literatura w Polsce

Oglądasz posty znalezione dla frazy: literatura w Polsce





Temat: Polacy autochtonami Gornego Slaska ?
Gość portalu: Gryps napisał(a):

> Wielkie dzieki za porownanie z kolezka (!)
> Moim postem chcialem raczej zwrocic uwage ze i Polacy tworzyli kulture tego
> regionu.Fakt ten jest skrzetnie pomijany w postach domoroslych historykow
> Slaska typu Ballest czy Arnold ( nie wspomne juz o docentach niemieckosci)
> Jesli uznajecie Zydow (zwlaszcza Noblistow) za prawych Slazakow (Zydzi
> przywedrowali jednak do europy) a nie dajecie prawa do Slaskosci rdzennym
> mieszkancom tej ziemi ktorzy deklarowali sie Polakami .. Nie probuj
polemizowac
>
> z Rogerem ..bo to on byl w stanie z tymi ludzmi rozmawiac i zyc. A nie
spedzil
> on na slasku tylko miodowego miesiaca ...a osiedlil tu na stale.
> I nie rob z niego prosze chlopka roztropka tylko dla tego ze napisal cos nie
po
>
> waszej mysli. Co do Twojego stwierdzenia;
> - analizy Rogera nie miały nawet pozorów naukowości - nie miał on bowiem
> odpowiednich kwalifikacji"...wiesz ...naukowo stwierdzono ze reflektory
> Xenonowe aut NIE raza bo nie moga ;)) MNIE RAZA !!!!
>
> Piszesz;"W tym świetle opinia, że słowiański dialekt górnośląski to ten sam
> język, którym posługują się polscy chłopi, jest bezwartościowa.
>
> .. to Twoja interpretacja.. On zyjac wsrod tych ludzi odbieral to widac
inaczej
> .
> Ja go jednak nie posadzam o zadne polityczne przebarwianie.
> Roger pisal tak jak sprawy zastal ...o tej ludnosci mowiono pewnie Polacy bo
> sie musieli czyms od Niemcow roznic. Mowa tu tez jak pisal oludnosci
wiejskiej.
> A ludnosc aglomeracji miejskich dajacych prace sciagala pewnie ludnosc z
innych
>
> regionow europy ;))))(Niemiec?)
> Jest mi wszystko jedno jak bardzo bedziecie teraz minimalizowac wartosc tego
co
>
> Roger napisal .. Polacy wspoltworzyli Slask wraz z Niemcami i Czechami .
> Cieszy mnie ze temat Cie tak zelektryzowal iz odpowiedziales mi na wszystkich
> forach jednoczesnie..ten zaszczytu nie dostapil u Ciebie nawet Ballest
> powtarzajacy te same pytania na 20 forach ...
> Ale wypowiedzi Rogera nie zmienisz;)
> "Ale lud wiejski górnoszląski prawie wszędzie w przeważającej większości jest
> polski "
> ... jak zwal tak zwal ...nie napisal ze Niemiecki (Pruski itp..)
>
> Pozdrawiam
>
> Ps: powinnienes tez zauwazyc ze temat zadalem jako pytanie ..a nie
stwierdzenie
>
> jak to robi wyrzygnik
>
>

Za porównanie z docentem przepraszam. Rezcywiście była to przesada. Niemniej
jednak nie zgadzam się z Twoimi tezami (Twoimi - bo to Ty przyjmujesz opinie
Rogera jako wiarygodne, jeśłi dobrze zrozumiałem). Nie zgadzam się też z
ogólnikowym stwierdzeniem, że kulturę słąską tworzyli Niemcy, Polacy i Czesi. W
moim przekonaniu do XIX w. tworzyli ją po prostu ludzie różnych języków,
różnych wyznań i różnego pochodzenia. Dopiero w XIX stuleciu część z nich
przyjęła taką albo inną świadomość narodową. Wcześniej używając pojęcia
natio/naród rozumiano przez nie zupełni co innego - często pisano o narodach
śląskim, morawskim, czeskim, po prostu jako o ludziach urodzonych na terenie
tych ziem. Ale pojęcie natio było bardzo płynne - wystarczy spojrzeć na podział
na nacje na ówczesnych uniwersytetach.
Roger nigdzie nie pisał o deklaracjach i świadomości rzekomo polskiego
śląskiego ludu. Uzurpował on sobie prawo do orzekania o narodowości ludzi na
podstawie pewnych cech (których zresztą nie umiał fachowo badać - nie był
socjologiem, ani lingwistą), co wpisywało się w niemiecką koncepcję Blut und
Boden. Koncepcja ta ma charakter deterministyczny i została niestety przyjęta
także w tradycji polskiej. W kontaktach ze słowiańskojęzyczną ludnością Roger
postrzegał przede wszystkim różnice w stosunku do większości Niemców i powiązał
ją arbitralnie z polskimi sąsiadami. Powołałem sie tu na relacje polskich
podróżników przemierzających Górny Śląsk - dostrzegali oni oczywiście
pokrewieństwo swojej mowy i mowy części Górnoślązaków,ale podkreślali też
zupełny brak polskiej świadomości narodowej na tym terenie. Są to opinie dosć
często cytowane w polskiej literaturze. POwtarza je również ulubiony historyk
Ballesta, Norman Davies;).
I jeszcze jedno - słowiańskość nie kłóci się z niemiecką świadomością narodową,
choć trudno je łączyć w społeczeństwie przyjmującym determionistyczną koncepcję
narodu.
Mam prośbę - odpowiadając na moje posty nie pisz w liczbie mnogiej
("będziecie", "choćbyście" itd.). Ostatnio, kiedy tak się do mnie zwracano,
dodawano zwykle "towarzyszu" i kłaniano się w pas. Ta forma wywołuje bolesne
wspomnienia przebrzmiałej chwały.
Pzdr.





Temat: Czy Slazak to Niermiec!?
Gość portalu: Rafis napisał(a):

> braveheard napisał:
>
> > Dzieki za te linki.
> > Bylo by swietnie jak bys mogl znalesc to zrodlo.
> > 100 tys znaczylo by, ze 20% mieszkancow Wroclawia w 1914 bylo Polakami.
> > Z drugiej strony w jedym z tych linkow pisza, ze w 1918 bylo ok 20
> tys.Polakow
> > w Wroclawiu(tu tez nie podaje sie zrodla). Powiedz sam cos to nie pasuje,
> gdzie
> >
> > sie podzialo te 80 tys. w ciagu tych 4 lat.
> w tym zródle jest napisane,że wyjechali do Polski-powstanie panstwa polskiego
>
> tu sa organizacje polskie we wrocławiu:
> W XVIII XIX w. ośr. myśli oświeceniowej, także wystąpienia przeciwko
> germanizacji, w obronie pol. ludności Śląska, przeciwko policyjnemu
systemowi
> rządów państwa prus. (1793, 1796, 1817, 1831); ośr. pol. kultury w zaborze
> prus.: m.in. pol. studenci i wykładowcy na Uniw. Wrocł. (katedra języków i
> literatury słow., prowadzona m.in. przez W. Cybulskiego i W. Nehringa; 1851
78
> W. Kraiński lektor języka pol. na uniw.), 1836 86 działało Tow. Lit.-
Słow.,
> przebywali we Wrocławiu okresowo lub stale pol. działacze polit., uczeni,
> pisarze i artyści (m.in.: H. Kołłątaj, J. Wybicki, K. Libelt, J.S. Bandtkie,
> J. Ursyn Niemcewicz, A. Asnyk, J. Kasprowicz); jeden z ośr. ruchu
> słowianofilskiego (1848 zjazd); po 1812 (edykt emancypacyjny) szybki rozwój
> gminy żyd. (ścieranie się prądów asymilacyjnych i ortodoksyjnych
doprowadziło
> do wybierania 2 rabinów i modlenia się w oddzielnych synagogach), Berlinem;
> rozwój żeglugi na Odrze (1897 1901 rozbudowa portu); wzrosła liczba ludności
z
> ok. 100 tys. (1840) do ok. 500 tys. (1909).
> Od poł. XIX w. i w okresie międzywojennym pomimo przynależności do Niemiec
> działalność pol. organizacji i instytucji, m.in. Tow. Pol. Górnoślązaków,
Tow.
> Górnośląskie, Tow. Akademików Górnośląskich (zasługi w popularyzacji języka
> pol. i historii Polski), Tow. Przemysłowców Pol., Tow. Handlowe Pol., ZPwN,
> Pol. Tow. Szkolne, Dom Pol., Tow. Biblioteki Lud.; 1920 zorganizowano Tow.
> Opieki nad Górnoślązakami i Pol. Biuro Plebiscytowe; od 1928 wyd. Głos
> Wrocławski (dodatek Dziennika Berlińskiego); po dojściu Hitlera do władzy
> prześladowania Żydów, IX 1939 organizacje pol. zlikwidowane, działacze
> uwięzieni. W czasie II wojny świat. 4 podobozy obozu koncentracyjnego Gross-
> Rosen, 7 oddziałów roboczych, gł. jeńców sowieckich, 25 obozów pracy
> przymusowej, 1939 45 więzienie karne (ok. 20 tys. więźniów różnej
narodowości,
> ok. 1 tys. osób zginęło), 1939 44 więzienie śledcze (ponad 20
>
> zródło-encyklopedia multimedialna PWN

tu jeszcze kawałek z tego samego zródła hasło Śląsk:

Władze prus. prowadziły politykę germanizacyjną, mimo to na pocz. XIX w.
Górny Śląsk i pn.-wsch. część Dolnego Śląska miały zdecydowanie pol.
charakter; ogółem mówiący po polsku stanowili ok. 25% ludności prowincji
śląskiej. >






Temat: Pochodzenie Slazakow
Prawdopodobnie istotnie Anita ma racje, ze ksiazka powinna miec podtytul
"Moje pobozne zyczenia". W koncu kimkolwiek ci Silingowie byli, juz nie
istnieja.
W Polsce archeologowie odkryli slady istnienia ok. 40 rozmaitych kultur. Ktora
z nich jest ta "prawdziwa"? Ksiazki - przez kogokolwiek pisane i cokolwiek w
tej mierze "dowodzace" - sa ciekawymi pracami, ale o charakterze
przyczynkarskim raczej i jako takie moga co najwyzej naswietlic pochodzenie
poszczegolnych rodzin czy osob, a nie calej populacji zyjacej na jakimkolwiek
terenie czy w jakimkolwiek regionie. Ja mialbym nastepujace "pytanie
porownawcze": jakie pochodzenie maja Australijczycy? Zyje w Australii i
codziennie stykam sie z ludzmi o roznych rodowodach etnicznych. Jesli melibysmy
za przodkow Australijczykow uwazac grupe etniczna najdluzej tu zyjaca - to
byliby to Aborygeni. Ale oni stanowia tylko troche ponad 1% populacji.
Wiec kto by sie kwalifikowal: napewno Anglicy i Irlandczycy: ci pierwsi, bo
opanowali, ci drudzy, bo zsylani byli jako wiezniowie. Ale ani jedni ani drudzy
nie byli pierwszymi, ktorzy nazywali siebie "Australijczykami". Pierwszymi,
ktorzy to zaczeli robic - jesli to kogos interesuje - byli australijscy Niemcy,
przybywajacy tu poczatkowo (od lat 1830tych)z pogranicza Brandenburgii, Dolnego
Slaska i Poznanskiego. Czy z tego zatem wynika, ze Australijczycy wywodza sie
ze Slaska? Niektorzy tak. A co z reszta? Podobnie wiec wyglada historia Slaska -
tyle tylko, ze zabrala nieco wiecej czasu. A tak nawiasem mowiac wiele sposrod
prac pisanych niegdys (a zapewne i teraz!) na temat tego jakie pochodzenie maja
Slazacy, dyktowanych bylo ewidentnymi zapedami nacjonalistycznymi. Polacy i
Niemcy probowali za pomoca tej sztucznej literatury "udowodnic" swoje
wylaczne "prawa" do posiadanie tego regionu. W tym celu naprodukowali zreszta
nie tylko mase ksiazek i artykulow o pochodzeniu mieszkancow Slaska, ale
rowniez budynkow, ktore im sluzyly. Swego czasu, jako dyplomant Wydzialu
Architektury Politechniki Slaskiej, badalem cala (polska i niemiecka)
literature dotyczaca slaskich kosciolow drewnianych. Usmiac sie bylo mozna, gdy
sie czytalo do czego gotowi byli sie posunac autorzy - rowniez ci o znanych
nazwiskach i legitymujacy sie niezaprzeczalnymi osiagnieciami naukowymi. Nie
bylo takiego przeinaczenia faktow, zonglerki dokumentami czy zwyklego chamstwa,
do ktorego by sie nie znizono, byle tylko "wykazac, ze...".
Co do pochodzenia ludzi na Slasku, to z cala pewnoscia moge mowic za siebie:
moje pochodzenie jest: polskie, niemieckie, czeskie i wegierskie jesli chodzi o
rodzine mojej matki oraz polskie, litewskie i niemieckie ze strony ojca. I
ksiazka pana Nowaka z pewnoscia nie przekonalaby mnie, ze jest ono inne z tak
smiesznego powodu, jak domniemane znaczenie nazwy "Silingowie". Ot co.

Cheers!



Temat: Dzisioj we Strasburgu
Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt

Czwartek, 3 lipca 2003r.

Na 50 procent ocenia Jerzy Gorzelik szanse na zarejestrowanie Związku Ludności
Narodowości Śląskiej. Wczoraj w Strasburgu Wielka Izba Europejskiego Trybunału
Praw Człowieka wysłuchała argumentów Ruchu Autonomii Śląska oraz strony
rządowej.

Ruch Autonomii Śląska usiłuje zarejestrować Związek od 1996 r. Zgody na to nie
chcą wyrazić polskie władze. W grudniu 2001 r. Trybunał w pierwszej instancji
orzekł, że odmawiając rejestracji, polskie władze nie naruszyły swobody
stowarzyszania się. Działacze Ruchu Autonomii Śląska odwołali się od wyroku. W
lipcu 2002 r. Trybunał zgodził się rozpatrzyć apelację w liczącej 17 sędziów
Wielkiej Izbie.

- Fakt, że nasze odwołanie zostało uwzględnione to wyjątkowa sprawa - nie
ukrywa Bartek Świderek z Ruchu Autonomii Śląska, który pojechał na wczorajszą
rozprawę.

Precyzyjne pytania
Wczoraj sędziowie pytali m.in. o obowiązujące w Polsce procedury, zapisy
ordynacji wyborczej do Sejmu oraz o to, ile osób posługuje się językiem lub
dialektem śląskim. - Było widać, że sędziowie przygotowali się do rozprawy.
Zadawali bardzo precyzyjne pytania - podkreśla Bartek Świderek.

Ślązacy w środowym wystąpieniu przed Trybunałem przytoczyli wyniki spisu
powszechnego, podczas którego ponad 173 tysiące osób zadeklarowało narodowość
śląską. ? Wcześniej nie dysponowaliśmy takimi danymi. Myślę, że argumenty
dotyczące spisu powszechnego dotarły do sędziów ? zaznacza Bartek Świderek.

Nie spełniają definicji
Przedstawiciele strony rządowej podkreślali w Strasburgu, że narodowość śląska
nie istnieje, choć można mówić o odrębności językowej czy kulturowej Ślązaków. -
Grupa ta nie spełnia klasycznych wymogów, jakie stawia się, definiując
mniejszość narodową - uważa profesor Krzysztof Drzewicki, który reprezentował
przed Trybunałem polskie władze. Jego zdaniem rejestracja stowarzyszenia
śląskiej mniejszości narodowej mogłaby wywołać lawinę podobnych żądań ze strony
górali, Kaszubów czy Mazurów.

- Szanse na pozytywne dla nas rozpatrzenie sprawy nadal oceniam na 50 procent,
ale jestem przygotowany na oba scenariusze - stwierdził po rozprawie Jerzy
Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska. Dzisiaj śląska delegacja wraca do
Polski. Rozstrzygnięcie Trybunału ma zostać ogłoszone za kilka miesięcy.

Narodowość i co dalej...
Jeśli Trybunał Praw Człowieka w Starsburgu uzna, że istnieje narodowość śląska,
nie odczujemy żadnych zmian w życiu codziennym. Zyskają na tym na pewno
działacze nieistniejącego na razie Związku Ludności Narodowości Śląskiej.
- Zapis o tym, że ta organizacja jest reprezentantem mniejszości narodowej
spowoduje, że w wyborach do Sejmu nie będzie musiała obawiać się
pięcioprocentowego progu poparcia ? wyjaśnia Henryk Kroll, poseł Mniejszości
Niemieckiej zasiadający w sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.
Z takiego przywileju korzysta m. in. ugrupowanie posła Krolla, któremu w czasie
ostatnich wyborów udało się wprowadzić do Sejmu dwóch posłów. Ale jeśli
narodowość zostanie uznana, państwo będzie miało też obowiązek wypłacania z
budżetu na rzecz organizacji ją reprezentującej pewnej sumy pieniędzy. Jakiej?
- W naszym przypadku to suma rzędu kilkuset tysięcy złotych rocznie - mówi
Kroll. - Możemy je wydać na działalność kulturalną i wydawniczą.
Mniejszość ma też prawo do tworzenia tzw. szkół z językiem mniejszościowym,
które powinny finansować samorządy. W przypadku Ślązaków będzie to nieco
trudne, bo przecież gwara śląska jest raczej językiem mówionym, a nie pisanym.
Potwierdza to profesor Jerzy Bralczyk, językoznawca z Uniwersytetu
Warszawskiego. ? Nie ma pozycji naukowych czy literackich pisanych w gwarze i
trudno przypuszczać, żeby się nagle pojawiły - wyjaśnia Bralczyk.
Po uznaniu przez Trybunał w Strasbugu narodowości śląskiej nie będzie też
rewolucji w naszych dokumentach. W żadnym z nich nie ma bowiem takiej rubryki
jak narodowość...

Igor Cieślicki, mak - Trybuna Śląska

katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/282396.html




Temat: zycie w Egipcie...
hirgen napisał:

> Na całkowitej akceptacji mówisz...problem polega na tym gdzie ta całkowitość
> się kończy, bo gdzieś kończyć się musi.

jestem w stanie zaakceptowac duzo - dopoki nie narusza to jakos mojej wlasnej
hmm wolnosci?swobody? mojego "ja"?niewiem jak to inaczej okreslic..
ale chodzi mi o to ze na wiele rzeczy idzie przymknac oko, tlumaczac to sobie
odmienna kultura

> Naprawdę - przeczytaj koniecznie reportaż z Arabii Saudyjskiej w ostatnim,
albo przedostatnim Dużym Formacie "Wyborczej".

juz dawno go przeczytalam, a takze wiele dyskusji na temat Arabow odbywajacych
sie na gazetowych forach (np "Kobieta")...nic budujacego prawde mowiac

> Oczekujesz od niego rzeczy absolutnie nieosiągalnych. On nie ma i już nigdy
> nie będzie miał pojęcia co to jest partnerstwo. Tak został wychowany i to się
> już nie zmieni.

to bardzo prawdopodobne - teraz moze byc stlumione, ale w jego wlasnym kraju
moje znaczenie moze bardzo spasc..co do honoru, to przyznaje ze pare razy
calkiem nieswiadomie urazilam go - trudno...nie moge ciagle ja myslec o tym co
moze byc dla niego niemile, skoro on nie pomysli o tym ze i mi sprawia przykrosc
(nie twierdze ze robi to specjalnie!!)
>
> Pamiętaj też, że tu w Polsce on nie tylko
> zachowuje się inaczej on tu JEST kimś innym niż u siebie.

ja nie jestem w Polsce..mieszkam na Zachodzie i on jak na razie tez..tylko ze
wlasnie on nie ma papierow odpowiednich aby pozostac..z tym wiaza sie obecnie
rozne sytuacje o ktorych nawet pisac mi sie nie chce:-(
ale wyglada to tak ze on prawdopodobnie stad bedzie musial wyjechac..a ja
zostane..
gdyby moja sytuacja nie byla hmm dosyc skomplikowana to dla niego oczywiste
byloby to ze pojechalabym z nim..dla mnie wlasnie nie jest to takie oczywiste..

> Gwoli wyjaśnienia - jestem zafascynowany kulturą islamu, czytałem Koran,
> odwiedziłem kilka arabskich krajów, studiowałem z mnóstwem studentów z tych
> krajów i pamiętam, że całą nowoczesną wiedzę z matematyką, medycyną,
> astronomią i literaturą starożytną /tak-tak!/ przekazali nam Arabowie.

ja wczesniej nie za bardzo mialam kontakty..teraz poznalam dosyc sporo osob z
tego kregu kulturowego - taka specyfika miejsca
jestem otwarta na innych ludzi, nie jestem ignorantka - staralam sie wiec i
staram dowiedziec tyle ile sie da o ich kulturze, szanowac to..
czasem trudno ale powiedziec ze mozna inaczej...i nie znaczy to gorzej
>
> Przemyśl to zanim zrobisz cokolwiek i wiedz, że cokolwiek zrobisz i tak
> będziesz żałować. Życie to sztuka wyboru. Tyle że mądrego.

to prawda, zawsze pozostaje jakis zal, ciesze sie z tego co jest - wiem ze dla
niego jestem kims wyjatkowym,ze dzieki mnie ma on wiele dobrych wspomnien..
>
pozdrawiam
pozwolilam sobie w ten sposob odpisac, bo mi troszke prosciej - a w takie upaly
mysli zbyt szybko uciekaja:-))))




Temat: sławni Łomżyniacy
e-moll
E-moll to pochodząca z Łomży wybitna osobowość artystyczna i znany na całym
świecie filozof. Jego droga życiowa oraz dorobek artystyczny są przedmiotem
niekończących się analiz i naśladownictwa przybierającego czasem formę quasi
rytualnego.

Łomża nie doceniła go i nie rozpieszczała w dzieciństwie i wczesnej młodości.
Ten nieprzeciętny talent nie został dostrzeżony ani w przedszkolu, ani w szkole
podstawowej, ani nawet w szkole średniej.

Mirosława Buczka, w przenikliwej analizie dokonań e-molla, opublikowanej w
tygodniku „Kontakty” dostrzegła dwa okresy zmagań twórczych artysty: w
pierwszym okresie charakteryzuje go w następujący sposób: „ (...) był to
cieszący się złą sławą lump i menel, włóczący się po ciemnych zakamarkach
warszawskiej Pragi (...)”. Jego styl pisania określiła wtedy jako „pełen
ekspresji dresoholizm”, inni krytycy zauważają, że zapoczątkował on nowy nurt w
polskiej literaturze - „kiczyzm”. Do niedawna w literaturze przedmiotu trwał
ożywiony spór „kiczystów” z „grafomanastami”, dotyczący kwestii, do którego z
tych dwóch nurtów bardziej zbliżał się e-moll. Twórca pogodził zwaśnionych
krytyków po tym jak wygłosił orędzie do narodu, w którym nazwał tamten okres
swojej twórczości mianem „geniuszyzm” oraz oświadczył, że jego osoba jest
genezą wszelkiej sztuki powstałej po dniu jego narodzin.

Drugi okres w karierze e-molla - jak zauważa Buczka – rozpoczął się od
opublikowania na zaangażowanym forum internetowym „Łomża” – słynnego
wiersza „Łomża, klub 54”. W tym arcydziele literackiej prostoty i wykwintności
stylu poeta wyraził swój żarliwy sprzeciw wobec zastanej rzeczywistości. Utwór
współcześnie odczytywany jest jako metafora wyalienowania nieprzeciętnej
jednostki – nadczłowieka wobec świata. W pewnych kręgach wiersz ma status
dzieła „kultowego”, a zbuntowana młodzież kieruje się w życiu filozofią z niego
wypływającą.

Utwór początkowo jednak spotkał się z gwałtowną reakcją środowiska, tworzącego
tzw. „układ łomżyński”. Jednakże w późniejszym okresie, to właśnie spośród tego
środowiska wywodzili się najznakomitsi naśladowcy i kontynuatorzy dokonań
twórczych i myśli filozoficznej e-molla (emollizm).

Jego kolejne wiersze stanowiły odważną dekonstrukcję tekstu aktów prawnych i
twórcze wtargnięcie w tradycję jurysprudencji, w przestrzeń zarezerwowaną dotąd
dla legislatorów. Zostało to docenione przez Sejm i Senat i e-mollowi zostało
powierzone zadanie przerobienia na wiersze całego uchwalonego dotychczas
dorobku prawnego. Odniosło to ten skutek, iż obecnie każdy Polak zna wszystkie
przepisy prawa polskiego na pamięć. I rozumie je.

Obecnie e-moll jest cenionym na całym świecie twórcą wycinanek kurpiowskich i
figurek Chrystusa frasobliwego. Jego dzieła osiągają w domu aukcyjnym
Christie`s niebotyczne ceny. Należy do dziesiątki najbogatszych ludzi świata,
typowanych przez miesięcznik Forbes.

Badacze podkreślają, że pomimo nieprzeciętnych cech charakteru e-molla i jego
wybitnym talentom, zawsze pozostał sobą. Tradycyjnie od wielu lat otrzymuje
tytuł najskromniejszego człowieka świata.

W każdym mieście Polski i w większości państw świata stoi pomnik e-molla.

Pomimo obecności na świecie osoby deana84, to właśnie e-moll odbył największą
ilość stosunków z najpiękniejszymi kobietami świata. Dodatkowo prawie wszystkie
najpiękniejsze kobiety globu kochają e-molla miłością namiętną, głęboką,
niekończącą się i najcudowniejszą.




Temat: zycie w Egipcie...
Cześć Koronka
Na całkowitej akceptacji mówisz...problem polega na tym gdzie ta całkowitość
się kończy, bo gdzieś kończyć się musi. Na Nowej Gwinei niektóre plemiona mają
zwyczaj spożywać mózg zmarłego, aby przejąć jego mądrość. Wszyscy muszą jeść.
Nie ma wyjątku. Jak myślisz czy miłość sprawiłaby, że surowy mózg zmarłego
ojca twego męża byłby zjadliwy? Wybacz drastyczność porównania, ale ja tylko
chcę zobrazować problem. Piszesz, że czegoś tam od niego
oczekujesz "automatycznie", a nie rozumiesz arabskiej mentalności, kultu
zachowania twarzy, honoru zupełni inaczej pojętego niż nasz. Liczysz, że życie
z nim w Egipcie będzie choćby znośne? Naprawdę - przeczytaj koniecznie
reportaż z Arabii Saudyjskiej w ostatnim, albo przedostatnim Dużym
Formacie "Wyborczej". Wiem - powiesz mi, że tam skrajna ortodoksja, wahabici,
rządy ulemów. Ale to tylko zwiększenie natężenia tych cech, które dla kogoś
wychowanego w Europie są nie do zniesienia.
Oczekujesz od niego rzeczy absolutnie nieosiągalnych. On nie ma i już nigdy
nie będzie miał pojęcia co to jest partnerstwo. Tak został wychowany i to się
już nie zmieni.

Ogromne znaczenie ma tu niestety zauroczenie śniadym Egipcjaninem, jakiemu
uległaś. Ono prawie całkowicie stępiło u ciebie instynkt samozachowawczy. Albo
skalkulujesz to na zimno, albo będziesz miała kłopoty większe niż możesz sobie
wyobrazić. Wierz mi niezależnie od mocy uczucia wyparowuje ono szybko, gdy
okazuje się że wymarzony raj jest piekłem, gdy pękają złudzenia, a zaczyna się
koszmarek jeśli nie koszmar. Pamiętaj też, że tu w Polsce on nie tylko
zachowuje się inaczej on tu JEST kimś innym niż u siebie. Tutejsze prawo i
zwyczaje wiążą mu ręce w wielu sprawach. Dopiero tam będzie siedział na
własnym koniu i wtedy możesz z zaskoczeniem stwierdzić, że to ktoś zupełnie
inny niż myślałaś. Tego typu przeżycia są niestety udziałem wielu dziewczyn
wychodzących za mąż za muzułmanów.

Ja też nie uważam, że wszystkie takie związki są skazane na smutny koniec. Ale
tych którym się powiodło jest cholernie mało. Jeśli mąż pochodzi z rodziny z
długimi inteligenckimi tradycjami, kosmopolitycznej, nowoczesnej, z dużego
miasta, gdzie wykształcone kobiety nie biegają w zakwefione i nikt ich z tego
powodu nie prześladuje, gdzie silne są wpływy cywilizacji zachodniej /zgadzam
się że wcale nie lepszej, ale nie o to tu chodzi/ to masz jakieś trzydzieści
procent szans, że ci się uda.

Gwoli wyjaśnienia - jestem zafascynowany kulturą islamu, czytałem Koran,
odwiedziłem kilka arabskich krajów, studiowałem z mnóstwem studentów z tych
krajów i pamiętam, że całą nowoczesną wiedzę z matematyką, medycyną,
astronomią i literaturą starożytną /tak-tak!/ przekazali nam Arabowie. Ale
wiem też, że szacunek dla ich dziedzictwa nie może przesłonić mi chłodnej
oceny sytuacji i dostrzec ewidentnej "niekompatybilności kulturowej" związków
w których mężczyzna jest muzułmaninem, a kobieta Europejką. Jej efektem są
osobiste tragedie tych dziewczyn z którymi dane było mi się zetknąć.

Przemyśl to zanim zrobisz cokolwiek i wiedz, że cokolwiek zrobisz i tak
będziesz żałować. Życie to sztuka wyboru. Tyle że mądrego.

Pozdrawiam
hirgen



Temat: Ludzie Ślonska
ŚLĄZACY, mieszkańcy Śląska; nazwa terytorium i mieszkańców ma cechy terminu
topograf. i może pochodzić od: wyrazu slęg [‘wilgotny, mokry’], nazwy rz.
Ślęza (dopływ Odry) lub góry Ślęży. W okresie przedpiast. było znane
zachodniosłow. plemię Ślężan, którego nazwa pod koniec X w. została
rozciągnięta na cały obszar dorzecza górnej i środk. Odry, zamieszkany również
przez inne plemiona (Bobrzan, Dziadoszan, Gołęszyców, Opolan i Trzebowian). Na
skutek położenia Śląska między Wielkopolską, Małopolską, Morawami, Czechami i
Milskiem (od X w. Milsko podlegało naporowi Niemców) na obszar ten napływała
różnorodna pod względem etniczno-językowym ludność, utożsamiana później jako
grupa śląska. Społeczno-ekon. oraz kulturowe i językowe wyodrębnianie i
różnicowanie się tej grupy dokonywało się także pod wpływem zmian polit.,
szczególnie intensywnych od XVIII w. i trwających aż do poł. XX w. W pol.
literaturze etnogr. XIX i XX w. Ślązakami określano autochtoniczną ludność
pochodzenia pol., zamieszkującą Śląsk. Wyodrębniano Ślązaków właściwych
zamieszkujących wsch. część Górnego Śląska, zw. niekiedy Górzanami, Ślązaków
Opolskich, czyli Opolan, Ślązaków Cieszyńskich (Wałachów, Jacków
Jabłonowskich) i górali śląskich, a także mniejsze grupy nazywane zazwyczaj od
ośrodków adm.-gosp.: Ślązacy Raciborscy, Rozbarsko-Bytomscy, Pszczyńscy i in.
Nazwy te są stosowane m.in. przy określaniu licznych odmian strojów śląskich,
odrębnych typów budownictwa, meblarstwa, sztuki ludowej.
Grupa śląska była niezwykle zróżnicowana pod względem języka (odrębne gwary) i
zjawisk kulturowych. Na zróżnicowanie językowo-kulturowe duży wpływ wywarły
warunki geogr. (obszary górzyste z kulturą pasterską, nizinno-roln., przem.)
oraz stosunki ekon.-społ. (od poł. XIX w. intensywny rozwój górnictwa i
przemysłu powodujący wyodrębnianie się tzw. grup górn., identyfikowanych z
grupą śląską).
Kultura autochtonicznej ludności śląskiej, zwł. na terenach Śląska
pozostającego do 1945 w granicach Niemiec, była poddana wpływom kultury niem.,
wcześniej czes. (np. w gwarach spotyka się czechizmy, zwł. u Ślązaków
Raciborskich, oraz liczne germanizmy). Nie zmienione zostały kultura duchowa,
obrzędy, zwyczaje, folklor muz., lit., taneczny, które wobec tendencji
germanizacyjnych końca XIX i pocz. XX w. pozwalały Ślązakom zachować tożsamość
kulturową. Znaczna odmienność kultury Ślązaków oraz skomplikowane dzieje
Śląska wytworzyły silne poczucie odrębności etnicznej, które dopiero w XIX i
XX w. przerodziło się u jednych w poczucie wspólnoty z Polską, u drugich — z
Niemcami, a u przeważającej części wyraża się tożsamością regionalną. Ślązacy
i ich kultura były przedmiotem licznych opracowań nauk.; bogate są śląskie
zbiory muzealne (Opole, Bytom, Chorzów, Pszczyna, Cieszyn, Racibórz i in.).
Współcześnie, wobec dokonanych na Śląsku zmian polit. i społ., termin Ślązacy
nie może być odnoszony jedynie do autochtonicznej ludności zachowującej
jeszcze tradycyjną kulturę lud., plebejsko-robotn., ale również do ludności
napływowej, zamieszkującej od kilku pokoleń te terytoria i identyfikującej się
z nowym regionem zamieszkania, oraz do ludności przyznającej się do opcji
niem., związanej ze Śląskiem urodzeniem, zamieszkaniem, tradycją (ci ostatni
zrzeszają się w towarzystwach społ.-kult. mniejszości niem. w Polsce



Temat: Kto szuka okruszyn polskiej historii w "Si"
ŚLĄZACY
Nowa encyklopedia powszechna PWN © Wydawnictwo Naukowe PWN SA

ŚLĄZACY, mieszkańcy Śląska; nazwa terytorium i mieszkańców ma cechy terminu
topograf. i może pochodzić od: wyrazu slęg [‘wilgotny, mokry’], nazwy rz.
Ślęza (dopływ Odry) lub góry Ślęży. W okresie przedpiast. było znane
zachodniosłow. plemię Ślężan, którego nazwa pod koniec X w. została
rozciągnięta na cały obszar dorzecza górnej i środk. Odry, zamieszkany również
przez inne plemiona (Bobrzan, Dziadoszan, Gołęszyców, Opolan i Trzebowian). Na
skutek położenia Śląska między Wielkopolską, Małopolską, Morawami, Czechami i
Milskiem (od X w. Milsko podlegało naporowi Niemców) na obszar ten napływała
różnorodna pod względem etniczno-językowym ludność, utożsamiana później jako
grupa śląska. Społeczno-ekon. oraz kulturowe i językowe wyodrębnianie i
różnicowanie się tej grupy dokonywało się także pod wpływem zmian polit.,
szczególnie intensywnych od XVIII w. i trwających aż do poł. XX w. W pol.
literaturze etnogr. XIX i XX w. Ślązakami określano autochtoniczną ludność
pochodzenia pol., zamieszkującą Śląsk. Wyodrębniano Ślązaków właściwych
zamieszkujących wsch. część Górnego Śląska, zw. niekiedy Górzanami, Ślązaków
Opolskich, czyli Opolan, Ślązaków Cieszyńskich (Wałachów, Jacków
Jabłonowskich) i górali śląskich, a także mniejsze grupy nazywane zazwyczaj od
ośrodków adm.-gosp.: Ślązacy Raciborscy, Rozbarsko-Bytomscy, Pszczyńscy i in.
Nazwy te są stosowane m.in. przy określaniu licznych odmian strojów śląskich,
odrębnych typów budownictwa, meblarstwa, sztuki ludowej.
Grupa śląska była niezwykle zróżnicowana pod względem języka (odrębne gwary) i
zjawisk kulturowych. Na zróżnicowanie językowo-kulturowe duży wpływ wywarły
warunki geogr. (obszary górzyste z kulturą pasterską, nizinno-roln., przem.)
oraz stosunki ekon.-społ. (od poł. XIX w. intensywny rozwój górnictwa i
przemysłu powodujący wyodrębnianie się tzw. grup górn., identyfikowanych z
grupą śląską).
Kultura autochtonicznej ludności śląskiej, zwł. na terenach Śląska
pozostającego do 1945 w granicach Niemiec, była poddana wpływom kultury niem.,
wcześniej czes. (np. w gwarach spotyka się czechizmy, zwł. u Ślązaków
Raciborskich, oraz liczne germanizmy). Nie zmienione zostały kultura duchowa,
obrzędy, zwyczaje, folklor muz., lit., taneczny, które wobec tendencji
germanizacyjnych końca XIX i pocz. XX w. pozwalały Ślązakom zachować tożsamość
kulturową. Znaczna odmienność kultury Ślązaków oraz skomplikowane dzieje
Śląska wytworzyły silne poczucie odrębności etnicznej, które dopiero w XIX i
XX w. przerodziło się u jednych w poczucie wspólnoty z Polską, u drugich — z
Niemcami, a u przeważającej części wyraża się tożsamością regionalną. Ślązacy
i ich kultura były przedmiotem licznych opracowań nauk.; bogate są śląskie
zbiory muzealne (Opole, Bytom, Chorzów, Pszczyna, Cieszyn, Racibórz i in.).
Współcześnie, wobec dokonanych na Śląsku zmian polit. i społ., termin Ślązacy
nie może być odnoszony jedynie do autochtonicznej ludności zachowującej
jeszcze tradycyjną kulturę lud., plebejsko-robotn., ale również do ludności
napływowej, zamieszkującej od kilku pokoleń te terytoria i identyfikującej się
z nowym regionem zamieszkania, oraz do ludności przyznającej się do opcji
niem., związanej ze Śląskiem urodzeniem, zamieszkaniem, tradycją (ci ostatni
zrzeszają się w towarzystwach społ.-kult. mniejszości niem. w Polsce



Temat: Mam dosc Slazakow jestem Niemcem
Mam dosc Slazakow jestem Niemcem
Tak to prawda
jeszcze pare lat temu taka mysl pewnie przez glowe by
mi nie przeszla, jednak dojrzalem do tego by to
powiedziec, jakkolwiek zdaje sobie spawe z pewnych
konsekwencji jakie moze ono wywolac na tym forum z
drugiej strony uwazam ze
takie postawienie sprawy zmieni stosunek RAS do pewnych
przyjetych zalozen, jakie ta organizacja przyjela
chocby na ostatnim zjezdzie. Jedna z podjetych uchwal
bylo ze
czlonkiem RAS moze zostac nawet osoba narodowosci
polskiej, nie chce tu jednak komentowac tylko tego faktu
choc to postanowienie wplynelo na moja osobe w
okreslony sposob.
Zacznijmy od poczatku zawsze uwazalem sie za
Gornoslazaka Niemieckiego Pochodzenia, i
interpretowalem ten fakt nieco podobnie jak Bajerowie
tzn jestesmy odrebnym narodem wobec Niemcow i polakow
ale przynalezny
do kultury Niemieckiej i tak sadzielm ze i RAS rozumie
slaskosc na takiej zasadzie, dlatego na spisie
powszechnym zadeklarowalem narodowosc Slaska. Tu jednak
wkrotce przyszlo wielkie rozczarowanie otoz takich jak
ja zglosilo sie 173 tys osobiscie liczylem na
przynajmniej 500 tys. Kolejne wielkie rozczarowanie
przyszlo wraz z artukulem Polityki pt "Czy Slazacy to
Polacy" Otoz pewien czlonek RAS burmistrz gminy
Jankowice stwierdza "To chyba dobrze ze mamy narodowosc
Slaska w ten sposob oslabienu ulegaja wplywy Niemieckie
na Slasku" Osobiscie uwazam ze za taka wypowiedz pan
Burmistrz powinien zostac wykluczony z RAS, jednak ta
wypowiedz stwierdza jasno jakie sa zamierzenie
niektorych czlonkow tej organizacji.
W tym samym artykule nieco ponizej czytamy wypowiedz
pewnej mieszkanki Slaska repatriantki ktora pisze ze
zadeklarowala narodowosc Slaska mimo ze tak naprawde
czuje sie Polaka ile ludzi postapilo podobnie niewiemy
mozemy sie tylko domyslec. Wracajac jednak do osoby
burmistrza otoz przytacza on fakt ze niemal cala wiec
zadeklarowala swa narodowosc jako Slaska mowi tez ze
przed II wojna swiatowa w plebiscycie tez ta sama wies
opowiedziala sie za Polska ot przyklad slaskiej
moralnosci, tu na samym koncu mozna przytoczyc slowa K
Kutza ktory stwierdza ze czuje sie Polakiem ale
deklaruje narodowosc Slaska z przekory.
Swego czasu na Opolszczyznie rozegrala sie batalia o
pomniki pomordowanej ludnosci Niemieckiej przez
nacierajace wojsko radziecko - polskie. Polacy z
wojewoda nz czele probowali zniweczych to co udalo sie
uzyskac na mocy dialogu pomiedzy Niemcami i Polakami w
czasch rzadow premiera Mazowieckiego. Dazac do zaorania
Niemieckich mogil i tu do dyskusji znowu wlaczyl sie RAS
tym czasem syn emigranta z Poznania ktorego to ojciec
walczyl w tzw powstaniach Slaskich po stronie Polskiej
stwierdza ze pomniki
powinny zostac. OK bardzo dobrze tylko szanowny jegomosc
zapomina ze byc moze nie bylo by calej sprawy gdzyby
nie terrorystyczna dzialalnosc tatusia.
W takim obecnym stanie rysuje sie slaska swiadomosc
ktora raczej nie ma wiele wspolnego ze Slaskiem a raczej
z Malopolska, Wielkopolska lub czyms podobnym.
Nie wiem jakie sa intencje wladz RAS samego szczytu ale
obawiam sie a potrafie byc w tych sprawach
spostrzegawczy, ze nie mowia wszystkiego o czym
autochtoni wiedziec powinni.
kolejne pytanie jakie cisnie sie na usta to nikla
skutecznosc wyborcza RAS-u. W rejonie tak scisnietym
przez Polske zdobycie i przejecie chocby czesci wladzy
wydaje sie byc fraszka wystarczyloby udezyc troche w
nute populizmu oczywiscie juz slysze glosy ze RAS do
tego sie nie posunie bo to odpowiedzialna partia, tylko
odpowiedzialna za co za Polske czy raczej Slask, czasem
trzeba odwazyc sie na pewne pstepki w imie wyzszych
racji tu o tych wyzszych racjach RAS zapomina czasami
mysle sobie ze RAS trwa tylko po to by trwac i rozkladac
to co zostalo z Niemieckosci tego rejonu a, ze nie
mozna tego zrobic w sposob prosty tak jak zrobiono by
to za komuny to wykorzystuje sie RAS.
Kolejne pytanie jakie mam do RAS to jak wyobraza sobie
przejecie wladzy i rzady w rejonie tak spolonizowanym
przy tak niewielkim zapleczu ludnosciowym, w takiej
konfiguracji demograficznej nie ma szans na to by
slazacy mogli rzadzic i calkowicie decydowac o swoim losie.
Ostatecznie reasumujac dzisiaj gdzyby odbyl sie spis
powszechny zadeklarowal bym narodowosc jako Niemiecka
bo byc czlonkiem narodu 83 to nie to samo co byc
czlonkiem narodu inwigilowanego przez obca agenture.
I kazdy Slazak ktory czyta ten post jesli ma choc
troche inteligencji postapi ta jak ja, w przyszlosci
zadeklaruje sie jako Niemiec.
Oczywiccie Niemieckosc nie moze ograniczac sie tylko do
deklaracji narodowosciowej to cos wiecej, dobrze by bylo
gdzyby przynalezec do Mniejszosci Niemieckiej a ponadto
kultywowac niemieckie tradycje poprzez nauke jenzyka,
czytanie literatury, itp...
Bycie Niemcem w polsce to wymagajace zadanie ale warto
sie tego podjac i isc pod prad bo tylko smieci ida z
pradem tu mam na mysli etatowego Slazaka pana Kutza.



Temat: WIELKANOC!!!

kajtek43 napisała:

> O?
> Zaskoczyłeś mnie z tą Skandynawią. Ja wciąż wyobrażam sobie te kraje jako
> Arkadię i miejsce, gdzie mogłabym żyć.

** Oczywiscie,zyc tu mozna bo warunki socialne sa zupelnie inne niz w Polsce -
korzystniejsze,srodowisko naturalne czysciejsze,statuz samego zycia wiekszy.

Zmieniła się nasza mentalność, to
> prawda, ciekawy jestem również, ile masz lat, bo od tego też zależy punkt
> widzenia )) po prostu mamy większą skalę porównawczą i pewien dystans.

** Nasza mentalnosc zmienia sie czesto,uwazam ja,gdy jestesmy mlodzi,nasze
spojzenie na zycie ma inny wymiar,
gdy wszyszlismy za maz (ozenilismy sie) tez zmieniamy nasz wymiar na zycie i
jego zawartosc,
gdy przestajemy pracowac szacujemy zycie zupelnie inaczej,mamy inny bagarz
doswiadczen.
** a o swoich latkach tak oficjalnie nie napisze,siedzi we mnie jeszcze Polska
natura z czasow mojej generacji,gdzie mowilismy ,ze mamy zawsz 18,gdy
chcielismy isci do kina majac 16 lat,po osiagnieciu wieku dojrzalosci
zaczelismy mowic ,ze mamy 25 lat i tak z tym < stempelkiem > zyje sie za do
konca chyba swoich dni hi,hi,...

Wiesz,
> ja widzę jeszcze jeden aspekt sprawy: ludzie za wszelką cenę chcą
się "sadzić"
> jeden przed drugim, pokazać swój status i szlag ich trafia, gdy inny ma
lepiej.
>
** Tak Szwedzi mowia otwarcie ,ze ich cecha narodowa jest zazdrosc,rywalizuja
ze soba ciagle na wszystkich < polach > zyciowych.

> Miałem takiego kolegę w pracy, który w pewnym momencie odkrył, że zawsze
będzie
>
> ktoś "lepszy", że nie da rady tak żyć w wiecznym wyścigu. Nie wiem dlaczego
go
> to naszło, ale zwierzył mi się, że doznał jakiegoś oczyszczenia, wyzwolenia,
> nie wiem, jak to nazwać. Że człowiek tak dużo ma jeśli się zastanowi. On
> stwierdził, że jest jeszcze młody, zdrowy, ma kochającą żonę, że niepotrzebny
> mu wcale najnowszy model auta, bo to, które ma wystarczy do pracy, że bardzo
> lubi rower i jego żona także, że szczęśliwszy był na wczasach w Bukowinie, a
> inni musieli się pocić po kilkanaście godzin w drodze do Chorwacji i jeszcze
> się tam pochorowali ) Że istnieje dobra literatura i film....

**Ludzie powinni sami siebie akceptowac,tz.akceptacja swojego statusu;
zyciowego,
moralnego.
Mi powiedzial juz dawno temu,nasz sasiad ,ktory mial wasna firme;
<Tobie kendo niczym nie mozna zaimponowac >
cieszylam sie z tego co osiagneli,bylam im zyczliwa w kazdym calu,co nie mogli
doswiadczyc od swoich < przyjacol >,az pewnego dnia stalo sie nieszczescie i
poszli w konkurs,rodzina sie rospadla,
mase pytan,jak wy to robicie ze macie tak;....chociaz,tez was zycie
doswiadczylo w rozny sposob.
Ta mze widzisz kajtek,ludzie sa czasami zaslepieni gonitwa za wiecej,nie umieja
sie cieszyc tym co maja.

Pozdrawiam Kajtek,,,,Zyczac Pieknych Swiat Wilkanocnych....



Temat: Polsko-niemiecki mit?
Obraz wydarzeń związanych z powstaniami, jaki wyłania się z akt dotyczących
niemieckiej
polityki zagranicznej, jest podobny, choć utrzymany w nieco powściągliwym
tonie. Charakterystyczna
i godna uwagi jest tu ocena francuskiego generała Dupont‘a, który już w grudniu
1921 r. mówił o „wybuchach“, z jakimi należy się liczyć w związku z
plebiscytem.5 26 marca
1921 r. niemiecki wysłannik relacjonował z Warszawy, że widoczne są tendencje
do „wymuszenia
siłą zadośćuczynienia“6 w momencie, gdy przedłożone przez Korfantego propozycje
dotyczące przebiegu linii granicznej zostałyby odrzucone. W niemieckiej nocie
protestacyjnej
z 5 maja 1921 r. czytamy, że na Górny Śląsk przedostali się masowo polscy
powstańcy z
Kongresówki i że razem z polskimi „Sokołami” „wywołali strajki i poważne
zamieszki [...], które
doprowadziły do buntu w większej części Górnego Śląska. Rzeczywiste uprawnienia
do
sprawowania władzy zostały wydarte z rąk organów powołanych do tego z mocy
prawa.
Ludność została skazana na akty przemocy ze strony polskich band w stopniu o
wiele większym
niż to miało miejsce w czasie powstania w sierpniu ubiegłego roku.
Międzysojusznicza
Komisja Plebiscytowa oświadczyła przedstawicielowi niemieckiemu, iż ludność
niemiecka w
żadnym razie nie przyczyniła się do wybuchu zamieszek. W oświadczeniu z dnia 3
maja
1921 r. komisja stwierdziła publicznie i jednoznacznie, że aktów gwałtu i
przemocy dopuściły
się wyłącznie elementy polskie, przez co w poważny sposób zagroziły zachowaniu
porządku
na terenie objętym plebiscytem“7
We wspomnieniach dotyczących walk powstańczych spisanych przez ich uczestników
rekrutujących
się z szeregów freikorpsów, opisy i interpretacje wydarzeń są jeszcze bardziej
drastyczne.
Z jednej strony istnieją relacje, które można by zaliczyć do literatury
przygodowej,
ponieważ szczególnie podkreślają spryt, dzielność i odwagę bezpośrednich
uczestników
walk.8 Natomiast z drugiej strony mamy wspomnienia Karla Hoefera, który w 1921
r. dowodził
niemieckimi oddziałami freikorpsu. Te wspomnienia mają z pewnością inny ciężar
jakościowy.
Dominuje wprawdzie analiza militarna, lecz nie brakuje też wielu cennych uwag i
zapisków mających charakter dokumentu. Całość opisu miesza się z podtekstem o
charakterze
patriotycznym, zaś w logice argumentacji widoczna jest bliskość do ideologii
narodowosocjalistycznej.
Książka Karla Hoefera ukazała się w 1938 r.9 W dziwnym splocie perspektyw
znajdujemy na przykład negatywizującą relację następującej sytuacji: na
poczynioną w
Berlinie uwagę dowódcy oddziału, że „po stronie niemieckiej brakuje takiego
Korfantego“,
odpowiedziano, czyniąc uwagę jakby na marginesie: „Brakowało nam jeszcze
bohaterów
narodowych“.10
Okres plebiscytowy na Górnym Śląsku nie doczekał się więc w Niemczech aż do
1945 r.
naprawdę poważnego naukowego opracowania. Fakt ten dotyczy jednak również
innych, z
dzisiejszej perspektywy niemniej ważnych wydarzeń, jak na przykład powstania w
Zagłębiu
Ruhry z 1920 r., powstania w Saksonii i Turyngii w tym samym roku czy też
powstania Rządu
Republiki Rad w Bawarii w 1919 r. Prace naukowe dotyczące okresu plebiscytowego
oraz
tzw. powstań pojawiają się dopiero w okresie powojennym. Wymienić tu należy
m.in. prace
Ernsta Birke11 oraz Helmuta Neubacha12. Oczywiście są jeszcze publikacje
ukazujące się w
okrągłe rocznice tamtych wydarzeń (tak było w roku 1961 czy 1981), które jednak
z reguły
pisane były bez aparatu naukowego.13
W głównym zarysie swojej pracy Neubach opisuje proces przejścia strony polskiej
podczas
przygotowań do plebiscytu od „propagandy w słowie i piśmie“ aż do „aktów
przemocy“. Po
strajkach i wystąpieniach w dniu 18 sierpnia 1919 r. ogłoszono stan oblężenia
oraz z pomocą



Temat: sławni Łomżyniacy
maggpie
Maggpie to wybitna artystka łomżyńska; malarka i poetka.

To właśnie maggpie była autorką bardzo często reprodukowanego obrazu „Dzika
furia”, będącego apoteozą bohaterskiego czynu ludu Łomży przeciw białostockim
hordom w bitwie pod Piątnicą.

Jej późniejsze obrazy cechowały się szczególnym rodzajem liryki i
nastrojowości, niespotykanymi wcześniej w historii sztuki. Ona sama w jednym z
ekskluzywnych wywiadów (artystka nie znosi udzielać wywiadów) stwierdziła, że
jej mistrzynią była Frida Kahlo, jednak marszandzi z całego świata mogą
dostrzec w tych słowach jedynie jej fascynującą skromność i duchową szczodrość.

Jej kolejne dzieła malarskie, w szczególności znakomita i znana
wszystkim „Sroka na parapecie” wymykają się wszelkim znanym dotychczas
klasyfikacjom. Obrazy te to jednocześnie dzieła sztuki, jak również duchowa
podróż w głąb siebie. Encyklika „o obrazach maggpie” Papieża Benedykta XVI
zaleca posługiwanie się dziełami artystki w posłudze nawracania grzeszników i
zrównuje ją z takimi mistykami jak św. Jan od Krzyża („Podróż na Górę Karmel”),
św. Ignacy Loyola („Ćwiczenia duchowne”) oraz św. Teresa od Dzieciątka Jezus
(„Mała droga”).

Niektórzy szamani i wróżki z Białegostoku i okolic używają lichych,
jarmarcznych kopii obrazów maggpie do leczenia różnych ciężkich chorób.

Dzięki wierszowi „mysza mała”, opublikowanemu po raz pierwszy na niszowym wtedy
forum internetowym „Łomża”, na którym ukazywały się teksty wybitnych osobowości
ze świata sztuki, polityki i biznesu, wypłynęła na szerokie wody świata
literackiego. Początkowo znana jedynie w środowisku tzw. Awangardy łomżyńskiej
(łomżyńscy poeci i literaci, którzy zrewolucjonizowali literaturę polską pisząc
bez używania polskich znaków), następnie jej wiersze zostały rozpropagowane we
wszystkich zakątkach świata poprzez kolportaż na bazarach i jarmarkach.

W późniejszym okresie powstały „chomik mały” i „jeż mały”. Już te dzieła
pokazały skalę geniuszu artystki. Jednak dopiero głośna „sroka mała” i „borsuk
mały” stały się katalizatorem wybuchu ogólnoświatowego zainteresowania
dokonaniami słynnej Łomżynianki. W wielu państwach świata jej wiersze stały się
słowami do nowych hymnów państwowych.

Dzięki twórczości literackiej maggpie, ocenia się, że obecnie około 98,7%
ludności świata uczy się języka polskiego, w szczególności gwary łomżyńskiej.
Jest to powodem, iż zdecydowana większość piosenek powstających na świecie
nagrywanych jest w gwarze łomżyńskiej, a MTV otworzyła nowy kanał „MTV Łomża”.

W każdym mieście świata stoi pomnik maggpie.

Maggpie ma jedną słabość. Jest nią atawistyczny pociąg do prostych i
nieokrzesanych mężczyzn. Z tego powodu często widywana jest w Białymstoku.




Temat: 25 - Skrytka listów do KAJTEK43
list WIELKANOCNY część 3
• Re: WIELKANOC!!!
kendo 18-04-2003 14:43 odpowiedz na list odpowiedz cytując

kajtek43 napisała:

> O?
> Zaskoczyłeś mnie z tą Skandynawią. Ja wciąż wyobrażam sobie te kraje jako
> Arkadię i miejsce, gdzie mogłabym żyć.

> ** Oczywiscie,zyc tu mozna bo warunki socialne sa zupelnie inne niz w
> Polsce - korzystniejsze,srodowisko naturalne czysciejsze,statuz samego
> zycia wiekszy.

> Zmieniła się nasza mentalność, to prawda, ciekawy jestem również, ile masz
> lat, bo od tego też zależy punkt widzenia )) po prostu mamy większą skalę
> porównawczą i pewien dystans.

> ** Nasza mentalnosc zmienia sie czesto,uwazam ja,gdy jestesmy mlodzi,nasze
> spojzenie na zycie ma inny wymiar,
> gdy wszyszlismy za maz (ozenilismy sie) tez zmieniamy nasz wymiar na zycie
> i jego zawartosc,gdy przestajemy pracowac szacujemy zycie zupelnie
> inaczej,mamy inny bagarz doswiadczen.

> ** a o swoich latkach tak oficjalnie nie napisze,siedzi we mnie jeszcze
> Polska natura z czasow mojej generacji,gdzie mowilismy ,ze mamy zawsz
> 18,gdy chcielismy isci do kina majac 16 lat,po osiagnieciu wieku
> dojrzalosci zaczelismy mowic ,ze mamy 25 lat i tak z tym < stempelkiem >
> zyje sie za do konca chyba swoich dni hi,hi,...

> Wiesz, ja widzę jeszcze jeden aspekt sprawy: ludzie za wszelką cenę chcą
> się "sadzić" jeden przed drugim, pokazać swój status i szlag ich trafia, gdy
> inny ma lepiej.

> ** Tak Szwedzi mowia otwarcie ,ze ich cecha narodowa jest osc,rywalizuja
> ze soba ciagle na wszystkich < polach > zyciowych.

> Miałem takiego kolegę w pracy, który w pewnym momencie odkrył, że zawsze
> będzie ktoś "lepszy", że nie da rady tak żyć w wiecznym wyścigu. Nie wiem
> dlaczego go to naszło, ale zwierzył mi się, że doznał jakiegoś oczyszczenia,
> wyzwolenia, nie wiem, jak to nazwać. Że człowiek tak dużo ma jeśli się
> zastanowi. On stwierdził, że jest jeszcze młody, zdrowy, ma kochającą żonę,
> że niepotrzebny mu wcale najnowszy model auta, bo to, które ma wystarczy do
> pracy, że bardzo lubi rower i jego żona także, że szczęśliwszy był na
> wczasach w Bukowinie, a inni musieli się pocić po kilkanaście godzin w drodze
> do Chorwacji i jeszcze się tam pochorowali ) Że istnieje dobra literatura i
> film....

> **Ludzie powinni sami siebie akceptowac,tz.akceptacja swojego statusu;
> zyciowego,moralnego.Mi powiedzial juz dawno temu,nasz sasiad ,ktory mial
> wasna firme; < Tobie kendo niczym nie mozna zaimponowac >
> cieszylam sie z tego co osiagneli,bylam im zyczliwa w kazdym calu,co nie
> mogli doswiadczyc od swoich < przyjacol >,az pewnego dnia stalo sie
> nieszczescie i poszli w konkurs,rodzina sie rospadla,mase pytan,jak wy to
> robicie ze macie tak;....chociaz,tez was zycie doswiadczylo w rozny sposob.
> Tak moze widzisz kajtek,ludzie sa czasami zaslepieni gonitwa za wiecej,nie
> umieja sie cieszyc tym co maja.

> Pozdrawiam Kajtek,,,,Zyczac Pieknych Swiat Wilkanocnych....




Temat: Wychowanie do agresji - Bratkowski o Niemcach !
Wychowanie do agresji - Bratkowski o Niemcach2
Niemiecki wybór
Problemem dla mnie najważniejszym pozostaje wyobraźnia normalnych Niemców, a
więc wybór tożsamości Niemiec. Wybór chyba wciąż niedokonany. Bo co rusz widać,
że znowu coś złego dzieje się z tą wyobraźnią. Dobrze widziana jest niechęć do
Ameryki, która po 1945 r. władowała w Niemcy kilkanaście miliardów dolarów
(tych wymienialnych na złoto!). A co gorsza, Niemcy nie rozmawiają z sobą o
sobie.
Niemcy nie były nigdy w swojej historii monopaństwem. Kiedy Karol Wielki ścinał
setki Sasów odmawiających chrztu, nie budował żadnej wspólnej Europy. Frankowi
nie wypadało ożenić się z Bawarką, tym bardziej z Saksonką. Późniejsze
cesarstwo było związkiem państw pod władzą cesarza, zaś u progu nowożytności
Prusacy byli obcy wszystkim innym Niemcom - nie lubiani, a czasem nienawidzeni.
Dziś stolicę zjednoczonych Niemiec przeniesiono niemal odruchowo do Berlina,
dawnej stolicy Prus. Nikt nie pamiętał, że w 1871 r. nawet na dworze
Hohenzollernów rozważano, czy stolicy zjednoczonych po prusku Niemiec nie
ulokować w Hamburgu, który byłby niemieckim Londynem i odgrywałby jego rolę w
dalszym rozwoju kraju.
Postępuje mitologizacja Prus. Teraz to w XVIII wieku niewinne Prusy budowały
kulturę niemiecką! Nie dziwi więc, że "Niemiecką myśl polityczną wieku
Oświecenia" przedstawiła rzetelnie Anna Wolff-Powęska, a nie żaden Niemiec.
Notabene literatura tej myśli pochodzi głównie z Hamburga i Getyngi. Za to
współczesny "klasyk historiografii" Thomas Nipperdey broni Prus.
W "Rozważaniach o niemieckiej historii" pisze o romantycznym nacjonalizmie.
Getyngę w ogóle pominął. I jakby nie wiedział, że to w Hamburgu Lessing tworzył
teatr niemiecki i że to z jego ust padły tam słowa: "My, Niemcy, jeszcze
narodem nie jesteśmy". A wbrew Nipperdeyowi "szacunek dla wojska" nie był
niemiecki. Był pruski. Do powstań Wiosny Ludów Niemcy sprowadzali polskich
oficerów. Jak widać, romantyczne "Niemcy, Niemcy ponad wszystko" znowu zamienia
się cichcem w "Prusy ponad wszystko".
Bismarck zapowiedział w 1862 r., że będzie jednoczył Niemcy krwią i żelazem.
Tegoż roku pobił małą Danię. W 1866 r. Prusy rozgromiły Austrię i - co się dziś
przemilcza - resztę Niemiec, Bawarię, Wirtembergię, Badenię, Hanower, Saksonię,
Hesję i inne, pomniejsze oporne państewka Niemiec. W 1870 r. Prusy zaatakowały
Francję. Hamburg był przeciw tej wojnie. Potem ze swym największym już
armatorem Europy, firmą Hapag, miasto było przeciw pierwszej wojnie światowej,
którą wszczęły sprusaczone Niemcy. Bo każda wojna niszczy statki i handel
morski. Hermann Ballin, szef Hapagu, przyjaźniący się z cesarzem Wilhelmem,
chciał przyjaźni z Anglią i zniesienia barier celnych.
Prusy uczyły Niemców agresji, pychy i pogardy. Von Treitschke, Prusak z wyboru,
uczył tego Niemców swoją historią Niemiec - pruską. Tak przygotowywano grunt
hitleryzmowi. Hitleryzm nie podbił Niemiec, to Niemcy zrodziły hitleryzm.
Niemcy, tak pokrzywdzeni w Wersalu, sami oddali władzę Hitlerowi i
przygniatająca ich większość entuzjastycznie go popierała. Z wielkim filozofem
Heideggerem włącznie. I nikt nie opowiedział do dziś, jak wychowano Niemców do
agresji. Ani jak Jürgena Stroopa, kata getta, nauczono pogardy dla Żydów,
akurat "plutokratów" Niemiec, a nie biednych chałaciarzy.

Niechciana historia niemieckiej demokracji
Po drugiej wojnie światowej to nie my, Polacy, przesunęliśmy granice. Zrobili
to alianci, żeby raz na zawsze zlikwidować Prusy, zarodek agresji i zbrodni. I
nadal pozostaje pytanie - kim chcą być Niemcy, na czym oprą swą tożsamość. W
konsekwencji - jaka będzie z nimi Europa. Odnoszę wrażenie, że Niemców nie
interesuje przeszłość ich własnych demokracji. Nie potrzebują tej legendy. Ich
dumą jest potęga cesarstwa, potem - Prus. Z całą ich pychą, która dziwnie
powraca. Nie odwołują się do tradycji Hamburga i innych wolnych miast
niemieckich: Frankfurtu, Lubeki, Bremy ani Getyngi, ośrodka rozkwitu myśli
niemieckiej i nauki.
Któż dzisiaj wie, że szydercze hasło na bramie Auschwitz "Arbeit macht frei"
parodiowało niemiecką dewizę wolności miejskiej "Stadtluft macht frei"
("Powietrze miejskie czyni wolnym") - w przeciwieństwie do "Landluft macht
eigen" ("Powietrze wiejskie czyni poddanym").
W Hamburgu nie dostałem historii wolnego miasta Hamburga.

Stefan Bratkowski
www.wprost.pl/ar/?O=49331



Temat: Nasz jynzyk
anita58 napisała:

> Czytajac w watku "Zielona Gora - Grünberg" o Gebirgsschlesisch (Arnold - moze
> umiescisz te wszystkie informacje w osobnym watku?) zastanawiam sie czy byly
> juz podjete proby utworzenia literackiego j.slaskiego. Mam na mysli cos na
wzor
>
> literackiego polskiego czy hochdeutsch czyli sztucznego tworu, bedacego
czescia
>
> wspolna wszystkich dialektow. Jezeli Niemiec z Pd mowiacy tylko swoim
> dialektem, nie dogada sie z Niemcem z Pn (tez mowiacy tylko dialektem) a mimo
> to udalo im sie stworzyc hochdeutsch, to czy my jestesmy gorsi? To, ze tu na
> forum pisze sie tylko o slaskim wystepujacym we wschodniej czesci Gornego
> Slaska, to - moim zdaniem - przypomina mi to troche powielanie polskich
> praktyk, ktore odrzucily wszystkie mniej polskie dialekty, by stworzyc wlasna
> polska gware. Mam rodzine mieszkajaca zaledwie 40km od Katowic (w kierunku
> Opola) i ich slaski juz nie jest tak polski jak tu, mimo, ze podobno tez
zostal
>
> spolonizowany.
> Taki literacki slaski mialby wade: bylby sztuczny, a to idealne zrodlo kpin
ze
> strony przeciwnikow Slazakow. Jednak mialby tez wiele zalet:
> 1. reprezentuje caly Slask,
> 2. uwzglednia dialekty, ktore zgodnie z wola "jedynie slusznej idei" mialy
> zniknac raz na zawsze,
> 3. odcina sie od tego slaskiego, ktory zostal wykpiony, wysmiany i
utozsamiany
> jako jezyk chamow i prostakow. Pomija slowa, ktore w dzisiejszej Polsce sa
> okresleniami smiesznymi, prymitywnymi a nawet wulgarnymi.
> 4. odcina sie od komentarzy, ze „slaski to tylko polska gwara”, bo
> w swym
> brzmieniu oddali sie od polskiego,
> 5. rozwoj tego jezyka nie oznacza zaniku poszczegolnych dialektow,
> 6. daje mozliwosc dogadania sie Slazakow z roznych regionow w slaskim a nie w
> polskim,
> 7. Bylby jezykiem "ponad" innymi dialektami. Jezykiem, w ktorym mozna pisac
> dziela literackie, tlumaczyc biblie, pisac pisma urzedowe i co najwazniejsze:
w
>
> tym jezyku można by uczyc w szkolach.
> Oczywiscie taki jezyk wprowadzano by w życie konsekwentnie lecz powoli.
>
> Wiem, ze w dzisiejszych czasach stworzono kilka opisow regul gramatycznych
> niektorych odmian slaskiego. Przypuszczam (!!), ze w okresie „powstanR
> 21; i
> idei „Freistaat Oberschlesien” mogly byc podjete takie proby. Pytan
> ie: czy
> jestesmy w stanie nadrobic zmarnowane 80 lat?
>
> Aha! A czy ten Gebirgsschlesisch to tez (zgodnie z wykresem ze strony
> republika.pl/silesia2/jezyki.html ) samodzielny jezyk zachodnioslowianski?

Witaj Anita!
Ja akurat nie jestem wystarczajaco przygotowany do podjecia sie tak trudnego
zadania, ale gdzies czytalem, ze posiadajcy odpowiednie kwalifikacje
jezykoznawca bylby w stanie skodyfikowac jezyk slaski w forme literacka w
ciagu kilku lat.Mozektos z forumowiczow zna lepiej ten temat?

Co do Gebirgschlesich to chyba byl juz dialekt niemiecki, ale tez za malo wiem
na ten temat.

Pyrsk - Arnold




Temat: Arabski Frankfurt
Targi książki we Frankfurcie już otwarte
Targi książki we Frankfurcie już otwarte

Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder i sekretarz generalny Ligi Arabskiej Amre
Mussa otworzyli wczoraj największe na świecie targi książki. Frankfurt jest dla
arabskich autorów okazją nie do przeoczenia. Tym bardziej że aż 40 proc.
ukazujących się w Niemczech tytułów to tłumaczenia, a autorzy z krajów, które
miały we Frankfurcie status gościa honorowego, na ogół odnotowują wzrost
sprzedaż swoich książek na świecie

Gościem honorowym na 56. Targach Książki jest świat arabski. Do Frankfurtu
przyjechało ponad 250 autorów i uczonych z 22 krajów Ligi Arabskiej. Wśród
wystawców zabrakło przedstawicieli Algierii, Iraku, Kuwejtu, Libii i Maroka, za
to wśród gości znaleźli się m.in. słynni poeci - Palestyńczyk Mahmud Darwisz i
Syryjczyk Adonis. - My, ludzie Zachodu i świata arabskiego, nadal postrzegamy
się przez pryzmat uprzedzeń i stereotypów - napisał w liście otwierającym szef
targów Volker Neumann. - Żeby je przełamać, musimy się zrozumieć, a literatura
może nam w tym pomóc.

Pomóc mają także liczne panele, dyskusje i spotkania autorskie, na których
poruszone zostaną aktualne problemy: cenzura, fundamentalizm, prawa człowieka,
rola kobiety w islamie czy sytuacja w Iraku. Targi objęto w tym roku wyjątkowym
reżimem bezpieczeństwa. W poniedziałek na frankfurckim lotnisku wstrzymano
samolot do Nowego Jorku. Ostrzeżenie o bombie na pokładzie na szczęście się nie
potwierdziło. Trwająca do niedzieli impreza ma przyjąć 300 tys. gości, a
organizatorzy liczą na wzrost frekwencji, która oklapła po zamachu z 11
września.

Arabska literatura jest w Europie ciągle mało znana mimo "efektu Mahfuza",
który wyciągnął ją z cienia dzięki literackiej Nagrodzie Nobla dla Egipcjanina
Nadżiba Mahfuza w 1988 roku. Niemieccy krytycy rzadko zauważają książki z
Orientu - ocenia libański dziennik "The Daily Star" - dlatego Frankfurt jest
dla arabskich autorów okazją nie do przeoczenia. Tym bardziej że aż 40 proc.
ukazujących się w Niemczech tytułów to tłumaczenia (w Wlk. Brytanii tylko 3
proc., a w USA - 2,8 proc.), a autorzy z krajów, które miały we Frankfurcie
status gościa honorowego, na ogół odnotowują wzrost sprzedaż swoich książek na
świecie. Nic dziwnego, bo 6 tys. 700 wystawców reprezentuje tu połowę świata -
111 krajów. Księgarze pokażą 350 tys. tytułów, z czego 20 proc. to nowości.

Frankfurt to okazja nie do przegapienia także dla Polski, która status gościa
honorowego miała już w 2000 roku. W świadomości masowego niemieckiego
czytelnika literatura polska ma się niewiele lepiej od utworów arabskich
pisarzy. W zorganizowanym niedawno przez stację ZDF plebiscycie na ulubioną
książkę w pierwszej setce nie znalazł się ani jeden tytuł autora znad Wisły. Do
zapełnienia tej luki próbują się przyczynić fundatorzy Nagrody im. Karla
Dedeciusa przyznawanej od 2003 roku najlepszym polskim i niemieckim tłumaczom.
W czwartek we Frankfurcie zostanie ogłoszona jej druga edycja.

W niedzielę, ostatni dzień targów, po raz 55. przyznane zostanie najważniejsze
wyróżnienie we Frankfurcie - Pokojowa Nagroda Księgarzy Niemieckich. Wśród jej
laureatów znajdziemy m.in. Susan Sontag (2003), Leszka Kołakowskiego (1977),
Władysława Bartoszewskiego (1986), a także pisarkę z Algierii Assię Djebar
(2000), która także przyjechała do Frankfurtu. W tym roku wyróżnienie i czek na
15 tys. euro otrzyma Węgier Peter Esterhazy.

źródło: gazeta.pl, Konrad Godlewski 05-10-2004