestowana przez sąsiadów. Sprawa trafiła do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Protestuje wspólnota mieszkaniowa Vita Parc, której dom stoi u zbiegu ulic Stryjeńskich i Wąwozowej. W ich sąsiedztwie, na ponadhektarowej działce firma Ronson Development chce postawić dwa apartamentowce, każdy w kształcie litery V. Inwestor przewidział tam 149 mieszkań, alejki osiedlowe i plac zabaw dla dzieci. - Chcemy zacząć budowę jak najszybciej - mówi Anna Petrulewicz z Ronson Development. - Jak tylko będziemy mieć pozwolenie na budowę.

- Nie mamy nic przeciwko budowaniu obok nas - zapewniają mieszkańcy Vita Parc. - Dobrze by jednak było, żeby inwestor działał na zasadach dobrosąsiedzkich.

Lista zarzutów sąsiadów nowej inwestycji nie jest długa. Chodzi głównie o zachowanie stosownej odległości od ich domu, by w przyszłości sąsiednie budynki nie ograniczały dopływu światła do istniejących już mieszkań. - Wystarczy, że odsuną się od nas o jakieś pół metra - mówią przedstawiciele Vita Parc. - Problemem są też ich garaże podziemne planowane nieco niżej od naszych. To oznacza, że po ich wybudowaniu z naszego terenu odpłyną wody gruntowe i wszystko uschnie. My tylko walczymy o to, by planowana inwestycja była zgodna z warunkami zabudowy ustalonymi dla tego terenu.

Mimo oporów Vita Parc prezydent Warszawy zatwierdził projekt budowlany nowej inwestycji i wydał pozwolenie na budowę. - Zarzuty strony przeciwnej są nieuzasadnione - twierdzą przedstawiciele inwestora. - Mamy analizy, które im przeczą.

Sąsiedzi zaskarżyli jednak decyzję do wojewody, który zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wspólnota nie była jednak usatysfakcjonowana uzasadnieniem wojewody, który nie odniósł się do ich zarzutów, a pozwolenie na budowę uchylił jedynie z przyczyn formalnych. Sprawa trafiła do wojewódzkiego sądu administracyjnego. - To niepotrzebne przeciąganie postępowania i granie na zwłokę - komentował przed sądem pełnomocnik inwestora mec. Jerzy Zduńczyk. - Przecież skarżąca wspólnota dostała to, co chciała. Prezydent zajmie się sprawą jeszcze raz. A wtedy będzie musiał jeszcze raz wnikliwie ją przeanalizować.

I tę właśnie argumentację podzielił sąd, oddalając skargę wspólnoty.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,60265,4998020.html




Temat: @nonimowość
cos jeszcze dodam...
...tak sobie nabieram do Was dystansu, nabieram...i w koncu jest odpowiednio
duzy.
Nikt tu nie kwapi sie do sensownej odpowiedzi, nawet Wielki Zaoceaniczny Nestor
zamilkl w niemym podziwie dla Waszej pomyslowosci...(Norbert czy Jak Cie Tam
Zwal - Mezczyzna Honoru nazwac Cie nie mozna!!!! Prawdziwy facet staje w
obronie niewinnie szkalowanych kobiet...tchorzu i parszywcze!!!)
Nie wyciaga reki, ani zadnej innej czesci ciala....
...i ja tez, Gadaczu po przeczytaniu postow raz jeszcze zrywam boki ze smiechu!
Ludzie! Czy wyscie powariowali????
Czy oczekujecie, ze w piatek (dzien targowy) w samo poludnie wyjde na jasielski
Rynek i bede publicznie pokazywac swoje tatuaze???? A demokratycznie wybrany
Jaslanin Roku bedzie mogl je nawet podotykac?????
Albo, ze pokazowo "zwale sie pod stol" w jakiejs chetnie uczeszczanej knajpie
by wszystkie "niewierne Tomasze" uwierzyly????
Nic z tych rzeczy, wierzcie sobie lub nie (ale heteroseksualnym mezczyznom
radzilabym sie cieszyc...)
Przeciez nie o to w tym wszystkim chodzi...
Kazdy chetnie i zarliwie podkresla, jaka to dla niego zabawa, a ja odnosze
wrazenie, ze i owszem - umiecie sie bawic, ale w .............PODCHODY!!!!
Jedynie Gadacz, jeden jedyny cos tam poglowkowal, choc i on z wielka
ostroznoscia...
Chetniej mianowalabym cie Moim Ulubionym Terapeuta, gdybys bez cienia
watpliwosci powiedzial tak: "Czy nie znalazl sie tu zaden "smialek", ktory na
ochotnika wysililby zbior swych szarych komorek??? Gdyby byl taki jeden
odwazny, toby moze dostrzegl, ze Handzie i Norberta laczy........jedynie
brak "polskich literek", zawily styl i osiem kropek po kazdym zdaniu podrzednie
zlozonym. I nic poza tym"
Ze swojej strony dodam jedynie, ze taki Demiurg, Kreator Handzi i Norberta i
jeszcze stu tysiecy innych postaci, to musialby byc chyba po.......lobotomii.
PS.Wybaczam ci Marysiu, bo wiem, ze Twoja kobiecosc i zwiazany z nia wysoki
poziom estrogenow mogly zaklocic prawidlowe funkcjonowanie Osrodka Kojarzenia
Faktow.
I nie mam tez smialosci cie detronizowac.
Podpisano: Sztucznie Wykreowana Postac. Czy aby napewno jestem "szokujaca i
agresywna"????
PS.2. Gadacz, jak tylko przyjade do Jasla - masz u mnie duuuuuuuuuze piwo!!!!

PS.3.Zrobiliscie ze mnie faceta...dzieki, dzieki...zawsze to jakies
urozmaicenie..



Temat: Znajdź 15+ rzeczowników - łamigłówka słowna nr 2
Znajdź 15+ rzeczowników - łamigłówka słowna nr 2
Zachęcony sporym odzewem poprzedniej łamigłówki słownej proponuję kolejną.
Oto ona:

Pamiętam, jak w latach szkolnych lubiłem grać z rówieśnikami w prostą grę
słowną. Zasady tej gry były następujące: najpierw losowo wybierano jakąś
literę alfabetu, po czym pierwsza osoba w zabawie podawała zaczynający się na
tę literę wyraz, który musiał być dowolnym rzeczownikiem w mianowniku liczby
pojedynczej (jeśli rzeczownik nie posiadał liczby pojedynczej - jak sanki,
drzwi czy nożyczki - to oczywiście był podawany w liczbie mnogiej).
Wypowiedziane słowo nie mogło być z gatunku imion własnych, dlatego wszelkie
rzeczowniki pisane z dużej litery odpadały. Kolejny uczestnik gry miał za
zadanie podać swoje słowo, przy czym musiało ono być rzeczownikiem (w
mianowniku, l.p.) zaczynającym się na literę kończącą poprzedni wyraz. Jeśli
jakaś osoba nie była w stanie znaleźć słowa pasującego pod powyższe reguły lub
podała słowo, które zostało już wymienione, to odpadała z gry. Wygrywał ten
uczestnik, który jako ostatni pozostał na placu boju. Rzecz jasna najłatwiej
można było wygrać za pomocą wyrazów atutowych, czyli takich, po których
przeciwnik w żaden sposób nie mógł podać odpowiedniego rzeczownika.

Pytanie brzmi: Ile możesz znaleźć takich wygrywających wyrazów zakładając, że
każdy z nich ma zaczynać się na inną literę?

Jeśli znajdziesz 15 takich wyrazów, to jesteś naprawdę dobry (przypominam:
rzeczowników w mianowniku l.p., bez imion własnych, przy czym każdy jeden
zaczynający się ma INNĄ literę).
Jeśli znajdziesz ich 18, to jesteś bardzo dobry.
Jeśli znajdziesz ich 20 lub więcej ...eeee... to chyba niemożliwe... ;)

W każdym bądź razie życzę wszystkim powodzenia!

CdM



Temat: **** Chanuka****
co to jest chanuka______małe wyjaśnienie
Gość portalu: Gosc napisał(a):

Re: Zechcesz laskawie Miriam wyjasnic tym co ...

> nie maja pojecia co to jest za swieto ta (zydowska ?) "Chanuka" ????

25 dnia żydowskiego miesiąca kislew rozpoczynają się ośmiodniowe święta
chanuki, święta o pozabiblijnych pochodzeniu. Upamiętnia ono cudowną historię
związaną ze zwycięstwem Machabeuszy nad rządząca dynastią Seleucydów około 165
r p.n.e
Jak mówi Talmud, Machabeusze, zwani także Hasmondejczykami, spowodowali ponowne
otwarcie Świątyni w Jerozolimie. Znaleźli tylko jedno naczynie z oliwą, noszącę
pieczęć arcykapłana, co było dowodem czystości rytualnej. Zawarta w naczyniu
niewielka ilość oliwy mogła wystarczyć tylko najwyżej na jeden dzień, tymczasem
lampa paliła się przez osiem dni. Przez ten czas zdążono wytłoczyć nową,
rytualnie czystą oliwę.
Ksiegi Machabejskie mówią, że święto po prostu upamiętnia wznowienie modlitw w
Świątyni, albo jest też upamiętnieniem ośmiodniowych uroczystości Salomona po
zakończeniu jej budowy. Są to jednak bardzo mało popularne tłumaczenia. Judaizm
tradycyjny zaakceptował wersje talmudyczna pochodzenia święta.
Nie świętuje się jednak militarnego zwycięstwa Machabeuszy, ani nawet ponownego
poświęcenia Świątyni. Chodzi o dokonany przez Haszem cud, który pozwolił oliwie
z niewielkiego naczynia palić się tak długi czas. Ma to wielkie metaforyczne
znaczenie, czyni duszę silniejszą.
Rytuałem jest zapalanie świateł, pierwszego dnia jedną świeczkę na świeczniku
zwanym chanukiją - az do ósmej. Chanuka nie jest świętem pełnym ,wolno pracować
i nie ma Kiddusz.
Zwyczajem jest jedzenie potraw uwarzonych na oliwie: pączków, racuchów,
placków czyli latkes. Dzieciom daje się w prezencie pieniądze i zachęca się do
zabawy małym bączkiem, na którego bokach są litery hebrajskie.
Chanuka zawsze wypada w pobliżu zimowego przesilenia dnia z nocą. Ciekawego
skojarzenia dokonał reb Juda Loew z Pragi:

"Powinniście wiedzieć, że słuchne jest ukazywaniu światła światu, własnie 25
dnia miesiąca kislew albowiem przez trzy poprzednie miesiące cięgle ubywało
światła słonecznego. Od tych dni (chanuki) stale go przybywa."

Komentatorom nieżyczliwym wątkowi piszę, że nie liczę z ich strony - i nie
liczyłam - na nic innego, jako już byli i napisali. Są tacy, jacy są, oporni
nawet wobec... cudów.

Ich także pozdrawiam, a może przede wszystkim...

Miriam




Temat: Bielskie PAJACYKI + zagadka :)
czepiasz się troszkę
oto przykłady uzywania tego zwrotu w naszym kraju:

1.Gazeta Częstochowska OnLine... Planowany badbington i wspinanie się po linie
zastąpiono siłaczem - podnoszeniem ciężarków. W sobotę, 28 lutego w Gimnazjum
im. Wł. ...
www.gazetacz.com.pl/artykul.php?idm=153&id=2872 - 17k - Kopia - Podobne strony

2.Gospodarstwo agroturystyczne - Maria i Krzysztof Souczek... łazienki,
salonik, miejsce na grilla, plac zabaw dla dzieci, sprzęt sportowy (rowery,
piłki, tablica do gry w kosza, badbington), możliwość garażowania ...
www.souczek.republika.pl/str4.html - 4k - Kopia - Podobne strony

3.Internetowy Magazyn Publikacji - Zadania na Dzień Sportu ...... rowerze. 14.
ZESTAW ĆWICZEŃ- STANOWISKO nr 14 BADBINGTON Wykonaj - 5 - odbić używając
rakietki do badbingtona. Opracowała ...
www.archiwum.literka.pl/modules. php?name=News&file=article&sid=20 - 24k -
Kopia - Podobne strony

4.niezamysl... Na miejscu plaża, 250m pomostów, korty tenisowe ( zimą kryte ),
ściana squash, badbington ( tylko na zewnątrz ), wypożyczalnia sprzętu
wodnego ...
www.reges.home.pl/niezamysl.htm - 12k - Kopia - Podobne strony

5.beau rivage... z wodospadem, brodzik dla dzieci, basen kryty z podgrzewaną
wodą, kort tenisowy, koszykówka, siatkówka, mini golf, bilard, badbington, sala
gimnastyczna ...
www.selectours.com.pl/cypr/hotele/beaurivage.html - 7k - Kopia - Podobne strony

6.GIFKI... gotowanie, pieczenie ciast, możliwość korzystania z medycyny
niekonwencjonalnej, wieczory przy kominku, gry towarzyskie /badbington,
kosztkówka, siatkówka ...
www.zmudz.friko.pl/AGRO/agro5.html - 53k - Kopia - Podobne strony

7.Jan Zdzarski Jr | blog... złotej, pachnącej wiosny. badbington, nożna, ping
pong (chińczycy chyba zawsze będą mistrzami), zośka. nowe frazy pochłaniane ...
junior.blogtrotter.com/blog.php?miesiac=2003/03 - 21k - Kopia - Podobne strony

8.POLUDNIE - Wilanowskie igrzyska... Konkurencje, w jakich można było wykazać
się sprawnością to m in. bieg przez płotki, badbington, ping-pong, pchnięcie
kulą i piłka nożna. ...
www.poludnie.com.pl/20_5.htm - 3k - Kopia - Podobne strony




Temat: Co warto wiedzieć o dysleksji
Jak pomóc dys...
Każde dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie.
Jedno samodzielnie chodzi w wieku 9 mies., a drugie 18 mies. I jest to
prawidłowo. Jedno płynnie czyta w wieku 5 lat, a drugie w wieku 7 nie zna lub
myli litery. W wieku 7 lat powstaje obowiązek szkolny, a w związku z tym już na
starcie między dziećmi jest przepaść. Tu wkracza nauczyciel, który stosuje te
same metody w stosunku do wszystkich dzieci, zazwyczaj dlatego, że nie zna
innych. Np. przy czytaniu - uporczywe głoskowanie i to błędne - z y na
końcu,itd. Dobre i sprawdzone metody nauki czytania to ślizgowa i sylabowa,
które stosuje garstka nauczycieli. Podobnie jest z ortografią i kaligrafią.
Przy dysgrafii np. należy uczyć pisma supełkowego.
W naukowych czasopismach wyczytałam, że pamięć rozwija się do 6 lat, w tym
czasie tworzą się połączenia neuronowe, które zamykają się do 9 roku życia. Po
tym czasie obumierają i dlatego okres do ukończenia przez dziecko 3 kl. S.P.
jest dla niego najistotniejszy w całej edukacji.
Zachęcam rodziców i nauczycieli do odwiedzenia strony www.glottispol.gda.pl
Pamiętajmy, że to rodzice kształtują dzieci, przynajmniej do 7 lat: ważne jest
kto i jak opiekuje się dzieckiem, rozmowy z nim, kształcące zabawy, wierszyki i
piosenki (podział na sylaby podczas śpiewania), słuchanie muzyki (ważne czy to
hip-hop czy Mozzart), rozwijanie sprawności fizycznej i manualnej od urodzenia,
w tym wykonywanie ćwiczeń naprzemiennych. Przykład: dziecko I w wieku 10 mies.
dostało kredki i rozpoczęło bazgranie, dziecko II (stwierdzone ryzyka dys...)
dostało je w wieku 4 lat, bo babcia z mamą stwierdziły, że może sobie zrobić
krzywdę, w tym przypadku w wieku 7 lat jest 3-letnia różnica między dziećmi w
ćwiczeniach z rysowania i pisania, czy to jest do nadrobienia?

W związku z orzekaniem o dys... mam pytanie: dlaczego obowiązuje ono tylko w
szkole? czy osoba myląca kierunki, kształty geometryczne, mająca kłopoty z
pamięcią i czytaniem powinna np. prowadzić samochód?



Temat: Przyszedł czas na kaloryfery
dziwne na ogół jak grzejnik zamarznie to wszystkie żebra pękają...

no to rozwal młotkiem dwa takie rozmrożone żeberka sąsiednie zobaczysz
wyraźniej niż na całym jak są skręcane żeberka - takimi złączkami - nagwintowana
tuleja z 2 garbami w środku - nie wiem czy ładnie to opisałem

żeby je rozkręcić trzeba coś włożyć takiego żeby przeszło przez żeberko,
zahaczyło o te garby i kręcić - może teraz są jakieś specjalne klucze - ja się
zajmowałem takimi zabawami dawno za komuny - używaliśmy do tego takiego pręta z
jednej strony rozklepanego na miarę żeby zahaczył o te garby a z drugiej strony
miał zagięte kółko w które się wkładało łom i kręciło...

i jak kręcisz - to tam jest jeden gwint lewy drugi prawy i z obu żeberek ci się
wykręca ta złączka... oczywiście trzeba po trochu kręcić raz u góry raz u
dołu... przy montażu podobnie tylko trzeba włożyć uszczelki/2 na złączkę...

ale nie bardzo ci się wykręcą bo są gwinty zardzewiałe zalezione kamieniem itp

na zimno raczej nie pódzie trzeba to nagrzać hmmm na ogół przy remontach to był
spawacz gazowy to się to nagrzewało palnikiem acetylenowym a tak to co sam nie
wiem palnik benzynowy ????

no i trzeba 2 osoby do tego jeden kręci a drugi stoi na grzejniku żeby się nie
obracał

praca raczej ciężka a czy wyjdzie ? nie wiadomo ? trzeba spróbować...

a podpórkę pod grzejnik to chyba można kupić coś bardzo to jest prostego albo
zrobisz coś takiego w kształcie litery Y z króciutkimi górnymi ramionami
przyspawując do kawałka pręta czy rurki drugi kawałek trochę zagięty żeby z
niego nie ześlizgnął się grzejnik i całość wbijasz w dziurę w posadzce
/wcześniej wywiercić ją chyba trzeba...




Temat: Obsesja internetowa
cleer13 napisała:

> mojego pana przestało już interesować
> ściąganie muzyki, czy takie łażenie po inernecie, zaczął czatować, logowac
> się w grupach dyskusyjnych i trochę mi było głupio, gdy trafiłam w polu
> usług msn na zalogowane stałe łącza z Tuptusią, Paulinką i innymi, a on sie
> loguje jako Gucio czy równie oryginalnie. Oboje jesteśmy dobrze po 40-tce i
> śmieszne najpierw mi się to wydało, ze podrywa jakieś małolaty w ten sposób.

I słusznie, tak powinno być. Kogo tak może poznać? Durne małolaty. Na pewno się
otrząśnie, gdy minie pierwsza fascynacja. Sam zobaczy, że to nudna zabawa,
więcej nic.

> Próbowałam o tym porozmawiać, to oczywiście wypiera sie, że tylko raz chciał
> zobaczyć jak to działa itd, a widzę, że to trwa już dobre parę tygodni -
> trzyma to w wielkiej tajemnicy, robi tylko wtedy jak mnie nie ma w domu lub
> w nocy. A mnie teraz porobiło się tak, że jak on siada do komputera, to
> jestem potwornie zdenerwowana i właściwie czuję się tak, jakby mnie
> zdradzał. Kiedy usiłuję zasnąć i słyszę stukot klawiszy, to mam wrażenie,że
> on tam flituje, podrywa, romansuje, może się umawia i po prostu mnie
> oszukuje... Kiedy wychodzę z domu to cały czas myślę tylko o tym, że on tam
> sobie gada z jakiś Króliczkiem czy inna Dziumdzią i jestem po prostu ( nie
> bójmy sie tego słowa) zazdrosna... Jego to wciąga coraz bardziej, a u mnie
> narasta prawie obsesja zazdrości... nie potrafie tego opanować, mimo że
> tłumacze sobie, że odgrywa tam pewnie kogoś zupełnie innego niż jest w
> rzeczywistości, leczy jakieś kompleksy i nie jest to nic ważnego, a jednak
> mam w takie wieczory wszystkie objawy nerwicy psychosomatycznej - dłonie jak
> wyjęte z wody, biegunke i serce jak młot...Ratunku ...

Usiądźcie sobie przed komputerem we dwoje. Zobaczysz wtedy, co pisze i jak. Tak
łatwo jest posądzać człowieka, samemu tracić zdrowie, a to może być jakaś
intelektualna dyskusja na wysokim poziomie. Mąż się rozwija. Pomyśl też
trzeźwo: o co chcesz być zazdrosna? O głupie literki na luminoforze? Nie bądź
śmieszna, bo stracisz szacunek u męża, tym bardziej Ci będzie uciekał do netu,
żeby tam wymienić poglądy z madrzejszą kobietą, choć o taką niełatwo, bo nie
bywa wszak w sieci. Dodatkowe dla Ciebieto to źródło spokoju. Jeśli będziesz
tak dalej błaznować, popełnisz gruby błąd.
Pozdrawiam
Ana



Temat: Kupię nowe mieszkanie, które już jest
Porypało mi się z tym 2003 rokiem mieszkanie jest
Z 2001 a w 2003 my wyjechaliśmy z kraju - znaczy opuściliśmy mieszkanie - tu
więcej szczegółów.
Mieszkanie oddane do użytku na wiosnę 2001 roku zasiedlone we wrześniu tego
samego roku.

W skład osiedla wchodzą dwa budynki strzeżone (wejście dla gości przez recepcję
po zameldowaniu się ochronie, kto do kogo itp. – ochrona dzwoni z pytaniem czy
wpuścić danego delikwenta czy nie).

Na terenie osiedla: nad parkingami podziemnymi alejki komunikacyjne z fontanną
i kortem tenisowym, poniżej na poziomie gruntu na tyłach budynków duży zielony
plac z placem zabaw dla dzieci – wszystko ogrodzone z monitoringiem kamer video.
Windy z poziomu garaży (jedna mniejsza, druga tak zwana towarowa – dwa razy
większa)
Budynki położone przy ulicy Meissnera 1/3 – oferowane mieszkanie w tym niższym
budynku od strony biblioteki i przychodni.

Rozkład mieszkania:
Pokój dzienny z aneksem kuchennym – wymiary pokoju około 6,4 m na 4 m – około
24 m2
W pokoju (salonie) dwuskrzydłowe drzwi balkonowe – niestety zamiast balkonu
barierka.
Sypialnia z garderobą (oddzielne pomieszczenie – nie mylić z szafą wnękową) –
pokój o wymiarach około 4 m na 3 m - powierzchnia około 14 m2 (plus garderoba
o powierzchni 3-4 m2)
Łazienka – w kształcie litery L – o powierzchni 6,8 m2
Przedpokój – 7-8 m2

Wyposażenie mieszkania:
Aneks kuchenny ciąg roboczy „długości” 4 mb – z zabudowanymi sprzętami
(kuchenka elektryczna z płytą ceramiczną i piekarnikiem elektrycznym zasilana
tzw. siłą – firmy Whirlpoll – zmywarka na 12 kompletów naczyń Whirlpoll – okap
Amica – lodówka ARDO jedyny sprzęt wolnostojący nie zabudowany) w kolorze
srebrnym (metalicznym).
Łazienka – wanna narożna – bidet – sedes – umywalka – pralka (Amica).
Pokoje – parkiet dębowy – część kuchenna i część przedpokoju – gres – łazienka
glazura i terakota.

W części kuchennej pokoju dziennego, garderobie, łazience - elektryczna
wentylacja wymuszona. W piwnicy komórka lokatorska o powierzchni około 7 m2.

Czynsz dla dwóch osób wynosi 370 pln – w mieszkaniu 4 letnim (wliczona ochrona,
przewidywane zużycie ciepłej i zimnej wody ) dodatkowo energia elektryczna –
około 180 pln na kwartał.




Temat: test IQ przez internet był do niczego -wyjaśnienia
test IQ przez internet był do niczego -wyjaśnienia
Firma Rochstar powinna od razu sama się zlikwidować a właściciele zmienić
nazwiska i poddać się operacji plastycznej twarzy. Czemu tak twierdzę ? Oto
powody:

1) na wolniejszych łączach wielokrotnie się zdarzało, że pojawiała się
plansza kolejnego pytania, czas się odliczał a obrazki, które należało
porównać pojawiały się dopiero po kilku sekundach albo nie pojawiały się
wogóle. A czas upływał i należało udzielić odpowiedzi - tylko na co ???

2) małe przyciski z literkami A,B,C,D po naciśnięciu podświetlające się ledwo-
ledwo - czy tak trudno było zrobić tak, jak podświetlanie odpowiedzi
w "Milionerach" ?

3) najbardziej intuicyjne byłoby, gdyby można kliknąć na tekście odpowiedzi
albo na obrazku, który należało wybrać. Kiedy na odpowiedź (wraz z
przeczytaniem pytania) jest 10 sekund a przez dwie sekundy trzeba porównywać
własną odpowiedź, z listą odpowiedzi a potem jeszcze znaleźć i kliknąć
malutki przycisk. To 20% czasu jest stracone.

4) testy polegające na znalezieniu obrazka, który się różnił od innych były
raczej testami na rozdzielczość monitora (ewentualnie testem badającym
ostrość widzenia) - obrazki były tak małe, że pazurek, którym się różniły
obrazki z pingwinem, miał tylko dwa piksele wielkości. Przy powiększeniu
obrazków dwu lub trzykrotnie test sprawdzałby wreszcie jedynie
spostrzegawczość a nie parametry monitora i wzroku badanego.

Ciekawy jestem ile firma Rochstar zwąca się "producentem programu"
zainkasowała za produkt, który można zrobić w ciągu jednego do maksymalnie
kilku dni (to ostatnie to w moim przypadku - nie jestem zbyt biegłym
programistą). I to w dodatku program z błędami, jakich nie popełnia 90%
POCZĄTKUJĄCYCH programujących we Flash'u.

Co do samego "Narodowego testu" polecam dwa oficjalne teksty Polskiego
Towarzystwa Psychologicznego - jeden pod tytułem "WIELE HAŁASU O NIC czyli
NAJINTELIGENTNIEJSZA ZABAWA W BICIE PIANY" - do znalezienia na stronie
www.ptp.psychologia.pl/IQ-test_artykul.htm a drugi oraz oświadczenie
(dostępne pod adresem: www.ptp.psychologia.pl/IQ-
test_oswiadczenie.htm) w którym PTP dystansuje się od wyników STATYSTYCZNYCH
jakie zostaną osiągnięte podczas "testu".



Temat: Jarmarczny napis na tylnej szybie Accorda
Gość portalu: bocian napisał(a):

czytajac dosc regularnie to forum, postrzegalem
Greenblack'a jako czlowieka pozytywnego. Faceta, ktory
duzo wie i chetnie sie ta wiedza podzieli.

Dzisiejszy temat powalil mnie z nog. Ja wiem, ze sezon
ogorkowy, ludzie na wakacjach i nic sie nie dzieje, wiec
pisze sie glupoty.

Skoro ktos wysyla zaproszenie do zabawy, to czemu sie nie
pobawic??

> Nie czujesz kompletnie tematu, porównujesz absurdalnie
napis na szybie do
> instrukcji obsługi! To był top!

Faktycznie, moze mam katar??? Podobno sam napis jest
takze absurdalny, wiec czemu odpowiedzi maja byc na
poziomie???

> Jesli kiedys bedziesz nabywał porządny samochód, mam
andzieje ze wypiszą CI
> cała tylną szybę napisami z nazwami systemów w jakie
jest wyposażone Twoje
> autko.

Mam juz porzadne auto, i to niejedno - wspomniana Honde
Accord, tyle ze moj model nie ma owego napisu.

To mile, ze zyczysz tak dobrze blizniemu, choc go nie
znasz... Wielkie Bravo za postawe. Zaimponowales mi, serio.

> Wyobrażasz sobie Merca S z zapisana tylna szyba nazwami
systemów? Od tego
> jest instrukacja obsługi a nei kiczowate obwieszanie
sie gdzie kolwiek!

Goraczka trwa! 5 literek o wielkosci kilku centymetrow
rosnie do wypisania instrukcji obslugi na tylnej szybie...
Pisalem o tym, ze o gustach sie nie dyskutuje - Honda ma
napis na tylnej szybie, Cadillac ma lakierowany blok
silnika - takie widzimisie porducenta. Kropka.

> A teraz spójrz jak smieszne jest porównywanie Daewoo
z Hondą za ponad 100
> kola.

Kochasz stereotypy, czy moze jezdziles jednym i drugim? A
moze wstydzisz sie wsiasc do DU? Skoda Rapid takze gryzie???

Ile jeździ w polsce daewoo a ile hond za 100 tys? Czyli
siła rzeczy
> Honad jest autem prestizowym.

Ile jezdzi w Japonii Hond, a ile Syrenek? Czyli idac
twoim tokiem rozumowania - Syrenka jest cholernie
prestizowa w Japonii ;))

To co porównujemy - syrenke z Merolem? Chyba
> tylko w kategorii kolor1

Z ilosci literowek w Twoim poscie sadze, ze pisales go
pod wplywem emocji. Czy stac Cie takze na spokojne
udzielenie opinii???

> PZdr

pozdroowka
KajTan



Temat: rozczarował mnie Pan Burmistrz
dinozaur2007 napisał:

> Pamiętam jak zaczęło się w naszej gminie z ogólnie dostępną telefonizacją.
Czy
> ktoś zna szczegóły ? A więc proszę sobie przypomnieć ! Wiem, że załęła się
tym
> tematem spora zorganizowana grupa ludzi. A sprawa spalarni ? Protesty także w
> zorganizowanej grupie ludzi. A więc wnosek jest taki. Brać sprawę kanalizy w
> swoje ręce i działać a nie biadolić.

Pomysł podsuwany przez Dinozaura 2007, zaiste słuszny co by wziąć sprawy w
swoje ręce, ale przykład fatalny. Chłopie rusz swoje cztery litery i wyskocz do
Warszawy na Zabraniecką, a jak masz więcej grosza to wpadnij do Wiednia, albo
na narty do Szwajcarii, albo do któregoś z państw skandynawskich, tam
funkcjonują spalarnie i zobacz co Żychlin stracił. Po powrocie przejdź się w
jesienne lub zimowe popołudnie ulicami Naszego miasta, tymi które nie mają CO,
a na koniec zajrzyj na cmentarz zwłaszcza wtedy gdy palą się pojemniki z
setkami kilogramów plastikowych zniczy wtedy może coś zrozumiesz. Pytasz czy
ktoś pamięta jak było z telefonizacją, ano pamiętam, był przygotowany projekt
telefonizacji przez Związek Gmin rejonu kutnowskiego, który uzyskał akceptację
Min.łączności, ale projekt ten ograniczał w pewien sposób monopol TP. Wtedy
właśnie ta grupa ludzi o których piszesz, postanowiła ten monopol obronić, i to
im się udało, a przy okazji tych dwóch spraw udało się prezesowi Pawlakowi
kilku lokalnych działaczy PSL umieścić na piedestale. A co dla nas z tego za
pożytek, ano mamy telefony z których coraz większa grupa ludzi rezygnuje, bo
rozmowy należą do jednych z najdroższych w europie. Na koniec powiem tylko, że
jestem za kolektywnym działaniem i chętnie przyłączyłem się do akcji plac
zabaw, czy też do tego aby pociąg „Mazowsze” zatrzymywał się w Żychlinie,( choć
nie wiedziałem o żadnej akcji ). Takie działania mają sens, jeśli rodzą
pozytywne skutki dla ogółu, a nie są wykorzystywane dla indywidualnych korzyści
i tyle.



Temat: J.W. CONSTRUCTION obsmarowany w Tygodniku POLITYKA
uwag kilka
Teraz mieszkam na osiedlu gdzie budynki mają dwa piętra, sąsiedzi odpowiadają
na 'dzień dobry' i nie ma rasistowskich napisów na murach (to a propos tych
twoich 'Arabów' (pisze się z dużej litery, chyba ze miałeś na myśli stadninę
koni). Mam nadzieję, że zaspokoiłem twoją ciekawość. Nie jest to jednak sprawą
istotną. Dyskutujemy tutaj o jakości mieszkań budowanych przez deweloperów, a
nie o czyichś homofobicznych obsesjach (tak na marginesie pisałem o tym że to
Wietnamczycy są grzeczni - jeśli mylą ci się z Arabami to spraw sobie może
globus albo atlas - mozna dostać w sklepie papierniczym [globus] lub księgarni
[atlas]).

Wracając do meritum: Ważne jest że widać różnicę w jakości wykonania mieszkań
(mojego dawnego M-2 w JWC i obecnego M-4, u normalnego dewelopera - nie piszę
którego bo zaraz pojawią sie posty, że pisze konkurencja - a w segmencie tanich
mieszkań kiepskiej jakości JWC pozostaje bezkonkurencyjne), w komforcie
mieszkania (w dużych blokach jest koszmarna anonimowość - bez znaczenia czy w
JWC czy w wielkiej płycie), architekturze (styl bunkra lub słupsko-zakopiański)
oraz otoczeniu osiedla (parkingi wyłożone betonowymi popękanymi płytami, takie
same chodniki). JWC czerpało i nadal czerpie natchnienie z hoteli robotniczych
w ktorych niegdyś sie specjalizowało - widać to w długich korytarzach,
jednostronnych mieszkaniach, a czasami nawet galeryjkach które sprawiają, iż
nawet nowy blok wygląda jak komunalne slumsy. Trwałość budynków też odpowiada
standardom hoteli robotniczych - mają dotrwać do czasu kiedy prezesi odejdą na
emeryturę i nic im już nie będzie można zrobić. Zresztą za słynne osiedle w
Ząbkach (6 pięter zamiast projektowanych 4, niezgodnie z projektem który i tak
nie uwzględniał grząskości terenu, materiały użyte w mniejszych ilościach żeby
było taniej oraz z placem zabaw umieszczonym na terenie przez który już
niedługo przebiegać będzie dwupasmówka) nikomu nic nie zrobiono. I to mimo
tego, że zawaliło się jedno z mieszkań. Więc warto wiedzieć z jakimi ludźmi ma
się do czynienia kupując w JWC i, myśląc przyszłościowo, zapłacić trochę więcej
ale mieć później dużo więcej przyjemności z mieszkania. W dobre samopoczucie
warto zainwestować.




Temat: Nie godzi się tak grać, mimo wszystko
Miriam jeszcze bardziej żartobliwa ...heh
miriamfirst_ napisała:

> carmina napisała:
> Róznica jest taka, między moim, a Waszym pisaniem, że Ty i Hiacynt -
> krzyczycie, a ja mówię Co prawda próbujecie się czasem opanowywać, ale
> niespecjalnie Wam obojgu się to udaje. Usiłujecie się zachowywać jak dwa
> Ludwiki XIV-te i to jest wzniosłe, piękne, ale pomnijcie, że od wzniosłości
do śmieszności już tylko krok, tak powiedział Napoleon i trzeba mu wierzyć
> Widząc cień czyhającej na głowę moją, nie tyle gilotyny ile patelni,
> ( a jednak!) czmycham stąd, póki jeszcze śmiać się mogę. Jestem wzruszona
Twoim zwrotem grzecznościowym, które pozwoliłam sobie zacytować,
>
> pozostaję z humorem
>
> Miriam

Cieszę się, ze pozostajesz z humorem, byle nie tym "naczynkowym".
O róznicy to mnie zaskoczyłaś, Miriam. Zawsze ty jesteś miarą wszechrzeczy? To
chciałaś nam tu oznajmić? Żeś lepsza? No może, choć jakos tak niezręcznie tak
siebie zachwalać. Co do samej róznicy....coś zmyslasz. Bo TY często krzyczysz.
Kiedyś nadużywałaś pisania duzymi lyterami, całe akapity tak wstukiwałaś.
Potem nie musiałaś już podkrelać literkami, i tak było czego posłuchać. Jak
będziesz chciała, możemy o tym podyskutować. Jak zwykle, każda w swoim stylu.
Póki co - rozumiem, że czmychasz. Cień niewypolerwoanej patelni może zepsuć
najlepszą zabawę, nie trzeba było zostawiać prac domowych "na potem".

Pozostaję "wzruszona", że mnie zacytowałaś, jednak bardziej ubawiona
niż "wzruszona" czy cokolwiek innego. Oczywiscie z nadzieją na nasze dalsze
zabawne dialogi.

C

p.s.
Bardzo liczę na Twój jakiś sympatyczny wątek. Wiesz, tak dla symetrii



Temat: ____ Przewrotki Litwina w Pralni_____
Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

>
Te historyjke wymyslilem wlasnie - specjalnie dla Ciebie, Ado. ))
.

Już Ty lepiej nie wymyślaj historyjek, Krzysiu, bo kiepsko
Ci to wychodzi
Najpierw pytasz jak ja odbieram ten wiersz, a zaraz potem
sugerujesz w swojej historyjce, że mój odbiór jest niewłaściwy.

Wiersz jest jasny, prosty i mądry, w tym jego uroda.
Nie ma w nim ani jednego zbędnego słowa. Tu nie ma co
wdawać się w interpretacje. Ale jeśli ktos tego nie
rozumie to ja już na to nic nie poradzę.
Pozdr.
a.
.
;;
Najezona Ada ))

To byl zart, choc historyjki jednak nie wymyslilem )). To zart w zarcie )
.
Ja uwazam, ze wszystko podlega interpretacji. Ta tkwi w oku odbiorcy i nic na
to nie poradzisz. Jak nie dzis to jutro ktos tak zinterpretuje ten piekny i
prosty wiersz Milosza, ze doznasz zawrotu glowy.

Opowiem Ci inna historyjke. Otoz profesor Robert Fish, specjalista od
literatury chrzescijanskiej oraz pewnej waskiej dziedziny jezykoznawczej
zapisal na tablicy lektury dla studentow tej drugiej klasy (zapisal imiona i
nazwiska autorow). Traf chcial, ze ulozyly sie one w ksztalcie duzej
litery 'T', a grupa studiujaca literature chrzescijanska miala kolejne zajecia
w tym samym pomieszczeniu. Fish mial juz zmazac ten zapis gdy przyszla mu na
mysl interesujaca zabawa. Poprosil swych studentow o zinterpretowanie tego co
na tablicy.
Nie bede wdawal sie w szczegoly ale wyszedl z tego calkiem interesujacy kawalek
poezji, ktory, m.in. uwzdlednial ksztalt (najprawdopodobniej krzyza a nie 'T',
okazalo sie) oraz imiona i ich znaczenie (np. Dawid).
.
Ja juz teraz widze, ze nie wszystko w tym wierszu takie znow proste, Ado. Na
przyklad zdanie w ktorym mowa jest o niezadowoleniu sal uczelnianych nie daje
Ci jednoznacznej konkluzji. Bo i coz z tego, ze byly one niezadowolone...(?)
Odpowiedz na to pytanie bedzie interpretacja. Czy moze byc ona niewlasciwa?
.
Pozdrawiam Pania Najezona ))
.
K.




Temat: Czy Harry Potter to film dla dzieci?
dnia pierwszego stycznia przestąpiłem próg kina i oczom mym ukazał sie tłum
tatusiów i mamuś ze swymi większymi i mniejszymi brzdącami, przy tym widok
dziecięcia 4- czy 5-letniego nie był rzadkością, a wręcz przytłaczającą
wiekszością.
i jak widzę pytanie redakcji tyczy sie tego czy dla tych milusińskich druga
część przygód czarodzieja-okularnika nie okaże zbyt brutalna i krwiście-
bzdurna... na pytanie moge jedynie w ten sposób odpowiedzieć: gdybym był
tatusiem [a nie jestem] to mego [hipotetycznego] dziecka do kina bym nie
zabrał. nei dlatego, że byłbym [bo nie jestem] złym [zakładając] ojcem. po
prostu Harry numer zwei straszy nie na żarty, przeraża na serio i różdżką
magiczną ani trochę nie oczarowuje. marketingowy szum robi jednak swoje i nie
wypada fanom książek narzekać na miłego okularnika.
a to przecież film szalenie nuuudny. moje hipotetyczne dziecko zakładam, że
zachwycone było pierwszą przygodą nieśmiałego Pottera, natomiast pokaz
obecnych przygód przyprawić może o ból pęcherza, częste opady powiek i
utyskiwanie, chrząkanie, kręcenie się, spoglądanie na widzów dookoła [moje
hipotetyczne dziecko jest podobne do innych dzieci, a innych dzieci na sali
dźwiękoobrazowni było w brud]. dziecko hipotetyczne niczym nie jest
zaskakiwane [bo znów odgrzewają ten sam kotlet, do tego na tej samej patelni].

moje hipotetyczne dziecko z pewnością nie pokocha bazyliszka i jego
wydłubanych ślepi. nie pokocha tez Pottera, który z donośnym krzykiem wbija
swój mały mieczyk w jego gardziel [die, die, die my darling!], przebijając sie
przez mózg robala aż wystąpi na czoło wężyska fontanna krwi.

sama urocza postać Zgredka moje hipotetyczne dziecko mogłaby zachwycić, w
końcu dowcip goni dowcip. składając literki w zdania troszkę inaczej widać
świat [przynajmniej nie tak brutalnie]. cała sala porykiwąła się ze smiechu
gdy Zgredek w akcie skruchy i w ramach pokuty przypalił swoje biedne paluszki
żelaskiem [sic!! razy dwa do tego!].

jesli moje hipotetyczne dziecko ma byc zachwycone tego typu wyśmienitą zabawą
to ja na zawsze pozostane hipotetycznym tatusiem...



Temat: Nowy dyrektor POGOTOWIA RATUNKOWEGO

> radca napisał:

> • Re: Zróbcie coś!!!
> radca 16.06.2001 23:25 zarchiwizowany
>
>
> Jako przyszly Posel,obiecuje Ci,ze zajme sie tymi problemami.
> Czlowiek ma Prawo do godnego zycia,Prawo do pracy oraz zycia w poczuciu
> Sprawiedliwosci Spolecznej.Obserwuje ten problem i mocno nad tym ubolewam.
>
> To nie zmiana ustroju do tego doprowadzila -jak moze myslä rozgoryczeni.
> To powstanie tzw. "Panstwa Prawa" umozliwilo na szerokä skale oszustwa i
> kanciarstwa.Umozliwilo oszukiwanie i omijanie Prawa.To nastäpilo szczegölnie
od samej Göry.
>
> Tu trzeba spojrzec "prosto w twarz" -bez sztucznego i politycznego udawania
lub ubarwiania.
>
> Nalezy ukazywac PRAWDE -takä jaka ona jest.Podejmowac wspölne wyzwania,
> organizowac sie i apelowac o stabilnä i rozsädnä polityke gospodarczä.
>
> Nadchodzi Czas Wyboröw,to wlasnie teraz istnieje szansa,aby wybrac osobe-
ktöra
> bedzie dzialac uczciwie i z poswieceniem dla Spoleczenstwa.
>
> pozdrawiam
>
> Andrzej Kaniecki

Wkleilam ten kawalek, poniewaz wyzej byla rozmowa o klawiaturze
radcy - cytuje radce (bledy pozostawilam):

" - mam inna klawiature i nie moge tej literki poprostu wystukac,
tak jak i polskich liter"

nizej, radca:
" - ja mam rosyjska:)"

Czy klamiesz dla zabawy, czy dla samego faktu klamania,
czy moze z nawyku?
W twoim powyzszym tekscie widac wyraznie, ze masz klawiature
niemiecka - litery alfabetu niemieckiego: ü, ö, ä wstawiales
w miejsce polskich "z ogonkami". Jezyk niemiecki posiada
litere Q, q, chocby np. w wyrazie zrodlo - Quelle.
I jeszcze jedna uwaga - jesli chcesz uzywac slow niemieckich,
dla szpanerstwa, to wiedz, ze sa tu tez ludzie, ktorzy tego
nie rozumieja (wiesz, co to szacunek?), ale i tacy, ktorzy
ten jezyk znaja, a wiec, jesli juz chcesz pisac takie slowa,
pisz je przynajmniej poprawnie! Chodzi mi tu o uzyty przez
ciebie wyraz niem. Penner (ty napisales pener)- oznaczajcy wloczege,
chlora, brudasa, obiboka, asocjalnego typa etc., itp.
To nie jest odosobniony przyklad uzycia przez ciebie niemieckiego
wyrazu z bledna ortografia.

Aaa, nie musisz odpowiadac, ja juz wiem, ze mi sloma z butow
wychodzi.




Temat: Gorolstwo na forum Kattowitz
turysta-2003 napisał:

> Przeprzam ,ze sie wtracam.
> Mala drobna uwaga.Jasne ,ze obrazanie nie jest w dobrym tonie i powinno raczej
> jak najszybciej zniknac z tego forum.
> Jednak ,niewidzialem ani jednego watku napisanego przez (ujmne to troszke w
> delikatnej formie - "naplywowych") ,ktory by uspokajal
> Niklota,Peruna,Lechuja,Gorola itp.Potem sie dziwicie ,ze reagujemy na was
poro
>
> waniami typu Gorolstwo.Regulamin forum zabrania rowniez obrazania Slazakow ,a
> hasla tego typu :slazactwo,hanysy itp to rowniez rasizm.(chodz padaly gorsze
> epitety)Jakbys zauwazyl Gryps to malo kto ,ze Slazakow rzuca epitetami tj.Ty
> polska sw.,polaczku itp.Mam racje ?
> Odnosze wrazenie,ze do Was nazwa Slazak nic nieznaczy ?
> Pozdrawiam i zapraszam do dalszych wedrowan po forach.

Hallo ,
Hmmm wydawalo mi sie ze okreslenie "Hanys" nie jest obrazliwe???
Co niektorzy sami tak o sobie pisza .... (wiec jak to jest?)
Mi to okreslenie i tak ..tak samo malo lezy jak i Gorol ..wiec raczej
unikam tych okreslen ...i chyba w moich postach dojrzysz czesto slowa
Slazacy ... i to pisane z duzej litery ....(czasem nie zlapie klawisz)
Co do innych...
jak sie z Niklotem /Husarzem/ Mesco/ nie zgadzasz ..to pisz do Niego konkretnie
tak jak ja do Arnolda ..czy Ballesta..
Jak juz komus nazdajesz osobiscie ..to inni nie maja powodu byc dotknieci !
Zbiorowa odpowiedzialnosc nie dziala i w tym wypadku!
Jak Ci auto na poznanskich numerach blotnik uwali to tez chyba krzykniesz
ty ..taki owaki gdzie masz oczy .. a nie WY PYRY !

Wyrazu "Slazactwo" uzylem przykladowo !!! i wogole sie z nim chyba tu nie
spotkalem . (przyn. nie pamietam)
A epitetami to rzucaja tu wszyscy rowno !!! ZA rowno!

No i regulamin nie wspomina chyba konkretnie o nie obrazaniu Slazakow czy
Polakow ;))) ale ... ze nie nalezy poprostu obrazac !
.......................
> Pozdrawiam i zapraszam do dalszych wedrowan po forach.

Ja rowniez pozdrawiam ... ( a kto z nas nie jest forumowym turysta)
to chyba sens tej zabawy ??? ;)))

Gruß



Temat: Kodyfikacja naszego języka
rico-chorzow napisał:

> Witaj Bartoszcze,
> z alfabetu śląskiego bym się bardzo cieszył,tylko jak przenieść dźwięki
śląskie
> na papier,przykładem jest dyskusja o - Kotowice - na Sylezianie,sądzę,próba
> przekazania wymowy śląskiej w polskiej interpretacji,jak przekazać dźwięk
> litery "a" i "o",które nimi nie są ?!- Kaotowicy - czy podobnie wymawiali tę
> nazwę mój dziadek i ojciec,nawet to "y" na końcu nim nie jest,tylko "średnią"
> między "y" a "e",w jaki sposób,jakim alfabetem przekazać te dźwięki?
>
Na tym właśnie cały wic polega:)
najpierw musicie określić, jak się mówi, a potem, jak to zapisać.
I jeżeli dla jakiegoś dźwięku nie ma odpowiednika w standardowym alfabecie ani
w językach sąsiadujących, to wtedy zaczynamy się zastanawiać nad zapisem.
Tak np. w odniesieniu do specyficznego śląskiego "u" (które eichendorff
proponuje zapisywać jako "oh") można się zastanawiać, czy wymyślać własne nowe
oznaczenie, czy skorzystać np. z polskiego "ó" lub czeskiego "ů" (chociaż żaden
przykład chyba nie jest trafny). Natomiast zabawa w zapisywanie polskiego "ó"
jako "oo" tylko po to żeby się odróznić, nie ma sensu, bo efekt jest taki, że
tak naprawdę zapisujecie polskie głoski alternatywną transkrypcją. I tłumacz tu
potem bajtlowi (lub obcokrajowcowi), że "u" się raz zapisuje "u", a raz "oo", i
są na to skomplikowane reguły ortograficzne, ale czasem takie "oo" to jednak
brzmi zupełnie inaczej niż "u".
A teraz do roboty, chopy, bo jo tygo za Was niy zrobia:)
w końcu po śląsku mówię chyba gorzej jak po niemiecku..

PS. Twoje uwaga o pisowni i wymowie nazwy Katowice przypomina mi pewną dyskusję
z arnoldem, gdzie spieraliśmy się o to, czy Kattowitz jest bardziej śląskie od
Katowice:) Prosze, jaki pasztet, po śląsku powinno być "Kaotowice":))




Temat: Leszek Kołakowski na 15-lecie "Gazety"
Z dedykacją dla Gałązki Jabłoni
1. Moim błędem było wklejenie tekstu pod post kataryny. Przyznaję to.
Jednak na swoje usprawiedliwienie moge podać to, że w takcie każdej dyskusji o
aferze Rywina i ona, i wy wszystkie stawałyście przeciw Adamowi chwytając się
przy tym wszelkiej możliwej argumentacji i hipotezy. Zamykałyście sobie tym
drogę do poszukiwania innych możliwych wariantów. Dodatkowo wzieliście raport
Rokity jako ostateczną kropkę nad "i". W ten sposób postąpiłyście by ten, który
moim zdaniem jest bez winy w tej aferze, musiał udawadniać, że nie jest
wielbłądem. Potraktowałyście też tekst Adama jako dodatkowy dowód jego
nikczemności co miało dodatkowo uwiarygodnić wasze stanowisko wobec afery
Rywina a z kolei afera ta i związana z nią krytyka Agory i Michnika, rzutowała
na ocenę Adama. Natomiast okolicznościowy tekst i afera to jednak różne sprawy.
W jakiś sposób takie traktowanie Adama, wrzucanie do jednego worka kilku
wybranych, często wielce wątpliwych zarzutów, wpisuje się w to, co opisuje
Kołakowski - Adam jest równie winny w aferze korupcyjnej jak sam Rywin bo jest
nikczemny, bo jest... itd. Na pewno w tym miejscu uogólniam i pomijam
szczegóły, ale taki mam subiektywny ogląd przewijającej się w wielu wątkach na
forum krytyki Michnika i Agory.
2. Napisałaś, że Michnik został poddany krytyce za niektóre próby pouczania
czytelników. Po pierwsze, ta krytyka niektórych sformułowań była wykorzystana
do konstruowania ogólnej oceny autora i na tę ocenę nie miały już wpływu inne
jego tezy i sformułowania. Po drugie, wydaje mi się jako laikowi, że autor
każdego tekstu ma prawo do przedstawiania swojego oglądu świata i do prób
przekonywania czytelników by widzieli tak samo. Czytelnik się z tym może
zgodzić lub nie. Nie nazywam tego pouczeniem - tego słowa użyłaś przecież
specjalnie w kąśliwym znaczeniu. Gdyby autorzy nie przedstawiali nam swego
poglądu na świat nie byłoby literatury i publicystyki. Byłyby tylko książki
telefoniczne.
3. Nie wiem czy jestem konstruktywnym krytykiem, masz oczywiście prawo do
swobodnej oceny. Ja dzieliłem się raczej swoimi wahaniami niż ocenami. Można je
swobodnie traktować jako dyrdymały.
4. Nie daję sobie monopolu na krytyczne podejście i nie odbieram takiego prawa
nikomu. Gdzie to wyczytałaś? Piszesz, że tak to wygląda... Być może w
polemikach tu toczonych gdzieś się zapędziłem za daleko, ale wątpię bym komuś
chciał celowo zamknąć usta lub obrazić pisząc, że jest nikim. Ja jako feedom
fighter stawałem w obronie tych, których usiłowano usunąć z FK. Zapewne
wyrzucasz mi sam fakt podpięcia pod post kataryny tekstu Kołakowskiego, trudno,
stało się. Wkleiłem też ten tekst do innego wątku pod swój własny post.
Niepotrzebnie pod kataryną napisałem "Zielona", ponownie się kajam.
5. Nie musisz nikomu udowadniać, że nie jesteś wielbłądem i cieszy mnie to, że
nie zaliczasz sie do Zielonych z Zawiści.
6. Trochę nie wiem o co chodzi z tym ogonem kota, ale przypuszczam, że
denerwuje cię to, że w ramach polemiki nie przyjmuję pokornie i zgadzam sie na
argumentację polemisty lecz próbuję odpowiedzieć na krytykę czy przedstawić
inne poglądy. Nie jest moim zamiarem by polemika miała być nudna. Może nie
umiem opowiadac dowcipów, trudno. WIdocznie nudziarz ze mnie, albo piszę swoje
dyrdymały na zbyt niepoważnym forum, gdzie by nie być nudnym ciągle trzeba
wymyślac jakieś zabawy z literkami.

PS
Z dedykacją dla Gałązki Jabłoni:
- No i jak to będzie? Z tym wszystkim - zapytał cicho z głebi lustra jeden z
nich.
- Dobrze będzie. Musi być dobrze - odpowiedział cicho z głębi lustra drugi z
nich.
- Najwięcej niebezpieczna ta mgła ta mgła...
- Tak. Straszliwe są jej ataki. I straszliwie słodkie jednocześnie, straszliwie
uwodzicielskie... straszliwie rzewne...
- Rzewność nad rzewnościami, co chcesz... Gdyby nie Gałązka Jabłoni...
- Tak. Gdyby nie Gałązka Jabłoni, to już by nas nie było. Już byśmy dali się
uwieść...
- Tak. Już byśmy byli duchami.
(Edward Stachura, "Siekierezada albo zima leśnych ludzi")




Temat: Czy wasze dziecko ma takie objawy
Czy wasze dziecko ma takie objawy
Witam wszystkich obecnych na forum. Przeczytalem wiele postow i sam
nie wiem co myslec. Jestem ojcem 4 letniego chlopca u ktorego
podejzewa sie AS. Doczytalem sie ze jest to problem towazyszacy cale
zycie, dodam ze sam mam powazne klopoty zdrowotne ( Sarkoidoza Pluc )
i chyba nie podolam z tym problemem. Moje schozenie przyspaza mi
dosc stresu, do tego bede potrzebny dziecku. Nasze podejzenia
zaczely sie ok. 3-go roku zycia. Zauwazylismy problem z mowa, ale co
tam kazde dziecko jest inne wiec ma czas, mowil mama tata wiedzial
kto jest kto, pokazywal u nas i u siebie oko, usta itp. Lapal dobrze
nazewnictwa przedmiotow, jednym slowem sluchal. Zaczynal mowic choc
w wolnym tepie. Obecnie chodzi do przedszkola od wrzesnia zeszlego
roku. Na poczatku bylismy informowani o jego zachowaniach, izolacji
braku integracji z innymi, bawil sie sam, nie sluchal polecen, Byl u
psycholog po skierowaniu przez logopede, i pierwsze podejzenia padly
na AS lub ADHD. Nigdy nie okazywal agresji, wrecz przeciwnie jest
czuly spokojny sklonny do zabaw. Nie ma upodoban osesyjnych by bawic
sie ciagle autkami ktore lubi najbardziej, sam konczy jedna zabawe i
zaczyna druga, nawoluje mnie i zone bysmy uczestniczyli w jego
zabawach, Kaze spac swoim samochodzikom czasami bo juz jest ciemno i
pora spac. Wykonuje kazde polecenie potrafi rozroznic polecenie
wyzuc papierek do kosza a talezyk daj do zlewu. Obecnie w
przedszkolu jest postep, niby wolnymi kroczkami ale idzie do przodu,
nie biega juz po sali, slucha sie, integruje sie z dziecmi zna ich
imiona, niektore go lubia, jak przyjdzie to go niektore sciskaja,
Problem w tym ze dalej nie rozmawia z nimi, nami, brak dialogu,
pytan, czasami zapyta co to jest ale niezbyt czesto. Odpowie
dlaczego trzeba umyc talez albo podloge. Lubi rozwiazywac rozne
obrazkowe zadania typu labirynt , malowanie po przerywanych liniach
itp,zna zwierzatka potrafi je nasladowac, nie ma przed nimi fobii
jest pod tym wzgledem bystry, puzle uklada, zna cyfry po kolei,
literki krztalty i kolory, Czytac i liczyc nie potrafi. Widzimy
postep w zabawach symbolicznych tzn zaczyna sie bawic chlopkami z
lego, wie ze trzeba zatankowac benzyne ale nie wie jak poprpwadzic
pseudo dialog pomiedzy tymi ludzikami, jak by chcial ale slow mu
brak. Bawimy sie z nim w zabawy stary niedzwiedz itp, nie unika
dzieci bawi sie z obcymi dziecmi, slucha ich, wykionuje ich
polecenia ( Nie okazuje buntu czy wybuchow niezadowolenia ), widac
ze bardzo sie w to angazuje, lubi pomagac jest naprawde uczynny.
Chetnie chodzi do przedszkola, uwielbia grac na komputerze,
ograniczamy mu te zabawe, bez wiekszych problemow, rozumie ze trzeba
skonczyc, czasami sam zakonczy granie. nie ma napadow histerii. Spi
bez problemu. Samzalatwia swoje potrzeby, ubiera sie, rozruznia lewa
od prawej choc czesto sie myli. Z jedzeniem nie ma klopotu jezeli
chodzi o potrawy natomiast z dyscyplina roznie, jak jest glodny to
wcina, sam sie upomina o jedzenie a jak nie to wiadomo. Czasami sie
zbuntuje jak kazde normalnie funkconujace dziecko, problem jest z
unikaniem kontaktu jest coraz zadszy, wzrok nie skupia sie na nas
moze 3-4 sek. czasami odnosimy wrazenie ze nie slucha, trzeba
stanowczo podniesc glos albo gadac kilka razy zanim sie odwroci albo
zareaguje ( nie dotyczy to pytan na ulubione tematy np. zagrasz w
komputer )i ten brak pytan oraz dialogu. Nie wiemy jak podejsc do
niego, stwazamy mu jak najmniej stersowych mometow. Przygotowujemy
sie do zdiagnozowania ale Terminy jakie nam podaja sa obledne,
dlatego prosimy o jakies wskazowki osob po diagnozach, by wykozystac
czas na poprawe, nauke ( bo raczej kopia jakichs elementow terapii
mu nie zaszkodzi a biernosc waidomo )Zona podchodzi do naszego
problemu z rozsadkiem, nie zalamuje rak mysli relatywnie, ja
natomaist opadam z sil nie spie juz po nocach myle tylko o synku i
moich dolegliwosciach. Za wszelkie info, pomoc pragniemy podziekowac
i zyczymy samych sukcesow w tym trudnym dla nas wszystkich problemie.



Temat: Nauka czytania metodą Glenna Domana
Nauka czytania metodą Glenna Domana
Witam sie!

Czy ktos z Was uczyl swoje dziecko czytac metoda Glenna Domana?
jesli nie, to zachecam goraco!
To swietna zabawa dla dziecka!

Moj synek ma cztery latka z kawalkiem i czyta juz pieknie cale zdania.
Zaczelismy gdy mial dwa miesiace. Moja przyjaciolka mnie namowila, ktora
kiedys sama uczyla swoje dzieci ta metoda. Na poczatku jej nie wierzylam, ale
potem sobie pomyslalam, a co mi tam, moge sprobowac, najwyzej nic z tego nie
bedzie.
Malowalam synkowi takie specjalne szablony do czytania. Zeby bylo szybciej
drukowalam sobie na drukarce kontury liter i wypelnialam to czerwonym tuszem
(litery w slowie musza byc na poczatku czerwone, potem dopiero, gdy dziecko
jest starsze, moga byc czarne).
Pierwsze efekty byly widoczne juz po kilku miesiacach. Gdy nasz synek mial dwa
latka, czytal bez problemu okolo stu wyrazów. jeszcze nie umial ich
powiedziec, a juz bezblednie pokazywal palcem wlasciwy szablon. Czesto bawilam
sie z nim tak, ze rozkladalam przed nim kilka szablonow (piec, szesc) i
pytalam: "ppokaz, gdzie jest napisane "oko"?
i wtedy palec bezblednie ladowal na wlasciwym slowie.
Potem zaczelismy ukladac szablony w proste zdania, np. mama idzie do taty,
Kubus Puchatek lubi miod, samochod jedzie szybko, itp.

Teraz maly ma cztery lata i pieknie czyta cale zdania, zaczyna tez czytac
skladajac sam literki i swietnie mu to idzie. Czyta bardzo szybko, wystarczy
rzut okiem na wyraz, ktory zna i juz wie, co tam jest napisane.

Czasem, gdy byl malutki, bawilismy sie w "pokazywanego" z wykorzystaniem
szablonów do czytania. Bralam szablon z wyrazem "okno", podnosilam go do gory
i mowilam na glos - Okno! - a on musial pokazac, gdzie znajduje sie to, co
jest napisane na szablonie. Biegł wiec do okna i pokazywal paluszkiem.
Podnosilam do góry szablon z napisem sufit, a palec natychmiast strzelal w
sufit. W gore wedrowal szablon z wyrazem "wanna" i synek biegl do lazienki, by
pokazac wanne.
Po paru dniach pokazywalam jakis szablon i nie musialam juz mowic nic na glos,
bo on sam wiedzial co to jest (czytal obrazkowo) i od razu biegl pokazac to,
co trzeba.
Pokazywalismy tak wszystkie czesci ciala, wszystkie meble w domu, czesci
garderoby,ale tez wszystkie rzeczy, ktore sa w kazdym domu - szklanki,
talerze, doniczki, lyzki, widelce, przyprawy do gotowania, garnki, doslownie
wszystko co bylo pod reka.
A ile bylo przy tym miechu...

Trudno mi powiedziec, ile nasz synek potrafi w tej chwili przeczytac wyrazów,
bo tak jak mowilam, zaczal juz sam skladac literki. Ale naprawde czyta slicznie.
teraz bawimy sie tak, ze jak czytamy ksiazeczki, to niektore wyrazy czyta on,
niektore ja. Teraz takie male wyrazy w ksiazkach spokojnie juz czyta i nie
tyrzeba robic szablonow.
Jak tak dalej pojdzie, to zanim pojdzie do szkoly, bedzie juz sam czytal
gazety ))

Dlatego goraco wszystkich rodzicow namawiam - uczcie czytac swoje malutkie
dzieci, bo to swietna zabawa! Maluchom bardzo sie to podoba. Ucza sie czytac
bez zadnego wysilku. Umiejetnosc czytania pojawia sie jako efekt uboczny
swietnej zabawy z mama lub z tata.
Gdy zaczynala, nie bylam przekonana, ze to zadziala, ale teraz, po czterech
latach musze napisac, ze efekty sa naprawde swietne!
Troche pracy przy tym jest, bo wszystkie szablony musialam zrobic sama, ale
naprawde warto bylo.

Jak zaczynalismy, to niektorzy sie ze mnie smiali, mowili, ze sie wyglupiam
pokazujac wyrazy niemowleciu. Niektorzy wrecz pukali sie w czolo traktujac
mnie jak wariatke. teraz ci sami znajomi nie moga wyjsc z podziwu, gdy widza,
jak nasze dziecko czyta.
Dlatego jeszcze raz zachecam i namawiam
Metoda Glenna Domana działa! Sprawdzilam na swoim dziecku.
Pozdrawiam serdecznie!




Temat: Jakie objawy byly na poczatku?
mój syn ma 4,5 r. i w tej chwili już stwierdzony ZA, chociaż 1,5 roku zajęło nam
dochodzenie do takiej diagnozy. (niestety) jest BARDZO inteligentny, iq
ponadprzeciętne, ma doskonałą pamięć i olbrzymią wiedzę. w tej chwili sam (ze
zrozumieniem) czyta już sobie książki. ma bogate słownictwo i nadaje praktycznie
non stop (niezależnie czy ma słuchaczy ;>)
obserwowany z boku sprawia więc wrażenie elokwentnego ekscentryka- czym świetnie
maskuje swoje deficyty. niestety- mimo, że z boku słabo widoczne- odciskają one
swoje piętno na jego psychice.
musiałam się dokopać do fachowców ze szczytu polskiej psychiatrii, żeby ustalić
diagnozę.

objawy: od urodzenia był indywidualistą, świetnie umiał sam się sobą zająć. a
nawet mieliśmy wrażenie, że wolał być bez nas niż z nami. a kiedy stał się
bardziej samoobsługowy przychodził do nas tylko wtedy, gdy chciał jeść. kiedy
próbowaliśmy dołączać do jego zabaw, warczał na nas (dosłownie, bo nie umiał
jeszcze wtedy mówić).
poza tym był dzieckiem idealnym- nie płakał, nie robił awantur z byle powodu, w
każdej sytuacji świetnie się odnalazł, świetnie sypiał i jadał, nie absorbujący-
takich dzieci mogłabym mieć naraz 10 i nie byłabym zmęczona. zarówno rozwój
ruchowy jak i mowa były w normie, o czasie. wprawdzie nigdy nie miał lęków
separacyjnych, ale tłumaczyliśmy to sobie świetnie dobraną nianią/ a potem
przedszkolem ;>

prawdziwe niepokoje pojawiły się, gdy poszedł do przedszkola i zobaczyliśmy jak
funkcjonuje w grupie.
dziś- z perspektywy czasu- już wiem, co powinno było mnie zaniepokoić wcześniej:
* maniakalne przestrzeganie zasad- gdy przekonaliśmy go o słuszności jakiejś
zasady, NIGDY jej nie łamał- nawet w wieku 1,5 roku gdy usłyszał "nie dotykaj
kontaktu, bo kopnie cię prąd i będzie bardzo bolało" do dziś omija je z daleka
* nie absorbowanie nas swoją osobą. nie domagał się naszej uwagi, nie
przychodził się pochwalić, pożalić, pokazać czym się bawi, opowiedzieć co robi.
gdybyśmy go nie nachodzili, mógłby siedzieć sam. i dobrze się bawić cały dzień!
* stereotypowe zainteresowania: maszyny budowlane, marki aut, tory, cyfry,
literki- niby można pomyśleć- który chłopak takich nie ma?;> ale mój syn z
własnej inicjatywy nie narysował nigdy żywej postaci. jeśli go o to prosimy-
rysuje bez rąk.
* stereotypowe zabawy (pstrykane, świecące, grające, żadnych zabaw odtwórczych
czy naśladowczych, żadnych z wyobraźnią)
* nigdy nie naśladował innych dzieci- nie wyrywał łopatek w piaskownicy, nie bił
innych, nie płakał też, gdy mu coś zabierano, trzymał się z boku, nie kręciły go
pomysły/zabawy innych dzieci. jego własne były atrakcyjniejsze
* przejawiał tylko skrajne emocje: podekscytowanie (podskakiwanie i machanie
dłońmi- tzw. autystyczny "motylek") i strach (płacz, a właściwie krzyk bardziej
przypominający odgłosy przerażonego zwierzęcia). nie przechodził buntów dwu- czy
czterolatka. nigdy się nie rzucał na podłogę. nie było etapu "ciągłego nie"
* nigdy nie dał sobie pomalować buzi i dopiero niedawno pozwolił się za coś
przebrać (zrozumiał, że przebierając się za kotka wcale nie przestaje być sobą)
dziś, gdy patrzę wstecz, mając drugie- młodsze- dziecko- bez problemów
społecznych- widzę wiele objawów.
wiem, że gdyby był moim kolejnym (a nie pierwszym) dzieckiem, znacznie wcześniej
znaleźlibyśmy się u specjalistów.
ps. do dziś (choć mam już diagnozę postawioną przez nazwisko, którego nikt z
branży nie kwestionuje) wiele osób puka się w głowę, gdy mówię zespół aspergera,
zaburzenia autystyczne. spotykam takie przypadki nawet wśród lekarzy, którzy
powinni mieć jakieś pojęcie o takich sprawach (neurolog, pediatra)




Temat: Nauka czytania metodą Glenna Domana
Marmusia!
Jestem tego zdania, ze kazda metoda jest dobra, gdy jest skuteczna.
Ty trafilas na inna metode nauki czytania niz ja. Ja akurat nie znam ksiazeczek
z tej serii, o ktorej pisalas, a akurat ksiazka Domana wpadla mi w rece.

To fantasycznie, ze Twoja corcia juz czyta! I mam prosbe, jesli mozesz, to
znajdz jakis link do serii tej tych ksiazeczek "Kocham czytac" i wrzuc w tym
watku, albo zaloz nowy wlasnie o nauce czytania ta metoda, jaka uczyla sie Twoja
Patrycja. Im wiecej takich metod, tym lepiej, bo kazdy rodzic bedzie mogl sobie
wybrac to, co mu bardziej odpowiada.
Nie wiem, czy tamta metoda mozna uczyc czytac dzieci mlodsze, niemowleta?
Metoda Domana ma ten niewatpliwy plus, ze juz niemowleta mozna nia uczyc, a ze
dzieci czytaja obrazkowo, doskonale rozwijaja sobie pamiec wzrokowa. Widze to po
moim synku. Ma swietna pamiec wzrokowa!
On juz teraz czyta rowniez skladajac wyrazy z literek. Czytamy tez po angielsku.
A wiadomo, ze w angielskim czesto jest tak, ze zupelnie inaczej sie pisze, a
zupelnie inaczej czyta niektore wyrazy.
Zrobilam synkowi takie zalaminowane karteczki z literami i teraz ukladamy z nich
na podlodze wyrazy. Do tej pory ukladalismy tylko polskie slowa, az tu pare dni
temu maly sam zaczal ukladac angielskie wyrazy.
Robilam cos w kuchni, a nagle moje dziecko mnie wola i ciagnie do pokoju: Mamo,
choc zobacz, napisalem "jajka" po angielsku. Wchodze do pokoju i patrze, a na
dywanie lezy ulozony wyraz "eggs". Dokladnie tak, jak sie go pisze, przez dwa
"g" w srodku.
Chwile pozniej bieglam do pokoju znowu, by zobaczyc ulozony przez synka wyraz
"window".
Dodam, ze maly nie mial nic na wzor, gdzie mogl by podpatrywac,jak i w jakiej
kolejnosci ukladac poszczegolne literki. Tak wiec w niosek stad taki, ze on to
po prostu ma w glowie. On dokladnie pamieta ksztalt danego slowa!
Bardzo byc moze, ze w przyszlosci duzo latwiej bedzie mu zapamietywac takie
rzeczy, jak wzory matematyczne i chemiczne, tabliczke mnozenia, tablice
Mendelejewa itd.

A co do koncowek w wyrazach... nie ma z tym zadnego problemu. Moj synek nauczyl
sie czytac rozrozniajac te koncowki nawet sama nie wiem kiedy, Po prostu pare
razy zwrocilam mu uwage na to, ze na koncu wyrazu jest inna literka i ze wtedy
cztamy wyraz tak i tak, i blyskawicznie zalapal o co chodzi. Tak wiec
najwazniejszy jest chyba jednak sam trzon wyrazu, potem reszta sie robi sama

Jedno teraz juz wiem. Jak sie to cale czytanie z dzieckiem zacznie i jak sie raz
maluchowi spodoba, to potem juz ciezko to zatrzymać Potem przychodzi taki
okres, kiedy dziecko widzac w ksiazeczce jakis wyraz pyta: "Mamo, a co tu jest
napisane?" I tak w kolko ))
Tak wiec potem kreci sie to wszystko sila rozpedu.
I chyba sama metoda nie jest tak wazna, jak to, zeby w ogole zaczac to robić,
zeby zaczac dziecko uczyc i to mozliwie jak najwczesniej.

Moja przyjaciolka, ktora jest nauczycielka, mawia:
"W swojej karierze nauczyciela dziecka raprem sporadycznie spotykam dzieci,
ktore bardzo dobrze by czytaly i mialy wieksze problemy z nauka. Za to nagminnie
spotykam przypadki dzieci, ktore czytaja bardzo slabo i problemy z nauka maja."

Tak wiec umiejetnosc szybliego czytania automatycznie przeklada sie potem na
wyniki w nauce, łatwość przyswajania wiedzy, zapamietywania, rozumienia i tak w
ogole.
Warto dodac, ze gdy dziecko jest malutkie, nauka czytania odbywa sie poprzez
zabawe, bez zadnego wysilku. Gdy jest starsze (ma osiem, dziewiec lat lub
wiecej), dziecko musi wlozyc w nauke czytania naprawde spory wysilek. I nie
zawsze jest juz tak zabawnie, bo jest stres, sa oceny w szkole, jest wyscig
szczurow.
Naprawde warto wiec pomyslec o tym zanim dziecko jest jeszcze malutkie i
zapobiec ewentualnym problemom w przyszlosci.