listy gończe Warszawa
Oglądasz posty znalezione dla frazy: listy gończe Warszawa
Temat: Grudzień 2004
List gończy ;)
Oto lista Mam z naszego wątku "W oczekiwaniu", o których brak wieści. Może coś
wiecie o którejś z nich?
Mamy, o których słuch zaginął:
1 AGNIESZKA_MA - Agnieszka, Warszawa, debiut!!!
2 MERY811 - Maria,30 l POznań, debiut!!!
3 SARA11 - 34 l, W-wa, debiut!!!
4 MATUSZKA2 - Grażyna, 35 l, Kraków, córka l. 6.5,
5 ODMIECIA - 27 l, Poznań, debiut!!!
6 SIEWONKA - Iwona, 33 l, Gliwice, syn ur. 1995, córka ur. 1999,
7 MUMINKOWA - Monika, 30 l, Warszawa, debiut!!!
8 ZONAKRZYSZTOFA - Joanna,28 l.,Ząbki k. W-wy,debiut!!!
9 MAJKAGRA - Majka, 33 l, spod Łodzi, syn ur. 1997,
10 DORKA1976 - debiut!!!,
11 PART22 - Weronika, 23 l, Warszawa, debiut!!!
12 ANOWIX - Iwona, 30 l, Szczecin, debiut!!!
13 KUAN - Ania, 29 l, Finlandia, debiut!!!
14 LARKIEWICZ -Aneta,27 l,Gawrolin,debiut!!!
15 JOA8 - Joanna, 28 l, Warszawa,
16 CANNARY - Warszawa, debiut!!!
17 GWYN3 - Asia, 33 l, Wrocław, debiut!!!
18 EWAZAK - Ewa, 28 l, drugie dziecko,
19 JAGGA - Agnieszka, 32 l, Warszawa, debiut!!!
20 KRABE - l. Wrocław,28 l, debiut!!!
21 MONIAXYZ - Monika, 25 l, Poznań, debiut!!!
22 VIOLKA30 - Szczecin, córeczka ur. 2000
23 EMILAP1 - Emila
24 JENNIFER1 - Dorota, Białystok, debiut!!!
25 ULIK81 - Ula, 32 l, W-wa, debiut!!!
26 DO_HALSZKI - Agnieszka, 32 l, córa ur. 1997, syn ur.1998,
27 OLEK73 - Ola, 31 l, Łódź, syn ur. 1996,
28 ALUC - 33 l, Warszawa, syn ur. 2002,
29 TAKASOBIEMAMA - Iwona, 30 l, drugie dziecko,
Temat: Grudzień 2004 - epizod II :))
List gończy
Oto lista mam, które towarzyszyły nam w oczekiwaniu na nasze maluchy, ale potem
ślad po nich zaginął. Ciągle czekamy...
1 AGNIESZKA_MA - Agnieszka, Warszawa, debiut!!!
2 MERY811 - Maria,30 l POznań, debiut!!!
3 SARA11 - 34 l, W-wa, debiut!!!
4 ODMIECIA - 27 l, Poznań, debiut!!!
5 SIEWONKA - Iwona, 33 l, Gliwice, syn ur. 1995, córka ur. 1999,
6 MUMINKOWA - Monika, 30 l, Warszawa, debiut!!!
7 ZONAKRZYSZTOFA - Joanna,28 l.,Ząbki k. W-wy,debiut!!!
8 PART22 - Weronika, 23 l, Warszawa, debiut!!!
9 ANOWIX - Iwona, 30 l, Szczecin, debiut!!!
10 LARKIEWICZ -Aneta,27 l,Gawrolin,debiut!!!
11 CANNARY - Warszawa, debiut!!!
12 GWYN3 - Asia, 33 l, Wrocław, debiut!!!
13 EWAZAK - Ewa, 28 l, drugie dziecko,
14 JAGGA - Agnieszka, 32 l, Warszawa, debiut!!!
15 KRABE - l. Wrocław,28 l, debiut!!!
16 MONIAXYZ - Monika, 25 l, Poznań, debiut!!!
17 VIOLKA30 - Szczecin, córeczka ur. 2000
18 JENNIFER1 - Dorota, Białystok, debiut!!!
19 ULIK81 - Ula, 32 l, W-wa, debiut!!!
20 OLEK73 - Ola, 31 l, Łódź, syn ur. 1996,
21 ALUC - 33 l, Warszawa, syn ur. 2002,
Wy nie wiecie, a ja wiem...
W ostatnich dniach odnalazła się Matuszka2, a tuz po niej Kuan!
Mam nadzieję, że niebawem ujawnia sie i tu!
Temat: Jak finansowałem Porozumienie Centrum
> Heathcliff Janusz Iwanowski Pineiro, obecnie ścigany listem gończym,
A propos "Scigany listem gończym", to on był. Okolo dwa lata temu telewizja
pokazala ścieganego listem gończym przed głównym wejściem do prokuratury w
Warszawie. Skarżył się reporterowi, że nikt w prokuraturze nie chce z nim gadać.
Dwa dni później była informacja, że Pinejro został jednak przesłychany i - nie
bardzo wiadomo za co - aresztowany na pół roku. Od tego czasu słuch o nim zaginął.
Wiecie coś na ten temat?
Temat: List gończy za bezdomnym! O p e r e t k a !!!
List gończy za bezdomnym! O p e r e t k a !!!
Oskarżony o znieważenie prezydenta RP 31- letni bezdomny Hubert H. nie stawił
się w sądzie, gdzie miał rozpocząć się jego proces; został za nim wysłany
list gończy. Proces odroczono do 26 września. Hubertowi H. grozi do trzech
lat więzienia. Do Sądu Okręgowego w Warszawie przybyło kilkanaście osób, m.
in. b. minister w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy Mieczysław Wachowski,
lider Nowej Lewicy Piotr Ikonowicz, członkowie partii młodzieżowych, którzy
chcą zaprotestować przeciwko niepotrzebnego - ich zdaniem - ścigania osoby
bezdomnej za obrazę polityka. Uważają oni, że proces jest niepotrzebny i jest
to zamach na wolność słowa i wypowiedzi.
Temat: Pozwany forumowicz-kolejny wydmuszek.....
Tu nawet i listy goncze rozsylali
LIST GONCZY - PROSBA DO FORUMOWICZOW IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
Gość: J S Mac 24.10.2002 18:37 zarchiwizowany
Od ponad miesiąca Paulina Kaczanow znieważa mnie, lży i zniesławia na tym
forum, wysuwając kłamliwe i urojone oskarżenia. Kilkakrotnie ostrzegalem ją e-
mailem, bu tego zaprzestala. Bez rezultatu. Musze wiec wystapic przeciw niej
na droge sadowa z art. 212 par.2 kk. Wszystkie osoby proszone sa o pomoc w
uzyskaniu jej adresu, miejsca pobytu lub tp. kontaktow umozliwiajacych
doprowadzenie jej przed oblicze sprawiedliwosci. Internet to wspanialy
wynalazek, ale w ręku osób nieodpowiedzialnych jest jak brzytwa w ręku malpy.
Nie wolno bezkarnie lżyć i poniżać innych osób. Każdego z Was jutro może
spotkać to samo. Moj adres internetowy: jerzyslawomir@hotmail.com
Temat: Ścigany listem gończym gangster wyrobił sobie p...
Ścigany listem gończym gangster wyrobił sobie p...
Przyznam, ze jak na policje polska, zlapac takiego gangstera to nic tylko
pogratulowac:) Mysle, ze osoba, ktora pisala ten artykulik malo wie na temat
zalatwiania wiz.. polecam lekture na stronie oficjalnej ambasady
amerykanskiej:)
Wize moze i dostal ale TURYSTYCZNA, gdyz do wizy imigrayjnej to jest dosc
daleka droga a otrzymac mozna ja nie w konsulacie w Krakowie a wszystkie
dokumanty jakie to sa wymagane zalatwia sie i sklada w ambasadzie w Warszawie
przy ulicy Piknej:))))
Usmialam sie...
Pozdrawiam,
Oj gazeta traci z dnia na dzien mysle w wielu oczach ludzi ja czytajacych
kiedy to takie bzdury sie czyta..
Gosia z Sosnowca :) Nadmieniam, iz gangstera nie znam ale wymagania na temat
wiz dobrze:)
Temat: Uczestnicy uroczystości na Placu Czerwonym przy...
Uczestnikom uroczystości na Placu Czerwonym
Kazimierz zatytułował ten wiersz "Na rozwiązanie Armii Krajowej"
Ja dam mu tytuł NA DZIEŃ ZWYCIĘSTWA W MOSKWIE
Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -
Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.
Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -
Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -
Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.
Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.
Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!.
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -
Specjalny odział śledczy: "przyłożyć do ścianki".
Temat: Powstanie Warszawskie
A na podsumowanie Kazimierz Wierzyński, władzom miasta z ulicą Gwardii Ludowej
i Osiedlem Świerczewskiego.
"Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -
Szubienica w Lublinie, Ojczyste Majdanki.
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.
Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -
Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -
Taniec w kółko: raz w oczy, a drugi raz w szczęki.
Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać.
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.
Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta.
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -
Specjalny oddział śledczy: "przyłożyć do ścianki".
Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta.
Za dywizję Rataja, Okrzei, Traugutta.
Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać wśród żołnierzy.
Na drogę niech go wezmą. Na sercu niech leży.
Temat: Poszukiwany....
Nooooo... poszukiwany... niekoniecznie z Warszawy
Może listy gończe rozesłać?
A co to znaczy "dobrze zbudowany"(?) Może mi ktoś powie, bo mam z tym problem...
Temat: Zaczyna się nowa wojna o solaria?
Zaczyna się nowa wojna o solaria?
Aż 150 tys. złotych wynoszą straty po sobotnim pożarze salonu kosmetycznego na
Pradze Północ.
Ogień pojawił się w pawilonie przy ul. Targowej ok. 2 w nocy. Gdy strażacy
przyjechali na miejsce, palił się już cały salon, a ogień zaczął się wdzierać
do sąsiedniego zakładu fotograficznego. Prawdopodobnie doszło też do eksplozji.
Strażacy zapanowali nad żywiołem, ale zakładu kosmetycznego nie udało się
uratować.
Sprawę wyjaśniają funkcjonariusze z praskiej komendy.
- Dla nas najważniejsze jest teraz poznanie przyczyn pożaru. Czekamy na opinię
biegłych w tej sprawie. Właściciel zeznał, że kilka miesięcy temu czuł opary
benzyny, którą ktoś miał mu wlewać do środka. - mówi jeden z oficerów. Policja
sprawdza też, czy sobotni pożar nie ma związku z gangsterską wojną o solaria,
która toczy się w Warszawie od przełomu lat 2003 i 2004. Chodziło o
zastraszenie konkurencji. Za większością tych zamachów stał Rafał Skatulski
ps. Szkatuła, który do dziś jest poszukiwany listem gończym.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_060109/warszawa_a_4.html
Które solarium spłonęło?
Temat: _Polski sąd: ______ekstradycja Irańczyka do USA
_Polski sąd: ______ekstradycja Irańczyka do USA
I to mi sie podoba , islamiste szmuglera do Guantanamo na wakacje wyslac
trzeba .
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3143903.html
Polski sąd: ekstradycja Irańczyka do USA dopuszczalna
PAP 02-02-2006, ostatnia aktualizacja 02-02-2006 14:40
Ekstradycja do USA obywatela W. Brytanii pochodzenia irańskiego,
podejrzewanego przez Amerykanów o sprzedaż do Iranu technologii wojskowych
wbrew embargu, jest dopuszczalna - uznał w czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie.
Decyzja sądu nie jest ostateczna, można ją zaskarżyć do sądu apelacyjnego.
Obrona zapowiedziała, że uczyni tak po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku.
Ali Asghar Manzarpour, poszukiwany międzynarodowym listem gończym, został
zatrzymany w lutym 2005 r. w Warszawie. Od roku przebywa w polskim areszcie.
USA ścigają go za próbę sprzedaży Iranowi jednosilnikowego samolotu, części
elektronicznych i stopu metali. W 2004 r. wyeksportował on z USA do W.
Brytanii samolot; potem wysłał go do Iranu. Według USA, zrobił to bez
potrzebnych zezwoleń, naruszając embargo nałożone na handel z Iranem.
Manzarpourowi w USA może grozić do 50 lat więzienia i 250 tys. dolarów grzywny.
Temat: Kuna,Żagiel,Ałganow-jakie przestępstwa popełnili??
Do Lista:
Czy zarzuty,które zaprezentowałeś są oficjalne,prokuratorskie?Czy to Twoje
przypuszczenia i wnioski.Gdzie one są sformułowane.W Białej Księdze to
czytałem,że Czempiński chciał "przekręcić" Ałganowa.
Trzeba odróżnić skandal polityczny od rzeczywistego,konkretnego przestępstwa.
To co piszesz o gazie to prawda,tylko umowy podpisywali premierzy,np.wicepremier
Goryszewski.Czy jest oficjalne śledztwo przeciwko niemu,list gończy?
Kontakty Kuny i Żagla z Ałganowem mogą być naganne moralnie,ale ja pytam o
przestępstwa kryminalne lub szpiegowskie.Poza tym co innego gdy kontakty takie
utrzymuje funkcjonariusz państwowy,a co innego osoba prywatna.
No więc jakie przestępstwa popełnili Kuna i Żagiel? Dlaczego nie siedzą
we więzieniu,tylko chodzą po ulicach Warszawy.
Rozumiemże nie wsadziła ich Piwnik,ale mogli to zrobić Kaczyński z Wassermannem,
Prokur.gener. i jego z-ca.Hę?To jak przemycały te jednorękie bandyty alkohol,
czy nie przemycały?
Nie jestem adwokatem diabła,ale ze mną można tylko k u n k r e t n i e !!
Temat: Slav =słowianin, slave=niewolnik.
Obleśny serwilizm Kwaśniewskiego:
SN: amerykański szpieg ma być ponownie sądzony
PAP 18-05-2004, ostatnia aktualizacja 18-05-2004 13:40
Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła we wtorek wyrok 5 lat więzienia dla
byłego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych ppłk. Zbigniewa Sz., skazanego
za szpiegostwo na rzecz wywiadu USA w latach 1993-1996. Sprawa wraca do I
instancji.
W maju 1999 r. dziennik "Życie" ujawnił, że w 1996 r. Urząd Ochrony Państwa
zdemaskował Sz., który w WSI był zastępcą szefa Biura Ataszatów Wojskowych.
Według gazety, ówczesne polskie władze, w tym prezydent Aleksander Kwaśniewski,
podjęły decyzję, iż szpieg nie stanie przed sądem. Zgodziły się tym samym na
wyjazd Sz. za granicę.
W 1999 r. jednak wszczęto śledztwo, a za Sz., który wyjechał do USA, wydano
list gończy. W 2003 r. Sz. wrócił do Polski po wystawieniu mu listu żelaznego
przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. W marcu tego roku WSO uznał Sz. za
winnego szpiegostwa i skazał go na 5 lat więzienia oraz degradację.
Temat: A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE.....:(
Prezydent amerykańskim pajacem :(
SN: amerykański szpieg ma być ponownie sądzony
PAP 18-05-2004, ostatnia aktualizacja 18-05-2004 13:40
Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła we wtorek wyrok 5 lat więzienia dla
byłego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych ppłk. Zbigniewa Sz., skazanego
za szpiegostwo na rzecz wywiadu USA w latach 1993-1996. Sprawa wraca do I
instancji.
W maju 1999 r. dziennik "Życie" ujawnił, że w 1996 r. Urząd Ochrony Państwa
zdemaskował Sz., który w WSI był zastępcą szefa Biura Ataszatów Wojskowych.
Według gazety, ówczesne polskie władze, w tym prezydent Aleksander Kwaśniewski,
podjęły decyzję, iż szpieg nie stanie przed sądem. Zgodziły się tym samym na
wyjazd Sz. za granicę.
W 1999 r. jednak wszczęto śledztwo, a za Sz., który wyjechał do USA, wydano
list gończy. W 2003 r. Sz. wrócił do Polski po wystawieniu mu listu żelaznego
przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. W marcu tego roku WSO uznał Sz. za
winnego szpiegostwa i skazał go na 5 lat więzienia oraz degradację.
Temat: Przekraczanie granicy /SK/przez niepełnoletniego..
Nie ma mowy o jakimkolwiek "uprowadzeniu" dziecka w obrębie Unii Europejskiej.
Oczywiscie, jak ktos porwie dziecko wbrew rodzicom to policja bedzie scigac na
takiej samej zasadzie na trasie Warszawa Gdansk.
Jeśli dziecko ma ze sobą swój dokument poświadczający obywatelstwo, to tak
jakby ich rodzice dali prawo podróżowania z tymi ludźmi, z którymi aktualnie
przebywa. Spokojnie możesz jechac z dziećmi, nikt Cie o nic pytac nie bedzie.
Nie mogą was nie wypuscic z kraju, bo jestescie pelnoprawnymi obywatelami UE.
Chyba, zeby ktos rozeslal za wami listy goncze. To zatrzymaja was rownie dobrze
na rogatkach Warszawy.
Temat: Ikony III RP
Ikony III RP
"Jeden z szefów Art-B Andrzej Gąsiorowski skontaktował się z redakcją "Życia
Warszawy", by oświadczyć, że nie zamierza wracać do Polski przez najbliższe
ćwierć wieku.
Rok temu Gąsiorowski mówił dziennikowi, że rozważa przyjazd do Polski, gdy
tylko wymiar sprawiedliwości przestanie go ścigać. Część zarzutów przedawniła
się już lata temu, a w lipcu 2006 r. miały ulec przedawnieniu dwa
najpoważniejsze. Pierwszy - wyłudzenia co najmniej 424 mln zł, i drugi -
kradzieży na szkodę Art-B 45 mln zł.
Tydzień temu gazeta opisała, że plany powrotu pokrzyżowała jednak nowelizacja
wydłużająca czas przedawnienia poważnych przestępstw o pięć lat. Zgodnie z
aktualnym stanem prawnym, zarzuty wobec Gąsiorowskiego przedawnią się dopiero
w lipcu 2011 r.
Po publikacji tego artykułu skontaktował się z dziennikiem sam aferzysta.
Dobrowolnie przedłużam sobie okres powrotu do Polski o dodatkowe 25 lat. Bez
względu na działania prokuratury nie przewiduję więc powrotu przed 2031 rokiem
- oświadczył.
Gąsiorowski jest ścigany międzynarodowym listem gończym, ale spokojnie żyje w
Izraelu, który odmawia jego ekstradycji - przypomina "Życie Warszawy".
Temat: Interesy działaczy LPR z Edwardem Mazurem
Interesy działaczy LPR z Edwardem Mazurem
"Życie Warszawy": Działacze LPR mieli udziały w spółce razem z Edwardem
Mazurem. Dziennik przypomina, że jest on aktualnie poszukiwany
międzynarodowym listem gończym za nakłanianie do zabójstwa byłego komendanta
głównego policji Marka Papały.*
"Życie Warszawy" dodaje, że udziałowcami spółki Hatrol, do której - zdaniem
prokuratury - wyprowadzono pieniądze Wielkopolskiego Banku Rolniczego, byli
między innymi Witold Hatka, Wojciech Wierzejski i Edward Mazur.
Zarzuty dotyczące wyprowadzania z WBR ponad 2,5 mln zł postawiono między
innymi Hatce, dziś posłowi LPR. Zdaniem śledczych, gotówka została przelana
do założonej przez niego firmy Hatrol. Z dokumentów, do których dotarł
dziennik wynika, że udziałowcami Hatrolu byli między innymi Wojciech
Wierzejski i Wielkopolski Bank Rolniczy. Z kolei udziałowcem tego banku była
Bakoma-BIS, będąca własnością Edwarda Mazura i ówczesnego posła PSL Zbigniewa
Komorowskiego.
Temat: Potencjal malego miasta
a jak sie w googlach grafice wpisze legionowo
to albo takie przystojniaki albo poszukiwane listami gonczymi wyswietla
www.warszawa.policja.gov.pl/?page=Structure&id=18&pid=141
www.ksp.waw.pl/?page=Structure&id=18&pid=159
Temat: Dorn o Cimoszewiczu
Ludwik Dorn - kto to jest?
Notka na jego temat z Wikipedii:
"Ludwik Dorn (ur. 5 czerwca 1954 r. w Warszawie) socjolog, polski polityk,
publicysta.
W 1978 r. ukończył socjologię na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu
Warszawskiego. W początkach lat siedemdziesiątych związał się z opozycją
antykomunistyczną. Od 1972 r. uczestniczył w niezależnych spotkaniach
organizowanych przez środowisko seniorów I Warszawskiej Drużyny im. Romualda
Traugutta "Czarna Jedynka" Od września 1976 działał w KOR; od 1977 był
współpracownikiem redakcji podziemnego pisma "Głos" Od września 1980 członek
NSZZ „Solidarność” i KSR "Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość". Po 13 grudnia
1981, ścigany listem gończym, uniknął aresztowania. Po przełomie 89 r. – od
lutego 1991 do listopada 1991 – kierował Zespołem Analiz w Kancelarii Prezydenta
RP Lecha Wałęsy. Od początku lat dziewięćdziesiątych był członkiem Porozumienia
Centrum (od 1992 do rozwiązania partii był wiceprezesem PC). Jest jednym z
założycieli PiS (jest wiceprezesem partii).
Poseł na Sejm III i IV kadencji. W wyborach w 2001 został wybrany w okręgu
wyborczym numer 20 składającym się z powiatów grodziskiego, legionowskiego,
nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawskiego
zachodniego i wołomińskiego. Od XII 2002 jest Przewodniczącym Klubu
Parlamentarnego PiS"
Tera krótki quiz:
- Jaki jest jego dorobek naukowy lub zawodowy przed 1989 rokiem?
- Co on potrafi robić? i pytanie za 100 punktów :
Co ten człowiek robi w Sejmie? Kto go tam wybrał? W uznaniu jakich zasług?
Temat: Dlaczego moge byc dumny z tego że jestem polakiem
Dlaczego moge byc dumny z tego że jestem polakiem
1. W Warszawie (stolica polski) podczas polowania na tygrysa policjant
zastrzelił weterynarza
.....
278. rząd realnie rozpatruje mozliwość wprowadzenia akcyzy na płyn do
spryskiwaczy (twierdząc że spożycie wzrasta przez co jest narażony na straty
skarb państwa)
279. prokuratura wszczyna śledztwo i wysyła listy gończe za menelem który
obraził grubym słowem prezydenta RP
280. kolejne śledztwo prokuratorskie. Czyżby psia kupa na chodniku była
naszym
kolejnym nietykalnym symbolem narodowym?
Jerzy Urban komentował: - A może pani jest miłośnicą psów i razi ją to, że
flaga tak marnego kraju jest wkładana w tak szlachetne wydzieliny?
....
387. We Wrocławiu gościu jest aresztowany bo kiedyś mu skradli paszport. i
niewazne
jest że nawet prokuratura mu wierzy...
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3357860.html
....
451. ponoc profesor (ciekawe kto mógł takiemu... nadać ten tytuł), i
wiceminister edukacji publicznie nazywaja teorie ewolucji "naukowym
kłamstwem" i postuluja wprowadzenie do programów nauczania "kreacjonizmu"
452. cytacik z podręcznika zaaprobowanego przez MEN ...
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=50861129....
super! "Polska! mieszkam w Polsce..."
Temat: Proces warszawskiego dziennikarza
Gość portalu: hogan napisał(a):
> a ja wam mowie ze dobrze mu zrobili czegos sie nauczyl.pan
> redaktor warszawy przyjechal i obraza kogo popadnie bo kto on
> nie jest.,marzy mu sie ze jak w kryminalach beda poszukiwac
> zlodzieja po odcisku buta(adidas z pewnoscia)
Świete słowa. Najpierw obraża się policjanta, a potem Ojca Świętego.
Dziennikarzyny za dużo sobie pozwalają. A poza tym jakie dla niego ma być
odszkodowanie? Za co? Za to,że naraził skarb państwa na niepotrzbne wydatki z
tym listem gończym i procesem? To jemu powinni wlepić karę grzywny z nawiązką na
aparat sprawiedliwości, ciagle upokarzany i biedny. Gdyby nie policja nie byłoby
programu 997 i Fajbusiewicza. A tego przeciez nie chcemy. Czy ktoś słyszał by
Michał powiedział o policjancie" idiota, albo kretyn?! Nikt. Bo Michał ma
wszystkie klepki i wie ze nire wolno zadzierać z władzą ani jej obrazać.
Temat: NO I SIĘ ZACZĘŁO
Gość portalu: Emeryt napisał(a):
> A przy okazji pytanko. Czy jak prezydentem zostanie pan Lech Kaczyński to mogę
> liczyć na rewaloryzację?
>
===
Szanowny Panie!
Wprawdzie partia stowarzyszenia ptactwa wodnego obiecuje nadejście "prawa", a
nawet "sprawiedliwości", to jednak:
- jak do tej pory nie udało się prokuraturze ustalić miejsca pobytu "prawa";
- sąd okręgowy w Warszawie wysłał list gończy za "sprawiedliwością";
- do dziś nie odnaleziono jeszcze skradzionego przez braciszków księżyca;
- waloryzacja świadczeń... proszę o następny zestaw pytań.
Pozdrawiam.
Temat: Warszawska, świąteczna specjalność?
Warszawska, świąteczna specjalność?
Z policyjnych statystyk wynika, że w tym roku święta Bożego Narodzenia minęły
wyjątkowo spokojnie, chociaż było bardzo dużo awantur domowych.
Stołeczni policjanci byli w te święta wzywani aż pięć tysięcy razy, żeby
uciszyć kłócących się domowników i imprezującą w mieszkaniach młodzież.
Średnio w ciągu weekendu funkcjonariusze dostają kilkaset podobnych zgłoszeń.
– Dostaliśmy natomiast zdecydowanie mniej zgłoszeń o popełnionych
przestępstwach. Było ich mniej niż przed rokiem, niż w przeciętny weekend –
mówi Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.
W ręce policji wpadło 342 przestępców przyłapanych na gorącym uczynku, w tym
136 poszukiwanych listami gończymi. Funkcjonariusze odnotowali 33 rozboje, 169
kradzieży i 124 kradzieży z włamaniem. Policjanci z drogówki, którzy pilnowali
bezpieczeństwa na trasach wylotowych, zatrzymali 133 pijanych kierowców. –
Było też znacznie mniej wypadków drogowych niż rok temu – dodaje Kędzierzawska.
Od piątku do poniedziałku w Warszawie i okolicznych powiatach doszło do 24
wypadków, w których ranne zostały 52 osoby, a jedna osoba zginęła. Natomiast w
2004 roku w okresie świąt Bożego Narodzenia policja odnotowała 41 wypadków
samochodowych. Ranne zostały w nich 43 osoby, a dziewięć poniosło śmierć.
/ŻW/
Temat: patriotyzm!
Dlaczego jestemdumny z tego że jestem Polakiem
1. W Warszawie (stolica polski) podczas polowania na tygrysa policjant
zastrzelił weterynarza
.....
278. rząd realnie rozpatruje mozliwość wprowadzenia akcyzy na płyn do
spryskiwaczy (twierdząc że spożycie wzrasta przez co jest narażony na straty
skarb państwa)
279. prokuratura wszczyna śledztwo i wysyła listy gończe za menelem który
obraził grubym słowem prezydenta RP
280. kolejne śledztwo prokuratorskie. Czyżby psia kupa na chodniku była naszym
kolejnym nietykalnym symbolem narodowym?
Jerzy Urban komentował: - A może pani jest miłośnicą psów i razi ją to, że
flaga tak marnego kraju jest wkładana w tak szlachetne wydzieliny?
Temat: Dlaczego GW nie informuje o Abrahamie Goldmanie??
Dlaczego GW nie informuje o Abrahamie Goldmanie??
Dlaczego nigdzie w GW nie ma sensacyjnej wiadomości o ukrywającym się w
Polsce, a poszukiwanym listem gończym w Australli za oszustwa, defraudacje i
inne przestępstwa Abrahamie Goldmanie??!!!!
W Warszawie zajmuje się handlem nieruchomościami a Australia zwraca się o
ekstradycję, która na razie jest niemożliwa.
Temat: pozbycie sie obywatelstwa!!!
jasiubleep napisał:
> Tez probowalem, ale sobie odpuscilem. To jest paranoja. Nie uwazam sie juz w
> zadnym stopniu za Polaka, ale za Brytyjczyka pochodzenia polskiego. Ale coz,
> Polsza traktuje ludzi jak chlopow panszczyznianych przywiazanych do ziemi.
> Konsul powiedzial, ze moje dzieci (urodzone z matki angielki bez zadnych
> polskich nalecialosci) tez maja wystapic o polski paszport.
>
> Kto mi wytlumaczy te logike?
Logika jest taka, że Warszawie się roi, starym zwyczajem, że musisz jej słuchać. Nie musisz. Jeśli
twoich dzieci nie ma w polskiej ewidencji ludności, to możesz to kompletnie olać. Co ci zrobią,
wystąpią o ekstradycję za nieprzedłuźenie paszportu? Roześlą listy gończe, źeby nie uznawano twojego
paszportu brytyjskiego? Kompromitacja i śmiechu kupa.
Temat: Czeczeńskie bajki
kiedyś spotkałem na przystanku autobusu nocnego 2 ludzi jak na moje oko
pochodzących z kawkazu i mówili po rosyjsku poczęstowałem ich tabaką i piwem oni
mnie papierosem,zapytałem się skad są oni mówią Bamut :),ti pytam się co tu
robia i tak dalej,tak więc studjowali na Politechnice Warszawskiej i leczyli się
z postrzałów w polskim szpitalu wojskowym,jeden z nich był ścigany federalnym
listem gończym,potem na pożegnanie powiedział że odrazu widać że nie jestem
polakiem bo polak nigdy by nie poczestował szczerze czeczena piwem.pozdrawiam
(było to jakieś 2/3 lata temu w warszawie.
Temat: Jestem Bromski, a logo PiS to mój znak
Ludzie z Ursynowa i Wilanowa uciekajcie !!!!
W sobotę 7.10.2006 rozdawano na Ursynowie Północnym bezpłatną gazetę "Goniec
Warszawski". Na str. 1 oraz 12 jest tam artykuł "Jasnogórskie śluby Narodu
Polskiego" o ślubach z 26.08.1956. Autorem jego jest prof.dr Paweł Bromski.
Gazeta jest wydawana przez Ars Politica sp. z o.o., na podstawie jej treści
można się domyślać, że jest powiązana z LPR. Podobno P. Bromski ma w tych
wyborach kandydować do Rady Warszawy z list LPR.
Temat: kradzieże samochodów
kradzieże samochodów
"Gazeta" napisała (29.01.2003, że poszukiwany listem gończym od trzech lat
podejrzany, m.in. o gwałt, został ujęty dopiero po publikacjach "Gazety".
Dotychczas policja w tej sprawie była bierna. Bierność policji jest totalna
w stosunku do złodziei samochodów. W ub. roku w Warszawie skradziono ponad
11 tys. aut - znaleziono 302 (dane KSP). W tym tygodniu skradziono moje auto
więc zetknąłem się z procedurami stosowanymi w takich sprawach. Są one
proste, czterostopniowe: 1/ telefoniczne przyjęcie zgłoszenia kradzieży
przez dyżurnego komisariatu; 2/spisanie faktu kradzieży na komisariacie (dwa
formularze); 3/postępowanie wyjaśniające prowadzone przez wyznaczonego w
komisariacie policjanta (kolejnych kilka papierków); 4/umorzenie
postępowania przez prokuratora. Zajmuje to około miesiąca. Żaden z wyżej
wymienionych urzędników państwowych nie kiwnie nawet palcem aby poszukać
skradzionego samochodu. Czterech ludzi pisze papiery zamiast szukać
złodziei. Absurdalna opłacana z budżetu państwa bierność. Ręce opadają.Co
robić?
Temat: Szef żoliborskiej delegatury biura bezpieczeńst...
Szef żoliborskiej delegatury biura bezpieczeńst...
Nie pierwsza i nie ostatnia świnia, która czerpała z koryta.
Akurat w tej materii "czerwoni" nie różnią się jak widać
od "czarnych - międzyparafialnych". polski system informacji
jest tragiczny. Zapada wyrok, człowiek nadal jest naczelnikiem.
To powinien być automat. Ale skoro w Wesołej szukali takiego
jednego małego człowieczka niejakiego jana Rocha St.
poszukiwanego listem gończym warszawskiego sądu, a on spokojnie
prowadził hurtownię napojów, w której popijali piwo ( i nie
tylko, bo jeszcze między innymi serwował podróbę - rzekomy
koniak "Armaniac") i policjanci i straż miejska i jeden
niedoszły na szczęście minister sprawiedliwości - prokurator
Prokutatury Okręgowej w Warszawie, to nic mnie nie jest w stanie
zdziwić, nawet to że nie żyjący już oszust, mąż znanej adwokat -
Jacek O. miał z jednej daty i z jednej godziny dwa różne
zaświadczenia z Centralnegho Rejestru Skazanych, według
jednego " nie figurował" według drugiego jak najbardziej, bo za
perswadowanie lokatorowi przy pomocy łopaty dostał rok w
zawiasach.
Temat: Odszkodowania dla Zydow. Ciag dalszy.
Jak do tej pory sukcesy reprywatyzacji przekształciły mnie ze skrajnego
zwolennika w skrajnego przeciwnika tego pomysłu. Mój ojciec też ma prawa do
ziemi "skolektywizowanej" w moim intersesie leży więc popieranie
reprywatyzacji. Ale, ... spośród spraw które znam żadna nie została
przeprowadzona zgodnie z prawem. Kamienice w Warszawie zwraca się niewiadomo
komu bo napewno nie właścicielom. Większość przypadków to czysty kryminał. Ta
sprawa jest tak korupcjogenna, tak że nawet sądy II instancji są głuche i
ślepe na ewidentnie dyskwalifikujące uchybienia. Giną dokumenty sądowe,
wręczane są łapówki, ba nawet wymuszane są łapówki! Jest to karykatura
sprawiedliwości. Wygląda to tak żałośnie że ja rezygnuje. Sodoma i Gomora a
wszystko paranoicznie w imię sprawiedliwości. Zastanawiam się tylko czemu tak
głośno krzyczący o sprawiedliwość panowie nie wpłyną na rząd w Izraelu aby
wydał ściganego międzynarodowym listem gończym szefa ArtB, który wraz ze
skradzionymi pieniędzmi z Polski inwestuje w Izraelski przemysł.
Sprawiedliwość przecież powinna mieć jedną twarz.
Temat: Interesująca sprawa z tym Ikonowiczem
Interesująca sprawa z tym Ikonowiczem
"List gończy - wraz z postanowieniem o areszcie - wydał w maju tego roku Sąd
Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, bo polityk kilka razy nie stawiał się na
kolejne rozprawy." GW.
Od maja? Hmm.
Od maja nasza dzielna policja nie jest w stanie chmyza aresztować.
Pradowodobnie ukrywał sie przez ten cały czas na jakiejs rewoluczyjnej melinie.
Albo w przbraniu kobiety z brodą spał na dworcu w Koluszkach.
Może zaszył sie w knyszyńskiej dżungli gdzie niczego nieświadom Babariba
raczył go płodami tamtejszych alembików.
A może po prostu - po wstepnym oszacowaniu energii naszych organów - mieszkał
spokojnie w swoim własnym mieszkaniu?
Temat: Zmiana powietrza..........
O Montrealu pod Gostyninem nie słyszałem, ale wiem, że w Warszawie skończył się
Wersal, od kiedy zawitał tam Lepper. Pozostały za to Włochy. ;-)) Będąc zatem
przy słonecznej Italii pragnę zapytać, czy nie wybrałbyś się do Rzymu? Tego
wirtualnego oczywiście. :-)) Obiecuję, że nie padną słowa: "To forum Rzym się
nazywa, kładę areszt na waszeci". Zresztą od aresztów mamy Rzecznika, choć to
ja wysyłam ostatnio listy gończe. ;-)) Zapraszam więc Was razem, żebyście sobie
podyskutowali, czy lepiej mieszkać w Montrealu pod Gostyninem, czy w Płocku nad
Wisłą. ;-))
Temat: Prezentacja kandydatów PO do europarlamentu
Behemot sięgnąć trzeba do akt sprawy z 1994 lub 1995 roku Prokuratury w
Skarzysku Kamiennej.Zobaczyć tam można i przeczytać jak Pan Doktor kupił brykę
(Fiat Cupe) za 1/4 kasy(27.000.000) od żołnierza Nikosia-Skotarczyka.Dziwne bo
żołnierz ten w tym czasie był poszukiwany mmiędzynarodowym listem gończym.Jak
sprzedał Panu Doktorowi to cudo w Hotelu Forum w Warszawie do dziś nie
wiadomo.Może Pan Doktor kupił od jego ducha ale jak duch się podpisał na umowie?
Rejestracja była z RPA ,a fura rejestrowana na kradzionym kanadyjskim
dowodzie.Pan Doktor ubezpieczył to w "Warcie"Kielce na 700.000.000 zł
(ówczesnych milionów złotych).Zaraz mu ten samochodzik ukradli.Czy Warta
wypłaciła pieniądze chyba tak bo Doktor startował na senatora a jak by był
karany to by nie mógł. Jeżeli do tej pory w takim tempie zarabiał to nie dziw
się,że i chatka i autko.
Temat: Urzędnik w podwójnej roli
CALA PRAWDA I TYLKO PRAWDA...niezaleznie of faktu,czy ktos namowil sympatyczna
pare Kinge I Mariusza do napisania tego artykulu,to fakty pozostaja
faktami...architekt zostal urzednikiem ok...wspolpracowal przy projekcie
ok...projekt jest fajny ok...o co ten wrzask?? ( za chwilke dokladnie wyjasnie
o co) jezeli bylby to lekarz,to racji zawodu..mogl leczyc wczesniej obecnego
petenta...prawnik prowadzic komus sprawe...murarz budowac dom...TO DOBRZE,ZE
DOBRY ARCHITEKT jest szefem tego wydzialu...a co moze TRZOS??!!
Ale do rzeczy!! Kielecka Echo nie chce niczego budowac!!Jej projekty to smiech
na sali!!Chodzi tylko i wylacznie o blokowanie ECE wszelkimi prawnymi ale
przedewszystkim POZAPRAWNYMI sposbami,jak nieuczciwy lobbying,pomowienia,proby
zastraszania,sznurki w Warszawie z koncami w Szczecinie..itd itp.Blaszany
moloch Galaxy to twor na miare ich wyobrazni i cynkciarskiej mentalnosci
kielickich szulerow,ktorzy coprawda dorobili sie milionow,ale mentalnosc
pozostala ta sama....najtansze materialy,psujaca sie klimatyzacja,nie placenie
wykonawcom,to tylko niektore przymioty tej holoty..to kolesie miedzy innymi
poszukiwanego listem gonczym A.Grochulskiego ( Afera paliwowa,VAT,Pomerania
iDom Ksiazki)ludzie okreslonego srodowiska i okreslonych mozliwosci...ale to za
malo aby stac sie europejskim deweloperem.Coz kazdy orze jak moze,ale mam
gleboka nadzieje,ze ekspancja tych panow z Kielc w naszym miescie ma sie ku
koncowi.
Temat: gdzie jest stokłosa?
Śledczy nie wiedzą, gdzie jest żona Henryka Stokłosy - dowiedział się "Nasz
Dziennik". Anna, żona poszukiwanego listem gończym Henryka Stokłosy, miała - jak
zakładano w czynnościach prowadzonego śledztwa - doprowadzić policjantów na trop
męża.
Choć sama nie ma statusu podejrzanej, zamierzano, w ramach czynności
operacyjnych, objąć ją tzw. policyjnym ogonem. Wszystko wskazuje jednak na to,
że policjanci stracili kontakt z kobietą - twierdzi gazeta.
Według informatorów "ND", nie ma jej już w Śmiłowie od blisko tygodnia.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga chce sprawdzić, gdzie przebywa obecnie. -
Żony Henryka Stokłosyszukaj nikt nie widział od tygodnia. Wszystko wskazuje na
to, że zaniedbano sprawę i stracono z nią kontakt - taką informację przekazał
wczoraj "Naszemu Dziennikowi" jeden z pilskich policjantów.
/interia/
Temat: BUAHAHAHAHAHAHAHA :DDDDDD
W sobotę 7.10.2006 rozdawano na Ursynowie Północnym bezpłatną gazetę "Goniec
Warszawski". Na str. 1 oraz 12 jest tam artykuł "Jasnogórskie śluby Narodu
Polskiego" o ślubach z 26.08.1956. Autorem jego jest prof.dr Paweł Bromski.
Gazeta jest wydawana przez Ars Politica sp. z o.o., na podstawie jej treści
można się domyślać, że jest powiązana z LPR. Podobno P. Bromski ma w tych
wyborach kandydować do Rady Warszawy z list LPR.
Temat: Zgubiła go miłość do futbolu.:):):)
Zgubiła go miłość do futbolu.:):):)
Dwoma listami gończymi poszukiwany był Rober K. W 1994 roku otrzymał on
przepustkę z Zakładu Karnego w Białołęce, gdzie odbywał karę 3,5 roku
pozbawienia wolności za włamanie. Z udzielonej przepustki już nie powrócił.
Od tego czasu ukrywał się, posługiwał się danymi personalnymi kolegów.
Kilkakrotnie policjanci organizowali na niego zasadzki, jednak unikał
zatrzymania. Uzyskane ostatnio informacje wskazywały, że poszukiwany jest
zaangażowany w rozgrywki Ligi Szóstek Piłkarskich. Podczas meczu ligi szóstek
w Warszawie przy ul. Kazimierzowskiej policjanci rozpoznali Roberta K – jak
się okazało był on kapitanem jednej z drużyn. Grał z nr 10. W przerwie meczu,
kiedy kapitan drużyny zszedł z boiska funkcjonariusze obezwładnili go i
zatrzymali. Ponownie trafił do Zakładu Karnego w Białołęce, gdzie pozostało
mu do odsiadki jeszcze 2 lata i 9 miesięcy. Za to, że w terminie nie wrócił z
przepustki zatrzymanemu grozi jeszcze do 12 miesięcy pozbawienia wolności.
To sie nazywa milosc do futbolu:) hehehe
Temat: Miales chamie zloty rog...
Miales chamie zloty rog...
a w sumie robi to co najlepiej potrafi, genetyczna predyspozycja - tak jest
juz zakodowany.
Kaucja za Gołotę
(...)Andrzej Gołota odpowiada przed sądem w Sopocie za to, że w październiku
ubiegłego roku pobił przed jednym z sopockich hoteli Jarosława T.,
producenta reklam z Warszawy. Grozi mu od trzech miesięcy do pięciu lat
więzienia. Proces rozpoczął się w marcu 2003 r. Bokser nie przyznał się do
winy. (...)
(...)Incydent w Sopocie to nie pierwsza kolizja boksera z prawem. W 1997 r.
gdański Sąd Apelacyjny wydał wyrok skazujący Gołotę na rok więzienia w
zawieszeniu na trzy lata za rozbój. Sąd w Gdańsku zmniejszył wyrok, który
wcześniej wydał sąd we Włocławku, skazujący boksera na dwa lata więzienia w
zawieszeniu na trzy lata. (...)
(...)Gołota miał problemy także w USA. W 2002 r. ścigany był tam listem
gończym, gdyż nie stawił się po raz drugi na rozprawę sądową w sprawie o
podawanie się za policjanta.
www.wprost.pl/ar/?O=46952______________________-
Temat: Jutro w gazecie Gazeta
Jutro w gazecie Gazeta
Podobno dalszy ciag listow wiernych z parafi St Maximilian Kolbe,ujawniajace
praktyki zlodziejskiego kleru wiadomo jutrzejsze wydanie zginie z pulek dosc
szybko,co niejedni Oblaci mowia nie kupujcie gazety poniewaz glosi herezje
kupujcie Dziennik i Gonca posrednik,tam zawsze sa dobre informacje nie zawsze
prawdziwe.Az przkro w sklepach patrzyc jak ludzie deptaja walajace sie na
podlodze Dziennik i Gonca oszczedzajcie Kanadyjskie lasy.Nowym wydawca
Dziennika z woli ksiedza Blazejaka zostala niejaka Jedlewska o jej goscinnych
wystepach w Warszawie sa juz legendy Levinska by mogla jej czyscic buty.
Temat: Polska demokracje made in USA czyli Mafia u wladzy
Polska demokracje made in USA czyli Mafia u wladzy
"Z prezydenckiego pałacu zniknęła księga wejść i wyjść z 1997 r.
Co w 1997 roku w Pałacu Prezydenckim robili ludzie poszukiwani listami
gończymi czy biznesmeni powiązani z mafią? Nie wiadomo, bo księga wejść z
tego okresu zaginęła - pisze "Życie Warszawy".
Z informacji gazety wynika, że wśród osób wchodzących w 1997 roku do Pałacu
Prezydenckiego był m.in. skazany przed laty za morderstwo i ułaskawiony przez
Aleksandra Kwaśniewskiego Peter Vogel.
Kancelarię odwiedzali w tym roku również Edward Mazur, aktualnie poszukiwany
międzynarodowym listem gończym za nakłanianie do zabójstwa byłego komendanta
głównego policji Marka Papały, czy też Włodzimierz Wapiński, zamieszany w
aferę dotyczącą budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza.
Dziennik pisze także, że gośćmi pałacu byli też wtedy Andrzej Kuna i
Aleksander Żagiel, biznesmeni znani m.in. z doprowadzenia do spotkania Jana
Kulczyka z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem, dotyczącego polskiego
rynku energetycznego. W czasie tej rozmowy Kulczyk miał się powoływać na
kontakty z prezydentem.
Co robili w pałacu? Kogo odwiedzali Vogel, Mazur, Kuna czy Żagiel? -
zastanawia się "Życie Warszawy". Nazwisko każdego z nich, podobnie jak cel
wizyty, musiały być wpisane do księgi wejść i wyjść. I pewnie były, ale nikt
tej księgi od dawna nie widział.
Wszystko zaczęło się od skierowanego przez gazetę do prezydenckiego Biura
Informacji i Komunikacji Społecznej pytania o to, czy w 1997 r. gościem
Aleksandra Kwaśniewskiego był Tadeusz Piwowar. Dziennik chciał się
dowiedzieć, czy jego nazwisko figuruje w księdze wejść i wyjść. Piwowar to
bliski znajomy polityków SLD m.in. Krystyny Łybackiej.
Archiwum Prezydenta RP nie posiada w swoim zasobie księgi wejść i wyjść do
Pałacu Prezydenckiego z roku 1997 - powiedział "Życiu Warszawy" wicedyrektor
BIKS Marcin Rosołowski. Co się stało z księgą? Tego nie wiadomo. (PAP)
Więcej: Życie Warszawy - Z prezydenckiego pałacu zniknęła księga wejść i
wyjść z 1997 roku "
Jak czytamy, demokracja w Polsce nie ma naprawde nic wspolnego ze slowem
DEMOKRACJA, nie tylko Gliwice, ale cala Polska jest rzadzona przez kacykow
mafijnych.
Jesli ta demokracje chce Polska na Bialorusi wprowadzic, to niech sie lepiej
swoje paluszki dzie indziej wloza.
Temat: Apokalipsa madchodzi?
towarzystwo Kwaśniewskiego
Kogo gościł Kwaśniewski w Pałacu?
2006-03-23 03:18
Co w 1997 roku w Pałacu Prezydenckim robili ludzie poszukiwani listami gończymi
czy biznesmeni powiązani z mafią? Nie wiadomo, bo księga wejść z tego okresu
zaginęła - pisze "Życie Warszawy"
Z informacji gazety wynika, że wśród osób wchodzących w 1997 roku do Pałacu
Prezydenckiego był m.in. skazany przed laty za morderstwo i ułaskawiony przez
Aleksandra Kwaśniewskiego Peter Vogel.
Kancelarię odwiedzali w tym roku również Edward Mazur, aktualnie poszukiwany
międzynarodowym listem gończym za nakłanianie do zabójstwa byłego komendanta
głównego policji Marka Papały, czy też Włodzimierz Wapiński, zamieszany w aferę
dotyczącą budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza.
Dziennik pisze także, że gośćmi pałacu byli też wtedy Andrzej Kuna i Aleksander
Żagiel, biznesmeni znani m.in. z doprowadzenia do spotkania Jana Kulczyka z
rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem, dotyczącego polskiego rynku
energetycznego. W czasie tej rozmowy Kulczyk miał się powoływać na kontakty z
prezydentem.
Co robili w pałacu? Kogo odwiedzali Vogel, Mazur, Kuna czy Żagiel? - zastanawia
się "ŻW". Nazwisko każdego z nich, podobnie jak cel wizyty, musiały być wpisane
do księgi wejść i wyjść. I pewnie były, ale nikt tej księgi od dawna nie
widział.
Wszystko zaczęło się od skierowanego przez gazetę do prezydenckiego Biura
Informacji i Komunikacji Społecznej pytania o to, czy w 1997 r. gościem
Aleksandra Kwaśniewskiego był Tadeusz Piwowar. Dziennik chciał się dowiedzieć,
czy jego nazwisko figuruje w księdze wejść i wyjść. Piwowar to bliski znajomy
polityków SLD m.in. Krystyny Łybackiej.
- Archiwum Prezydenta RP nie posiada w swoim zasobie księgi wejść i wyjść do
Pałacu Prezydenckiego z roku 1997 - powiedział "Życiu Warszawy" wicedyrektor
BIKS Marcin Rosołowski. Co się stało z księgą? Tego nie wiadomo.
Temat: Ruszył proces o szpiegostwo na rzecz USA
Ruszył proces o szpiegostwo na rzecz USA
Ruszył proces o szpiegostwo na rzecz USA
wiadomosci.onet.pl/1197151,11,item.html
Przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie (WSO) ruszył ponownie proces
byłego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych płk. rez. Zbigniewa Sz.,
oskarżonego o szpiegostwo na rzecz wywiadu USA w latach 1993-1996.
Przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Janusz Kogut poinformował po
rozpoczęciu rozprawy, że cały proces został utajniony. Tajne były również
rozprawy w poprzednim procesie, w którym w marcu 2005 r. WSO skazał Sz. na 5
lat więzienia i degradację. Nie podano wtedy żadnych szczegółów sprawy.
Wiadomo tylko, że Sz. skazano z artykułu kodeksu karnego mówiącego o
udzielaniu obcemu wywiadowi wiadomości, których przekazywanie "może wyrządzić
szkodę Rzeczypospolitej Polskiej". Grozi za to nie mniej niż 3 lata
więzienia.
Wyrok został uchylony przez Sąd Najwyższy, który dopatrzył się "uchybień
natury procesowej".
Sz. - nadzorujący w WSI attache wojskowych za granicą - został zdemaskowany w
1996 r. przez Urząd Ochrony Państwa. Ujawnił to w 1999 r. nieistniejący już
dziennik "Życie", według którego Sz. współpracował za pieniądze z wywiadem
USA. Miało do tego dojść m.in. podczas pobytu Sz. w USA.
Według "Życia", w 1996 r. ówczesne polskie władze, w tym prezydent Aleksander
Kwaśniewski, podjęły decyzję, że Sz. nie stanie przed sądem, i zgodziły się
tym samym na jego wyjazd do USA.
"Za moją wiedzą żaden szpieg jeszcze nie uciekł" - tak komentował sprawę
prezydent.
Dodał, że "tamta decyzja była całkowicie w gestii wywiadu". Józef Oleksy,
który do lutego 1996 r. był premierem, mówił zaś, że znał sprawę, ale decyzja
o wypuszczeniu szpiega "nie była decyzją szczebla prezydenckiego".
Sprawy nie chcieli wtedy komentować Zbigniew Siemiątkowski - ówczesny szef
MSW nadzorujący służby specjalne, ani ówczesny szef MON Stanisław Dobrzański.
Jeszcze przed wydrukowaniem swego artykułu dziennikarze "Życia" złożyli
doniesienie o szpiegu do prokuratury wojskowej. Wszczęła ona śledztwo, a za
Sz., który wyjechał do USA, wydano list gończy. W 2003 r. Sz. wrócił do
Polski - po wystawieniu mu listu żelaznego przez WSO. List ten gwarantuje, że
pozostanie on na wolności, a do więzienia trafi dopiero po prawomocnym wyroku
skazującym. Wcześniej Sz. może także wyjechać z Polski. Wydanie listu sąd
tłumaczył tym, że bez niego podejrzany w ogóle nie stawiłby się w Polsce.
Temat: Tajemnicze zgony...
Tajemnicze zgony...
Tajemnicze wypadki, podejrzane samobójstwa, sfingowane wypadki drogowe i
śmierć od kuli zawodowego mordercy. Tak umierali świadkowie, którzy wiedzieli
o spisku na życie gen. Marka Papały - pisze "Życie Warszawy".
W śledztwie dotyczącym zabójstwa byłego szefa policji trup ściele się gęsto.
Zwłaszcza w półświatku, który przyjął zlecenie na Papałę. W dziwnych
okolicznościach zginęli ci, którzy albo wiedzieli o zamachu, albo robili
interesy ze zleceniodawcami - mówi gazecie jeden z prokuratorów.
Siedem lat po zabójstwie Marka Papały śledczy są o krok od ustalenia
zleceniodawców i wykonawców mafijnego wyroku. Muszą się śpieszyć, bo od
początku śledztwa zginęło już co najmniej osiem osób. Ludzie, którym zagrażał
Papała, zaczęli działać, jeszcze nim mafijny cyngiel zastrzelił generała.
Pierwszy poległ Nikodem Skotarczak. Zastrzelono go 24 kwietnia 1998 r.
Kilkanaście dni wcześniej "Nikoś" uczestniczył w naradzie w gdańskim hotelu
Marina - informuje "Życie Warszawy".
Spotkanie zorganizował Edward Mazur (polonijny biznesmen z Chicago, teraz
poszukiwany międzynarodowym listem gończym), który wraz z Andrzejem Z. ps.
Słowik szukał wykonawcy wyroku na Papale. Spotkali się tam z niejakim Arturem
Z. ps. Iwan (szefem gangu płatnych zabójców) oraz Krzysztofem Hedbergiem ps.
Kartofel. Skotarczak nie zgodził się na przyjęcie zlecenia i niedługo potem
został zamordowany - podaje gazeta.
Po "Nikosiu" w przedziwnych okolicznościach umarli dwaj mafijni żołnierze.
Dziwna też była śmierć Mieczysława Zapióra ps. Pancernik. Były antyterrorysta
policyjny był zaufanym warszawskich mafiosów - czytamy w "Życiu Warszawy".
"Pancernik" zaginął w lecie 2000 r. Rzekomo utonął w czasie nurkowania w
jednym z egipskich kurortów. Wcześniej zginął Ireneusz Sekuła, który robił
interesy z "Pancernikiem" i wiedział dużo o esbecko-biznesowym układzie
odpowiedzialnym za śmierć byłego szefa policji. Zanim prokuraturom udało się
przesłuchać Krzysztofa Hedberga, ten zmarł, rzekomo po gwałtownej chorobie.
Tropy przywiodły też śledczych do "Baraniny". 26 czerwca 2002 r. w areszcie
przy ul. Rakowieckiej znaleziono powieszonego Tadeusza Maziuka ps. Sasza.
Żołnierz "Baraniny" umarł na kilka godzin przed przesłuchaniem. "Sasza"
wiedział o mordach zlecanych przez Barańskiego. Niespełna rok później skonał
sam "Baranina". 7 maja rano znaleziono go powieszonego na pasku od spodni w
wiedeńskim areszcie - przypomina "Życie Warszawy". (PAP)
Temat: krok w krok przed prokuratura.
krok w krok przed prokuratura.
edzio mazur. zatrzymano go za rzadow millera (i ministra cimoszewicza). ponoc
zaraz po tym gdy go zwolniono w nieco dziwnych okolicznosciach - byl na
przyjeciu razem z prominentnymi dzialaczami sld. ciekawe czy prokuratura zdola
wyjasnic sprawe zabojstwa marka papaly zanim zgina wszyscy swiadkowie?
"Życie Warszawy" - Tajemnicze zgony w sprawie Papały
11.07.2005 04:37 RSS
Ośmiu ważnych świadków zginęło, nim dotarli do nich prokuratorzy - czytamy w
Życiu Warszawy. Rafał Pasztelański opisuje tajemnicze wypadki, podejrzane
samobójstwa, sfingowane wypadki drogowe i śmierć od kuli zawodowego mordercy.
Tak - według autora - umierali świadkowie, którzy wiedzieli o spisku na życie
gen. Marka Papały. W śledztwie dotyczącym zabójstwa byłego szefa policji
trup ściele się gęsto. Zwłaszcza w półświatku, który przyjął zlecenie na
Papałę. dziennikarz Życia Warszawy twierdzi, że siedem lat po zabójstwie Marka
Papały śledczy są o krok od ustalenia zleceniodawców i wykonawców mafijnego
wyroku. Radzi im jednak, by sie pośpiszyli, bowiem od początku śledztwa,
zginęło już co najmniej osiem osób. Pierwszy poległ Nikodem Skotarczak.
Kilkanaście dni wcześniej �Nikoś" uczestniczył w naradzie w gdańskim hotelu
Marina. Spotkanie zorganizował Edward Mazur (polonijny biznesmen z Chicago,
teraz poszukiwany międzynarodowym listem gończym), który wraz z Andrzejem Z.
ps. Słowik szukał wykonawcy wyroku na Papale. Skotarczak nie zgodził się na
przyjęcie zlecenia i niedługo potem został zamordowany. To był początek
czystki, a tajemnicze zgony nasilały się, gdy śledczy odkrywali kolejne osoby
związane ze spiskiem - czytamy w Życiu Warszawy. iar/żw/pul
Temat: Arrest Warrant: Edward Mazur, Chicago, kto zna ?
Arrest Warrant: Edward Mazur, Chicago, kto zna ?
Warszawska prokuratura chce postawić Edwardowi Mazurowi, polskiemu biznesmenowi z amerykańskim paszportem, zarzut podżegania do zabójstwa generała Marka Papały, byłego szefa polskiej policji.
Jak się dowiedziała "Gazeta", prokuratura rozesłała za Mazurem międzynarodowy list gończy. Warszawski sąd wydał już europejski nakaz tymczasowego aresztowania.
Informację tę potwierdziła nam Ludmiła Tomaszewska, zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie.
Śledztwo w sprawie zabójstwa generała Papały trwa od sześciu lat. Strzelać do niego miał - według prokuratury - pruszkowski gangster Ryszard B.
Generał Marek Papała został zastrzelony 25 czerwca 1998 roku ok. godziny 22 na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie. Śledztwo w tej sprawie dotychczas się nie zakończyło. Papała nie był już wtedy komendantem głównym policji. Kilka miesięcy wcześniej podał się do dymisji.
Do wyjaśnienia sprawy zabójstwa Papały powołano specjalną grupę policjantów i prokuratorów. Za pomoc w ujęciu sprawcy wyznaczono łącznie ponad 200 tys. zł nagrody. Akta sprawy liczą ponad 60 tomów, przesłuchano kilkuset świadków. Śledztwo przedłużano kilkanaście razy.
Dotychczas zarzut nakłaniania i współudziału w tym zabójstwie postawiony został jednej osobie - Ryszardowi B., gangsterowi z grupy pruszkowskiej.
Edward Mazur był jedną z ostatnich osób, która widziała generała żywego w dniu zabójstwa.
W lutym 2002 r. Mazur został nawet w tej sprawie zatrzymany, a przed upływem 48 godzin zwolniony. Od tej pory nie pojawia się w Polsce.
Media powołując się na nieoficjalne informacje z organów ścigania wielokrotnie łączyły nazwisko Mazura z zabójstwem Papały. Biznesmen odpowiadał ostrymi listami: "Pragnę oświadczyć, że z zabójstwem generała M. Papały nie mam nic wspólnego, a rozpowszechnianie podobnych czy też wiążących się z taką informacją treści stanowi oszczerstwo."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2594674.html
Dodatkowo, na TV Polonia uslyszalem, ze tenze Mazur wywodzi sie ze srodowiska SB. Utrzymuje kontakty z bylymi agentami SB, ktorzy zeszli na droge przestepstw.
Nie przeszkodzilo to wladzom USA w nadaniu mu obywatelstwa amerykanskiego...
Facet buduje dom w Chicago.
W TV Polonia wypowiadal sie jakis dziennikarz radia polonijnego w Chicago, ale nie pamietam nazwy.
Temat: Jutro ANTYLEPPERIADA!
relacja Wirtualnej Polski
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8298222&rfbawp=1146855340.377
Demokraci.pl: Lepper musi odejść!
Demonstranci przed Pałacem Prezydenckim
(fot. PAP / Jacek Turczyk)
W dniu zaprzysiężenia nowych członków rządu w kilku miastach Polski Partia
Demokratyczna i jej młodzieżówka, Młode Centrum, zorganizowały demonstracje
sprzeciwu wobec wyboru Andrzeja Leppera na wicepremiera.
Zobacz materiał filmowy
Demokraci.pl: Lepper musi odejść!
Kilkadziesiąt osób manifestujących przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie miało
ze sobą m.in. transparent przestawiający list gończy za nowym wicepremierem,
czarne gumowe buty ze słomą, a także portret Leppera ustawiony za metalową
kratką. Jeden z organizatorów demonstracji, Leszek Jażdżewski, rozdawał
uczestnikom manifestacji buraki.
"Wicepremier do aresztu", "Targowica", "Precz z Lepperem" - takie okrzyki
słychać było na Krakowskim Przedmieściu, zwłaszcza kiedy siedzibę prezydenta
opuszczali nowo mianowani członkowie rządu.
Dzisiejszy dzień to wielka kompromitacja Polski. Miejsce pana Leppera i jego
współpracowników jest nie w ławach rządowych, a na więziennych pryczach -
powiedział przewodniczący Demokratów, Janusz Onyszkiewicz.
We Wrocławiu działacze tamtejszego Młodego Centrum otworzyli w piątek Linie
lotnicze LepAir. Młodzi ludzie ustawili na ul. Świdnickiej bramkę lotniskową w
biało-czerwone pasy i rozdawali przechodniom bilety do wylotu z Polski.
Na tym lotnisku, które stanęło w centrum Wrocławia, jest bramka wyjściowa z IV
RP. My nie chcemy wchodzić do IV RP, tylko naprawić III - powiedział
dziennikarzom Maciej Jędraszek z Młodego Centrum.
Działacze Młodego Centrum demonstrowali także w Poznaniu przed Urzędem
Wojewódzkim. "No! No! No! dla Leppera", "Źle, gorzej, Lepper" to napisy z
transparentów przygotowanych przez aktywistów. Młodzi ludzie zbierali również
podpisy przeciwko obecności przewodniczącego Samoobrony w rządzie.
W Warszawie do głosów sprzeciwu wobec byłego marszałka Sejmu doszły ponadto
transparenty i okrzyki protestu wobec Romana Giertycha, który objął w piątek
tekę wicepremiera i ministra edukacji.
Giertych to nie tyle minister oświaty, co minister ciemnoty - podsumował tę
nominację były prezydent Warszawy, członek Partii Demokratycznej, Marcin Święcicki.
Temat: oto autor koncepcji A2 w miescie i budowy T2
oto autor koncepcji A2 w miescie i budowy T2
Warszawa: Sensacyjne zatrzymanie radnego
"Gazeta Wyborcza": Bogdan Tyszkiewicz, jedna z czołowych postaci
tzw. "układu warszawskiego", były szef rady gminy Centrum, został
aresztowany. W tak nieoczekiwany sposób zakończyła się jego wizyta w
Centralnym Biurze Śledczym.
Scenariusz zatrzymania był sensacyjny. W ubiegłym tygodniu CBŚ wezwało
Bogdana Tyszkiewicza na przesłuchanie w toczącym się śledztwie dotyczącym
interesów ekonomicznych "Pruszkowa". Prokurator chce się dobrać do majątków
bossów mafii. Oficer Centralnego Biura Śledczego rutynowo sprawdził, czy
ktoś - sąd, prokuratura, policja - nie poszukuje Tyszkiewicza do innej
sprawy. I bingo! Za byłym radnym jeden z warszawskich sądów wystawił list
gończy, bo nie przychodził na rozprawy.
Zamożny kupiec i sędzia hokejowy Bogdan Tyszkiewicz wystartował z listy UW
m.in. dzięki Pawłowi Piskorskiemu, ówczesnemu liderowi kampanii samorządowej.
Miejscem debiutu była zasobna gmina Centrum. Piskorski oddał mu jedno z
kluczowych stanowisk - szefa rady gminy. Tyszkiewicz był też w gronie
negocjatorów układu SLD-UW. Ta koalicja po latach zyskała złośliwy
przydomek "układu warszawskiego". W 1998 r. Tyszkiewicz przeszedł do AWS, co
wzbudziło oburzenie jego politycznych partnerów z UW. Paweł Piskorski nazwał
go wręcz "zdrajcą". Pod sztandarami Akcji Tyszkiewicz próbował walczyć o
posadę prezydenta stolicy.
Wiosną 2000 r. pijany i z rewolwerem Magnum pod pachą przechadzał się po
Kępie Potockiej. Spacer zakończył w komisariacie. Tam wyszło na jaw, że radny
nie miał pozwolenia na broń. Skandal zbiegł się z pogłoskami o jego związkach
z mafią pruszkowską. Sam Tyszkiewicz temu zaprzeczał. Tłumaczył, że plotki
rozpuszczają ludzie zazdrośni o sukces. Inaczej twierdzi Jarosław S. "Masa" -
gangster, dzięki któremu udało się rozbić "Pruszków". Tych związków
Tyszkiewiczowi trudno się teraz wyprzeć, nie tylko dlatego, że świadczy w
procesie przeciwko gangsterom ale to właśnie w jego knajpach bawili się
przestępcy.
Temat: Marek Jurek: "Nie mam sobie nic do zarzucenia"
Marek Jurek: "Nie mam sobie nic do zarzucenia"
Szczerze polegam wywiad Olejnik i Kublik z Markiem Jurkiem z wczorajszej
"Wyborczej":
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3605547.html?as=2&ias=8&startsz=x
Wywiad jest w pewnym sensie fascynujący... bowiem naprawdę jest fascynująca
ekwilibrystyka mentalna, jaką Jurek uskutecznia w tym wywiadzie, by
usprawiedliwiać politykę PiSu, ich hipokryzję, podwójne standardy.
Mój ulubiony fragment:
"Dziennikarki: Czy można mówić "kaczory" o braciach Kaczyńskich?
Jurek: No, wielu ludzi tak mówi. Ja tak mówię.
Dz: Można czy nie można?
J: No można, dlaczego nie można?
Dz: Hubert K. jest ścigany przez policję listem gończym, bo po pijaku używał
wulgarnych słów wobec "kaczorów" właśnie.
J: Jest ścigany za obrazę urzędującego prezydenta.
Dz: A można mówić "spieprzaj, dziadu"? Tak powiedział podczas kampanii
prezydenckiej Lech Kaczyński, wówczas prezydent Warszawy, do przechodnia,
który zaczepiał go na ulicy.
J: Jeżeli ktoś na to zasługuje.
Dz: Wypada, żeby prezydent Warszawy tak się odzywał?
J: Na chamstwo trzeba reagować zdecydowanie. Jeżeli ktoś zaczepia ludzi na
ulicy, nie pozwala wsiąść do samochodu, to zasługuje na dosadne reprymendy."
W innych częściach artykułu można doczytać, czemu np. Jurek uważa, że Giertych
może byc w rządzie, choć sam Jurek przyznaje, że niewłaściwie wypowiada się o
Kuroniu, oraz czemu np. gdy Marek Jurek bojkotuje głosowanie w Sejmie, to jest
to OK, a kiedy robi to opozycja - to nie jest to OK...
Temat: swój do swego
swój do swego
Czy alkoholik, w dodatku chory psychicznie, skazany dwoma ( na razie! )
wyrokami może prowadzić hurtownię alkoholi i przyczyniać się do szczytnego
celu rozpijania społeczeństwa, a tak zupełnie przy okazji i "ciut, ciut" -
jak on to zwykł mawiać - także siebie ? W Wesołej, a ściślej w Starej
Miłośnie może...To nic, że był ścigany listem gończym wystawionym za art. 252
paragraf 1 ( "kto bierze lub przetrzymuje zakładnika"...)w dniu 5 listopada
1997 przez Sąd Rejonowy dla m. stoł. Warszawy V Wydział Karny ( sygnatura VK
80/94 - w 1994 krótko siedział), a ostatnio w sprawie II K
5943/00 "przyklepali" mu za groźby karalne 100 stawek dziennych, zaś w
sprawie II K 228/02 też w Warszawie, nie można go skazać tylko dlatego za
fałszowanie dokumentów, bo zespół biegłych powołanych przez ten sąd
stwierdził u niego chorobę psychiczną. Facet regularnie tłucze swoją - jak on
ją nazywa - ukochana "Kocię", a nastepnie ryczy "brama" i każe się jej
wyprowadzać do Mińska Mazowieckiego, gdzie się z nią właśnie przed laty
ożenił jako wojskowy ciura - pisarz kompanijny... Z Mińskiem łącza go także
zwolnienia lekarskie ( przed kolejnymi sprawami) wystawiane przez znaną tam z
tego "warszawską lekarkę" neurolog Danutę N. Mały człowieczek według
ostatniej opinii Poradni Zdrowia Psychicznego cierpi na "psychozę
organiczną", zaniedbuje sprawy życiowe, nie wychodzi z domu. Stąd już bardzo
blisko do stanu jego "przyjaciela" Jacka O., który zakończył żywot w
zakladzie psychiatrycznym. Jeżeli ktoś więc jest amatorem piwa lub bardziej
podłych win marki "wino" niech lepiej omija hurtownię Jana R. St., bo nawet
jak ten doleje do piwa metylowego, to nic mu nie zrobią, bo wszak właściciel
hurtowni to po prostu czub, a to w Polsce "arystokratyczna " choroba...
Temat: koczowanie - znowy Air Italy Polska
koczowanie - znowy Air Italy Polska
wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,200-Polakow-utknelo-w-Rodos-na-lotnisku,wid,10211903,wiadomosc.html
raport:Wakacje
więcej
"Po dziesiątkach lat los dał powstańcom zwycięstwo"
200 Polaków utknęło w Rodos na lotnisku
Karadżić ma celę w "pięciogwiazdkowym" więzieniu
Z muzeum skradziono "Pocałunek Judasza" Caravaggia
Zmarło miesięczne niemowlę zostawione w aucie
nowsze ocenione czytane
21:50Apel poległych w przeddzień 64. rocznicy Powstania Warszawskiego
21:35Karadżić ma celę w "pięciogwiazdkowym" więzieniu
20:30Ponad 80 osób przez 5 dni szukało 50 byków
20:27Udał śmiertelnie chorego, a potem wyskoczył przez okno
20:15200 Polaków utknęło w Rodos na lotnisku
20:06Wrocław ma już wodę, potężna awaria magistrali usunięta
Obejrzeli film o napadzie na bank i... napadli na bank
Rosyjskie batyskafy zeszły na samo dno Bajkału
Karadżić przewieziony do ośrodka zatrzymań ONZ w Hadze
Radovan Karadżić stanął przed Trybunałem w Hadze
Pijany, niewidomy i bez prawa jazdy prowadził samochód
Szkoła dumna z łazienki dla transseksualistów
Pijany, niewidomy i bez prawa jazdy prowadził samochód
Badanie DNA potwierdza: to zwłoki "latającego księdza"
List gończy za "chirurgiem", który okaleczył 100 osób
Serbska telewizja pokazała film z Karadżiciem
Po 60 latach list wrócił na adres nadawcy
Karadżić przewieziony do ośrodka zatrzymań ONZ w Hadze
więcej
Samolot włoskich linii lotniczych Air Italia z wyspy Rodos do
Warszawy ma ponad 12 godzin opóźnienia. Ponad 200 pasażerów z
Polski, w tym 149 klientów biura podróżny Triada czeka na lotnisku -
podała "Rzeczpospolita".
Samolot który miał ich zabrać do kraju z powodów technicznych nie
wystartował jeszcze z Katowic.
Wylot z Rodos planowany był dziś na 20.35. Według informacji, które
przekazują przedstawiciele biura, turyści odlecą do Polski jutro o
9.35.
Temat: kto chce podjąć walkę niech pisze
Minęło kilka miesięcy, wiem że córka nie było leczona, a tak bardzo chciała.
Matka z dziećmi przed listem gończym ukrywa się w dużym mieście ( mam już adres,
muszę tylko sprawdzić)są też oficjalne, choć wyglądają na "pozorne" poszukiwania
przez organy ścigania. Nie wiem jak wygląda teraz córka, ale wczoraj
dowiedziałem się że 21 grudnia 2006 r. gdy przed 17.00 w Warszawie na Moście
Poniatowskiego, autobus linii 117 uderzył najpierw w barierki, a potem w słup
latarni ulicznej, w wypadku ucierpiało ok. 32 pasażerów. Większość na szczęście
doznała tylko lekkich obrażeń. Wśród nich była moja córka, z lekkimi obrażeniami
ciała trafiła do szpitala i z uwagi na ogólnie bardzo zły stan zdrowia
spowodowany anoreksja została skierowana na Oddział Dzienny Psychiatryczny dla
Dzieci i Mlodzieży w Warszawie ul. M 24. Tam też nie chcą mi udzielić żadnej
informacji i to z bardzo prostej przyczyny, myślę że jak w podobnych innych
przypadkach matka dziecka fałszywie przedstawia sprawę jako to ja bym miał
ograniczone prawa rodzicielskie i ukrywa się przede mną przedstawiając mnie jako
człowieka niebezpiecznego chorego na schizofrenię i o dziwo wszyscy bez żadnych
stosownych dokumentów jak widać jej wierzą. Wysłałem faksem do szpitala i nie
tylko, postanowienie ze sądu rodzinnego o przyznanych mi prawach wykonywania
władzy rodzicielskiej (a mam na to dużo czasu, jestem na emeryturze policyjnej),
zobaczę może w końcu ktoś zwróci uwagę na formalne dokumenty a nie na
opowiadania zmanipulowane, może da się jeszcze pomóc bardzo choremu dziecku, też
mojemu dziecku. To tak w skrócie, tu można nie pisać, myślę że czas i prawo
"zrobi" swoje???
Temat: Do p.Jerzego - Historyczne prowokacje
Nałęczowie o Piłsudskim
W swojej domowej bibliotece znalazełm książkę Darii i Tomasza Nałęczów "Józef
Piłsudski - legendy i fakty", wydanej w 1986 r. przez Młodzieżową Agencję
Wydawniczą. Na str. 254 znalazłem taki fragment: "Najgłośniejsza z czasem stała
się sprawa generala Włodzimierza Zagórskiego, który przewieziony w sierpniu
1927 r. z więzienia w Wilnie do Warszawy przepadł bez wieści. Rozpisano za nim
listy gończe, ale była to tylko zasłona dymna, mająca maskować zbrodnię. W
rzeczywiśtości Zagórski został zamordowany, a sprawcami byli podkomendni
Piłsudskiego. (..) Jedno jest pewne, że niezależnie od tego, kto i w jakich
okolicznościach zamordował Zagórskiego, a istnieją na ten temat najróżniejsze
przekazy, włącznie z takim, że miało to miejsce w Belwederze i w obecności
Marszałka, ten ostatni nie uczynił nic, by sprawcę czy sprawców dosięgła kara.
Co więcej, osoby zamieszane w tę aferę spotkały awanse, niejednokrotnie
błyskotliwe. Osąd moralny może być zatem tylko jeden."
Na str. 281 czytamy:
"W mocy z 9 na 10 września 1930 r. na podstawie decyzji ministra spraw
wewnętrznych Składkowskiego aresztowano - z pogwałceniem procedury sądowej -
osiemnastu byłych posłów opozycyjnych. Jak przyznaje Składkowski, listę ich
osobiście ułożył Marszałek. Zatrzymanych wywieziono do więzienia wojskowego w
Brześciu, gdzie poddano ich szykanom, torturom i prześladowaniom. (...)
Zapełniło się nie tylko więzienie w Brześciuu. Ogółem aresztowano około
pięćdziesięciu byłych posłów i senatorów z opozycyjnych klubów parlamentarnych.
Sposród działaczy nie piastujących mandatów uwięziono aż kilka tysięcy osób."
O Berezie Kartuskiej Nałaczowie nie piszą. Nazywają jednak Piłsudskiego
dyktatorem, choć uważają go z wielkiego człowieka. "Przeciętność z reguły
bowiem tonie w milczeniu" - piszą. W takiej perspektywie za wielkiego człowieka
należy uznać i Hitlera, i Stalina, i Lenina, o których od lat jest głosno i
budzą namiętne dyskusje, ale jakoś tego nie czynimy.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Temat: Rowerzysta
Rowerzysta
Cytat z Gazety:
"Karę 2 lat i 8 miesięcy więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez 5
lat otrzymał 40-letni mieszkaniec Nowego Dworu Mazowieckiego, oskarżony o
przyczynienie się do wypadku, w którym zginął Marek Kotański - poinformowała
w środę tamtejsza Prokuratura Rejonowa.
Taki wyrok wydał we wtorek Sąd Rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim.
"Prokurator żądał dla oskarżonego 3 lat pozbawienia wolności. Ocena
słuszności wyroku będzie możliwa dopiero po zapoznaniu się z jego pisemnym
uzasadnieniem" - powiedział PAP prokurator rejonowy w Nowym Dworze
Mazowieckim, Jacek Pergałowski.
Do wypadku doszło wieczorem 18 sierpnia ubiegłego roku na prostym odcinku
drogi w Nowym Dworze Mazowieckim koło Warszawy. Szef Monaru Marek Kotański
jechał jeepem grand cherokee jednokierunkową jezdnią z Warszawy w stronę
Modlina.
Według biegłego, idący poboczem drogi pieszy, który prowadził rower,
przyczynił się do wypadku. Znalazł się on nieoczekiwanie tuż przed maską
auta. Kotański, próbując go ominąć, nie zapanował nad pojazdem i wpadł do
rowu. Jego samochód uderzył w drzewo. Kotański zmarł w wyniku rozległych
obrażeń wewnętrznych.
Po wypadku Leszek B. był przesłuchiwany jako świadek. Nie było wówczas
podstaw, aby zatrzymać go i postawić mu zarzut spowodowania czy przyczynienia
się do wypadku. Dopiero w styczniu 2003 r. prokuratura wystosowała za nim
list gończy. Nie przebywał on w miejscu zameldowania, gdyż podróżował
szukając pracy.
Postawiono mu zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Według
prokuratury, Leszek B. był nietrzeźwy, miał 1,8 promila alkoholu we krwi.
Wszedł na jezdnię w miejscu niedozwolonym i nieoświetlonym, pod
nadjeżdżającego jeepa. Mężczyzna nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu i w ten
sposób doprowadził do kolizji."
Pamiętacie wątek ze starego forum "Wczoraj o mało nie zabiłem rowerzysty"?
pozdro
Lolo
Temat: Czy Leszek pojechal uzgadniac zeznania z Mazurem
Czy Leszek pojechal uzgadniac zeznania z Mazurem
W lutym 2002 r. prokuratura zatrzymała Edwarda M. na 48 godzin. Dowiedziono,
że szukał wykonawcy zlecenia zabójstwa gen. Marka Papały. Mimo to został
wypuszczony, po czym opuścił Polskę. Wczoraj okazało się, że przed dwoma
tygodniami prokuratura rozesłała za nim list gończy.
O tym, że Sąd Okręgowy w Warszawie wydał 24 lutego europejski nakaz
aresztowania Edwarda M., podejrzanego o nakłanianie innej osoby do zabójstwa
Papały, poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew
Jaskólski. Dodał, że wszczęto międzynarodowe poszukiwania podejrzanego.
Wiadomo, że prokuratura postawi zarzut podżegania do zabójstwa nie tylko M.,
ale również Andrzejowi Zielińskiemu "Słowikowi", byłemu szefowi tzw.
Pruszkowa.
Już w listopadzie ubiegłego roku minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas
zapowiedział wszczęcie postępowania sprawdzającego, które ma odpowiedzieć na
pytanie, kto w lutym 2002 r. wydał nakaz wypuszczenia biznesmena. Decyzję tę
miał osobiście wydać prokurator krajowy Karol Napierski i to wbrew opinii
gdańskiej prokuratury prowadzącej to postępowanie i zeznaniom świadka, który
w Edwardzie M. rozpoznał osobę szukającą płatnego mordercy do
zabicia "wysokiego psa", a więc najprawdopodobniej gen. Marka Papały. Na
Napierskiego, jako podejmującego tę decyzję, wskazują notatki prokuratorskie
dołączone do akt podręcznych śledztwa. O tym, że były naciski Prokuratury
Krajowej w tej sprawie, mówił podczas przesłuchania przed sejmową komisją
śledczą ds. PKN Orlen były szef warszawskiej prokuratury apelacyjnej Zygmunt
Kapusta. Zapiski świadczące o tym miały się znajdować w jego notatniku, który
skradziono mu kilka miesięcy temu. - Będziemy dążyć do wyjaśnienia, jak mogło
dojść do takiej skandalicznej decyzji - mówi były wiceminister
sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (PiS).
Edward M. został zatrzymany 27 lutego 2002 r. w Gdańsku. Po zwolnieniu bawił
się on na imprezie zorganizowanej przez gen. Romana Kurnika - byłego szefa
kadr najpierw SB, a potem policji, blisko związanego z SLD. To Kurnik miał
wprowadzać biznesmena na salony polityczne. Na tej samej imprezie bawili się
też czołowi politycy SLD. To właśnie pytanie o osobę Edwarda M. było powodem
agresji Leszka Millera na Zbigniewa Ziobrę w czasie przesłuchania przed
komisją śledczą ds. afery Rywina. Nazwisko biznesmena pojawia się także przy
okazji afery PKN Orlen i tzw. ośrodka wiedeńskiego. M. prowadził interesy z
Aleksandrem Żaglem, Andrzejem Kuną i Sławomirem Wiatrem.
Papała został zastrzelony w czerwcu 1998 r. na warszawskim Służewcu.
Mikołaj Wójcik
Temat: magdalenka
magdalenka
to serio dzieje sie u nas w polsce. dziwne, bo ja mam wrazenie, ze ogladam
jakis amerykanski serial kryminalny. wybuchy, strzelanina, bandziory nie
zyja, ale jeden policjant tez
co sie u nas dzieje?
Policjant zginął, a jego 15 kolegów zostało poważnie rannych, w nocnej
strzelaninie pomiędzy antyterrorystami a bandytami w podwarszawskiej
Magdalence. Przestępcy obrzucili policjantów granatami. "Około 1 w nocy
uzyskaliśmy informację, że w jednym z budynków w Magdalence koło Warszawy,
przebywają osoby poszukiwane przez policję - Igor P. oraz Robert C.
Ukrywający się przestępcy byli członkami groźnej grupy bandyckiej, związanej
ze sprawą zabójstwa policjanta w Parolach. Igor P. był ponadto poszukiwany
międzynarodowym listem gończym" - powiedział PAP Marek Kubicki, rzecznik
prasowy Komendy Stołecznej Policji.
Do akcji wkroczyli policjanci z oddziałów antyterrorystycznych KSP.
Wkraczający na teren posesji funkcjonariusze zostali obrzuceni granatami i
ostrzelani z broni automatycznej. "Nastąpiła wymiana ognia, a budynek, w
którym znajdowali się bandyci, zaczął płonąć. Z jego wnętrza słychać było
odgłosy eksplozji" - dodał Kubicki. Wybuchające granaty zabiły jednego
policjanta na miejscu. Piętnastu innych funkcjonariuszy zostało rannych, w
tym kilku ciężko. W czwartek, do wczesnych godzin porannych, policja nie
podawała informacji, co stało się z przestępcami. Jeden z policjantów
będących na miejscu zdarzenia powiedział PAP, że przestępcy "prawdopodobnie
nie żyją". "Budynek płonie i na razie nikt tam nie wejdzie, aby sprawdzić,
czy oni żyją. Ale dochodzące z wnętrza wybuchy pozwalają przypuszczać, że
bandyci zginęli na miejscu" - podkreślił.
Temat: Zorganizowana grupa przestępcza w Olsztynie
Gdy zgłosiłem ten fakt do prokuratury uznano, że nic takiego nie miało
miejsca, natomiast po około pół roku zostałem przez Policję w sposób
uwłaczający godności ludzkiej wyciągnięty z łóżka i bez okazania jakichkolwiek
dokumentów przewieziony na komendę. Tam okazało się, że jestem ścigany listem
gończym, bez żadnych wyjaśnień przewieziono mnie do Zakładu Karnego w
Barczewie tam po trzech dniach przedstawiono mi zarzuty o obrażeniu policjanta.
W tym czasie lekarze ZUS spowodowali sytuację, że moja żona nie
została przyjęta do szpitala na leczenie, o którym wszyscy dużo wcześniej
wiedzieli, spowodowali również to, że po 25 latach pracy odebrano jej
uprawnienia do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, co stało się bezpośrednią
przyczyną zaistniałego zajścia w dniu 20 maja 2003r.
W dn. 2002-10-02 Sąd Apelacyjny – Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
w Warszawie wydał wyrok, w którym uznaje mnie za całkowicie zdolnego do
wykonywania zawodu kierowcy, ale potwierdził również, że badania dokonywane
przez wszystkich badających mnie do tej pory lekarzy są nie zgodne z prawem.
Wykonałem, zatem badania zgodne z prawem, które to pozbawiły mnie
prawa do wykonywania zawodu. Decyzją z dn. 2003-08-11 Urząd Miasta Olsztyn pod
rygorem natychmiastowej wykonalności cofnął mi prawo jazdy do czasu poprawy
warunków zdrowia, czyli na zawsze. Pod groźbą kary żąda natychmiastowego
zwrotu tego dokumentu.
Tym czasem ZUS razem z resztą bandy wykonują swoje badania uznając
mnie za zdolnego do wykonywania zawodu kierowcy. W między czasie próbują po
prostu pozbawić mnie życia. Wystąpiłem już nawet do Sądu z prośbą o eutanazję.
Dwukrotnie stosowałem protest w postaci głodówki, który miał wyjaśnić, której
władzy mam się słuchać. Jednak to ja wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym.
Już najwyższy czas z tym skończyć, sprawa stała się jasna i nie wymaga
żadnych dodatkowych wyjaśnień. Sądy muszą postępować zgodnie z prawem i
ustawami.
Mirosław Kołecki
Temat: Czysty, ale urażony, czyli jak policja zakończy...
tych spisywaczy tez sie powinno spisac.
Te kontrole policjantow to jest czysta paranoja. Oni musza spisac okreslona
ilosc osob na godzine zeby wykazac ze cos robili a nie siedzieli w krzakach.
Rozumiem ze trudno znalezc sposob kontrolowania kraweznikow ale ta metoda jest
smieszna.
Tez kiedys zostalem spisany za to ze szedlem sobie ulica. Po prostu podeszli do
mnie wzieli dokumenty i zaczeli sprawdzac czy nie jestem moze poszukiwany przez
policje albo cos takiego. Dzialo sie to w centrum Warszawy w ciagu dnia a bluzy
z kapturem nie nosze :) Trwalo to moze z 10 min nim przekazali moje dane do
centrali i oni odpowiedzieli ze "jestem czysty". W tym czasie jeden z
policjantow zabawial mnie rozmowa niezwykle inteligentna zreszta.
Jednak to i tak nic moj kumpel zostal kiedys zatrzymany pod swoja uczelnia w
metrze i sprawdzanie jego danych trwalo 30 min! Akurat mu sie nie spieszylo ale
co by bylo jakby np lecial na egzamin? Czy istnieja jakies przepisy regulujace
takie spisywanie np. ile to czasu moze maksymalnie trwac itp? Btw kolega
opowiadal ze akurat jego policjant zagail do niego ze on nie lubi spisywac
obcokrajowcow i .... dziewczyn bo te nie potrafia podac adresu albo cos
takiego :)
W Wielkiej Brytanii nie masz obowiazku nosic przy sobie dokumentow a policjant
nie ma prawa spisywac cie bez przyczyny. I tak powinno byc i u nas. Ja nie
widze zadnych argumentow za spisywaniem. Watpie tez w skutecznosc w wykrywaniu
bandytow ta metoda. Skoro oni nie potrafia nawet mandatow z ludzi sciagnac to
watpie czy w tej ich bazie cokolowiek sie odnajdzie nawet jak przez przypadek
jakiegos bandyte sprawdza przy spisywaniu. Zreszta od tego zeby scigac
przestepcow sa listy goncze a nie spisywanie.
Ja nawet mam sporo podejrzen skad im sie to wzielo. To czesc akcji zero
tolerancji. Zapraszali tych nowojorskich gliniarzy i przeniesli metody stamtad
na nasz grunt nawet nie zastanawiajac sie czy maja one sens. W USA wylapywali
przy okazji takich sprawdzan ludzi posiadajacych nielegalnie bron itp. U nas
nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazic kogo takie sprawdzanie mialoby
ujawnic.
Moze dziennikarze powinni sie zajac tematem i niech jakis wysoko postawiony
funkcjonariusz sie wypowie o co w tym chodzi. Moze idea byla sluszna ale
wykonawcy (a kazdy kto zostal spisany przyzna ze to prawdopodobne) opacznie ja
realizuja.
Temat: 600 bezdomnych Polaków w Dublinie
Bezdomni - to problem nie do rozwiazania
Las Vegas zakazalo wydawania bezdomnym posilkow w parkach,bo LUDZI odrzucal
widok zglodnialych i niewyspanych.W Londynie jest 20 tysiecy bezdomnych,w tym
tysiac Polakow.W Moskwie - okolo 200 tysiecy bezdomnych.W Afryce i Azji -
miliony.
Nikt nigdzie nie rozwiazal tego problemu.Pracowalem przez kilka lat w
organizacji pozarzadowej Crisis w Londynie.Tam bezdomni maja znacznie lepiej
niz w Polsce.Setka hosteli,dziesiatki punktow wydawania posilkow.Opieka
lekarska,ciuchy,zasilki.W Crisis spotykalem dezerterow znad Wisly,ludzi
poszukiwanych listem gonczym,tych,ktorych wygnal z Polski wysoki nie do
splacenia,kredyt bankowy.
W Polsce problem probowal rozwiazac Kotanski,ale,niestety,zginal w wypadku.Jego
Monar przeksztalcil sie w federacje niezaleznych,wlasciwie prywatnych,obozow
koncentracyjnych,gdzie wiekszosc musi pracowac ciezko fizycznie za talerz
zupy,chleb ze smalcem na sniadanie i na kolacje.W 150 osrodkach zyja tam
pariasi w naprawde obozowych warunkach.Kadra i szefostwo jezdzi wlasnymi
samochodami,jada naz miescie,oglada cyfrowa telewizje i wydaje na telefony
komorkowe po pare tysiecy zl miesiecznie.
W Warszawie jest mniej wiecej tyle samo bezdomnych,co w 15-milionowym
Londynie.Ale ich zycie w polskiej stolicy to gehenna.Cztery malutkie schroniska
sa stale pelne,choc sa platne,a nie kazdy bez domu ma prace,rente czy
emeryture.Na Miodowa na zupe przychodzi 200 osob,do sw.Magdy pod Palac Kultury-
nawet 400-500.Najczesciej to ich jedyny posilek.Brakuje miejsc do umycia sie,do
przeprania ciuchow.Lekarze przyjmuja w osrodkach tylko ofiary wypadkow lub
ciezko chorych.Zasilkow zero.Czesc MUSI krasc lub zbierac
puszki,zlom,butelki,czesc wymusza tzw.pilnowanie samochodow za zlotowke lub dwa
zlote.Ogromna masa z nich pije i to najgorsze wynalazki.Nie ma
organizacji,ktoraby sie nimi zajmowala.W Urzedzie Stolecznym ani jedna osoba
nie zajmuje sie bezdomnymi.Latwiej przeciez przecinac wstegi lub obchodzic
rocznic powstan.Nawet bezsensownych.
To samo jest w calej Polsce.I codziennie bezdomnych przybywa.Po 50-tce pracy
juz nie znajdziesz.Mieszkanie stracisz i pojdziesz na ulice.A z niej najlatwiej
wyladowac w parku na lawce.Z nalewka lub jabolem w reku.Bo wtedy na pare godzin
sie zapomina,ze sie jest nizej na drabinie spolecznej,niz psy i koty.Bo te maja
przynajmniej domy i zarcie.
Temat: społeczna policja kontra społeczny Markot?
społeczna policja kontra społeczny Markot?
www.trybuna.com.pl/200209/d.htm?id=1202
Kilkudziesięciu policjantów uzbrojonych w broń długą najechało wczoraj na
trzy ośrodki Markotu w Warszawie. Policjanci rewidowali bezdomnych,
legitymowali i zatrzymywali. Jak opowiadają podopieczni z ośrodków, takiej
akcji nie było od 1985 r. Policja natomiast twierdzi, że wszystko było
zgodnie z prawem. I dodaje, że akcje będzie powtarzać.
- Było kilkanaście minut po godz. 6.00 rano. Przed ośrodkiem zjawiło się
kilkudziesięciu na czarno ubranych policjantów z bronią długą. Na nasze
pytanie, o co chodzi, odpowiedzieli, że to rutynowe działania -
mówi "TRYBUNIE" Ewa Selke z ośrodka przy ul. Marywilskiej. - Policjanci
zaczęli wyrzucać mieszkańców ze swoich pokoi i z domu. Kazali się
wylegitymować, a potem, jeśli uznali, że wszystko jest w porządku, wydawali
przepustki do raju. Takie karteczki, dzięki którym można było zostać w domu.
Zatrzymali 9 osób, z czego większość już wróciła do ośrodka. Kiedy Przemysław
Przybecki, krajowy koordynator domów Markot, zapytał, o co chodzi, został
skuty kajdankami i wywieziony do komisariatu. Potem go przeprosili i
przywieźli. Policja twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. -
Mieliśmy prawo tam wejść i weszliśmy. Pod rozkazem o skontrolowaniu ośrodków
podpisał się insp. Kazimierz Winiecki, zastępca komendanta stołecznego
policji - mówi Adam Jasiński, p.o. rzecznika prasowego. Twierdzi, że
policjanci zatrzymali 13 osób. Dwie podobno poszukiwane listem gończym, 8
poszukiwanych, aby ustalić ich adres zamieszkania.
- Mamy stały kontakt z naszym dzielnicowym. Jeśli przyjmujemy kogoś nowego,
zawsze pytamy, czy jest w konflikcie z prawem. Jeśli dzielnicowy poszukuje
kogoś, kto jest u nas, nie ukrywamy go - mówi Ewa Selke.
- To był po prostu bandycki napad policji. Najprawdopodobniej brakuje im
sukcesów i postanowili się wykazać. Może i zatrzymali 13 osób, ale to nie
groźni bandyci a pewnie alimenciarze - mówi Robert, jeden z mieszkańców
Marywilskiej.
Policja weszła nad ranem do trzech warszawskich placówek założonych przez
Marka Kotańskiego: Centrum Pomocy Bliźniemu przy ul. Marywilskiej, Centrum
Samotnych Matek z Dziećmi przy ul. Czajki i Noclegowni Hades przy ul.
Modlińskiej.
____________________________________________________________________________
o "alimenciarze"? uciekający przed społecznikami wynajetymi przez Centrum
Samotnych Matek? ciekawe ciekawe...
Temat: WOŚP przyciąga oszustów
WOŚP przyciąga oszustów
dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ
"Zatrzymano oszusta, który "wylicytował" serduszko nr 2 WOŚP
Policja zatrzymała 30-letniego Tomasza K., który podczas XI finału Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy za 3 mln 400 tys. zł wylicytował serduszko nr
dwa i dotychczas nie zapłacił za nie.
Mieszkańca Przywidza w Pomorskiem zatrzymali policjanci z Pruszcza
Gdańskiego. Schwytano go w Gdańsku. 30-latek nie pracuje i nie mieszka w
miejscu zameldowania.
"Pierwszą informację dotyczącą oszukańczej licytacji serduszka policja
otrzymała kilka dni po styczniowym finale WOŚP. Ustalono, że robił to Tomasz
K, mieszkający na stałe we wsi Przywidz, ale licytujący z innej miejscowości
w Pomorskiem" -poinformowała PAP rzecznik pomorskiej policji Gabriela
Sikora.
Jak powiedział szef Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim Romuald
Kulma, przypuszczenia o oszustwie sprawdziły się.
"Potwierdziliśmy to w Warszawie u pana Jerzego Owsiaka. Okazało się, że
rzeczywiście osoba, która posługiwała się nazwiskiem takim, jakim my
dysponowaliśmy, nie wpłaciła kwoty 3 mln 400 tys. zł" - powiedział Kulma.
Dodał, że Tomasz K. wyraził skruchę oraz wyraził chęć wpłacenia pieniędzy na
WOŚP po sprzedaniu posiadłości, które rzekomo są jego własnością.
Jak poinformowała policja Tomasz K. jest poszukiwany listem gończym przez
sąd w Białej Podlaskiej. Ma trafić na 30 dni do aresztu za niezapłacenie
grzywny w związku z niespłacaniem przez niego rat.
Według szefa policji w Pruszczu, kwalifikacja czynu zostanie ustalona po
zebraniu wszystkich materiałów, m.in. z przesłuchań świadków i wyjaśnień
zatrzymanego."
Temat: Józef Oleksy nie kłamie w tej sprawie.
Dura lex - dowcip to jest???
równie śmieszne dowcipy w powadze urzędu (sądowego) zdarzają jeszcze tylko na Wiejskiej 2/4/6 we Warszawie.
Nie wierzysz? - To ci opowiem historyjkę jedną z mojego miasteczka...
Jeden pan zabił kochankę, która zerwać z nim chciała, bo mąż miał wrócić z kilkuletniego pobytu w Londynie.
Policja pana tego namierzyła i zebrała wszystkie dowody w ciągu trzech dni (dowody te same i tylko te same, które potem posłużyły do skazania pana na 15 lat więzienia za morderstwo).
Prokuratura raczyła olać te dowody ciepłym moczem i kilkakrotnie odmawiała wszczęcia postępowania. W końcu postępowanie wszczęła na skutek wielkiego zaangażowania rodziny zamordowanej dziewczyny.
Jak już wreszcie skierowała do sądu akt oskarżenia, w I instancji morderca został uniewinniony, po rewizji sprawa wróciła do tego samego sądu i 'da capo al fine'.
Kolejna wizyta sprawy w sądzie drugiej instancji zakończyła się wyrokiem skazującym - 15 lat więzienia. Na podstawie tych samych dowodów, które policja miała od początku i przekazała prokuraturze!!!
ALE!!! - Skazany za zbrodnię pan (występował z 'wolnej stopy') wyroku wysłuchał i sobie poszedł do domu. Sąd mu nawet paszportu zatrzymać nie kazał...
Pan sobie poszedł i wziął i zniknął. Pzrynajmniej dla organów (nie)ścigania.
W czasie swojego 'zniknięcia' morderca kilkadziesiąt co najmniej razy przekraczał granicę, bywał w miasteczku w którym dokonał zbrodni, ale jakoś to nikogo nie interesowało.
Sprawa nabrała nowego rozgłosu, wtedy - kiedy upierdliwa rodzina zamordowanej dziewczyny zaiteresowała tematem media. Najpierw 997, potem TVN. I co się okazało? - Reporteży z TVN nie mieli żadnych problemów z namierzeniem mordercy w United Kingdom.
Można by sobie zadać pytanie, dlaczego nie poszukiwano go co najmniej od chwili wejścia Polski do UE... Ano dlatego, że sporządzono list gończy, który zawierał elementarne błędy formalne i Interpol go zrócić raczył do poprawki. Poprawka nigdy nie nastąpiła...
CZY TO ABY NIE JEST WIELOAKTOWA FARSA???
Temat: Trzy miesiące aresztu dla orzecznika ZUS-u Mari...
Ta sama grupa przestępcza zaczęła mścić się na mojej rodzinie. Już wcześniej
byłem kilka razy pobity przez Policję, następnie zamiast udzielić nam pomocy
po zgłoszonej przez nas kolizji, w której nie braliśmy udziału, policja,
próbowała nas pobić, a nawet zamordować. Gdy zgłosiłem ten fakt do prokuratury
uznano, że nic takiego nie miało miejsca, natomiast po około pół roku zostałem
przez Policję w sposób uwłaczający godności ludzkiej wyciągnięty z łóżka i bez
okazania jakichkolwiek dokumentów przewieziony na komendę. Tam okazało się, że
jestem ścigany listem gończym, bez żadnych wyjaśnień przewieziono mnie do
Zakładu Karnego w Barczewie tam po trzech dniach przedstawiono mi zarzuty o
obrażeniu policjanta.
W tym czasie lekarze ZUS spowodowali sytuację, że moja żona nie
została przyjęta do szpitala na leczenie, o którym wszyscy dużo wcześniej
wiedzieli, spowodowali również to, że po 25 latach pracy odebrano jej
uprawnienia do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, co stało się bezpośrednią
przyczyną zaistniałego zajścia w dniu 20 maja 2003r.
W dn. 2002-10-02 Sąd Apelacyjny – Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
w Warszawie wydał wyrok, w którym uznaje mnie za całkowicie zdolnego do
wykonywania zawodu kierowcy, ale potwierdził również, że badania dokonywane
przez wszystkich badających mnie do tej pory lekarzy są nie zgodne z prawem.
Wykonałem, zatem badania zgodne z prawem, które to pozbawiły mnie
prawa do wykonywania zawodu. Decyzją z dn. 2003-08-11 Urząd Miasta Olsztyn pod
rygorem natychmiastowej wykonalności cofnął mi prawo jazdy do czasu poprawy
warunków zdrowia, czyli na zawsze. Pod groźbą kary żąda natychmiastowego
zwrotu tego dokumentu.
Tym czasem ZUS razem z resztą bandy wykonują swoje badania uznając
mnie za zdolnego do wykonywania zawodu kierowcy. W między czasie próbują po
prostu pozbawić mnie życia. Wystąpiłem już nawet do Sądu z prośbą o eutanazję.
Dwukrotnie stosowałem protest w postaci głodówki, który miał wyjaśnić, której
władzy mam się słuchać. Jednak to ja wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym.
Już najwyższy czas z tym skończyć, sprawa stała się jasna i nie wymaga
żadnych dodatkowych wyjaśnień. Sądy muszą postępować zgodnie z prawem i
ustawami.
Mirosław Kołecki
Temat: Bankowe interesy polityków LPR
Bankowe interesy polityków LPR
"Życie Warszawy" pisze, że udziałowcami spółki Hatrol, do której - zdaniem
prokuratury - wyprowadzono pieniądze Wielkopolskiego Banku Rolniczego, byli
m.in. Witold Hatka, Wojciech Wierzejski i Edward Mazur.
Według dziennika, zarzuty dotyczące wyprowadzania z WBR 2,6 mln zł postawiono
m.in. Witoldowi Hatce, dziś posłowi LPR. Zdaniem śledczych, gotówka została
przelana do założonej przez niego firmy Hatrol.
Z dokumentów, do których dotarło "ŻW" wynika, że udziałowcami Hatrolu byli
m.in. Wojciech Wierzejski i Wielkopolski Bank Rolniczy. Z kolei udziałowcem
tego banku była Bakoma-BIS, będąca właśnością Edwarda Mazura i ówczesnego
posła PSL Zbigniewa Komorowskiego.
Postępowanie w sprawie wyprowadzenia pieniędzy z WBR Prokuratura Okręgowa w
Kaliszu prowadzi od kilku lat. Aferę ujawniła "Gazeta Wyborcza", która
opisała powiązania polityków LPR z tym bankiem.
We władzach WBR zasiadali czołowi działacze Młodzieży Wszechpolskiej i LPR.
Zarzuty ma m.in. poseł Ligi Witold Hatka, założyciel tego banku. Powstał on
na początku lat 90., a udziałowcami byli wtedy głównie drobni rolnicy. Po
kilku latach Hatka przejął kontrolę nad bankiem. Zdaniem prokuratury, naraził
on WBR na straty w wysokości 2,6 mln zł. Jako szef rady nadzorczej w 2000
roku polecił kasjerce przelać pieniądze na konto swojej firmy Hatrol.
Wędrowały one później przez konta kolejnych powiązanych ze sobą spółek: Rol-
hat i Polskie Finanse, we władzach których zasiadali m.in. Roman Giertych,
obecnie szef LPR, i Marek Kotlinowski, dziś wicemarszałek Sejmu - czytamy
w "ŻW".
W radzie nadzorczej Wielkopolskiego Banku Rolniczego zasiadał m.in. Witold
Hatka i Edward Mazur, aktualnie poszukiwany międzynarodowym listem gończym za
nakłanianie do zabójstwa byłego komendanta głównego policji Marka Papały. -
Edward Mazur wszedł w skład rady nadzorczej WBR na życzenie Bakomy -
powiedział "ŻW" Witold Hatka. Było to w drugiej połowie lat 90.
Już wtedy Edward Mazur nie ukrywał swoich związków ze służbami specjalnymi
PRL. Miał też wielu bliskich znajomych wśród wysokich rangą oficerów SB i
MSW. (PAP)
Temat: Zenon Ż. zatrzymany przez policję
Po sygnałach od forumowiczów wyjaśnialiśmy sprawę Zenka Ż. Oto dowód:
Gazeta Wyborcza Olsztyn (OLO) nr 55, wydanie olo (Olsztyn) z dnia 2002/03/06,
str. 2; dział OD DRUGIEJ STRONY
Gdzie jest Zenek? Gdzie jest Zenek?
olsztyn_forum
Kacper: W sobotę w godzinach rannych na ul. Warszawskiej przed siedzibą Hitonu
kłębił się tłum młodych ludzi. Czyżby głośny powrót słynnego Zenka?
Beti: Sprawa z puszkami Orkiestry Świątecznej Pomocy Owsiaka trochę ucichła, to
może szykuje nowy przekręt. Lewe bilety na koncerty też już były. Co teraz
planuje? Ludzie, nie bądźcie naiwni, ile razy można dać się przerobić na
szaro?!
detritus: Do bólu ;)
XVZ: Pewnie tym razem skombinuje coś takiego, jak Wielki Przekręt Świątecznej
Pomocy
Gdzie jest Zenek?
Zenon Ż., właściciel Agencji Koncertowej Hiton, jest poszukiwany przez
olsztyńską prokuraturę i policję od lutego ub. roku. W listopadzie 2000 r.
wprowadził do obiegu 100 fałszywych biletów na koncert zespołu Golec
uOrkiestra. Organizator koncertu stracił przez to trzy tysiące złotych.
Prokuratura nie wystawiła za Zenonem Ż. listu gończego. Nakaz doprowadzenia go
do prokuratury ma jedynie każda komenda policji w Polsce oraz Straż Graniczna.
Zdaniem śledczych pozwoli to na zatrzymanie podejrzanego. Policja zapewnia, że
na bieżąco sprawdza miejsca, w których właściciel Hitonu może przebywać.
Ż. nadal nie ma w Olsztynie. Ostatnio widziany był w Warszawie i Trójmieście.
Za oszustwa grozi mu kara do ośmiu lat więzienia. Zenon Ż. nie może spać
spokojnie do 2015 r., bo dopiero wtedy jego sprawa ulegnie przedawnieniu.
archiwum Gazety Wyborczej
Krzysztof Olszewski